Marsjanin - Andy Weir - ebook
Wydawca: Akurat Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski Rok wydania: 2016

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 18000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 459

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
iOS
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 13 godz. 50 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Marsjanin - Andy Weir

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

 

Realizowany na podstawie tej książki film reżyseruje Ridley Scott a główną rolę gra Matt Damon.

Opinie o ebooku Marsjanin - Andy Weir

Cytaty z ebooka Marsjanin - Andy Weir

jak stężenie CO 2 wzrośnie powyżej jednego procenta, to człowiek zaczyna się robić senny. Przy 2 procentach czuje się, jakby był pijany. Przy 5 procentach trudno zachować przytomność. Osiem procent po pewnym czasie człowieka zabije.
Tak więc zamiast tego wybrałem się do starego dobrego „magazynu części zapasowych”, czyli łazika numer 1, i wymontowałem z niego grzejnik kabiny. Tak wybebeszyłem biedny łazik, że wygląda, jakbym go zaparkował w złej dzielnicy.
Każdy członek załogi miał swojego laptopa. Tym samym mam do dyspozycji sześć. Raczej, miałem sześć. Teraz mam pięć. Pomyślałem sobie, że laptop będzie działał na zewnątrz. To tylko elektronika, nie? Będzie wystarczająco ciepły, żeby działać przez krótki czas na zewnątrz, no i nie potrzebuje powietrza. Natychmiast się rozwalił. Ekran poczerniał, zanim opuściłem śluzę. Wygląda na to, że L w LCD nie znalazło się przypadkiem. Znaczy, że to jest ekran ciekłokrystaliczny. Zgaduję, że albo kryształy wyparowały, albo się zamroziły. Może napiszę opinię klienta. „Zabrałem go na powierzchnię Marsa i przestał działać. 0/10”.
Ale mój ulubiony był od matki. Dokładnie to, czego moglibyście się spodziewać. Dzięki Bogu, że żyjesz, bądź silny, nie umieraj, ojciec mówi cześć etc. Przeczytałem go pięćdziesiąt razy z rzędu. Hej, nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem maminsynkiem czy coś takiego. Jestem w pełni dorosłym facetem, który okazjonalnie nosi pieluchy (trzeba w skafandrach EVA). Jest dla mnie całkowicie męskie i normalne uczepienie się listu od mamy. To nie jest tak, że jestem jakimś dzieciakiem na obozie, który tęskni za domem, prawda?
Nie, to do tej drugiej rzeczy, nad którą pracuję. – Rich, serio. Musisz zająć się swoją robotą. Rich myślał przez moment. – Czy teraz byłby dobry czas na wakacje? – spytał. Mike westchnął. – Wiesz co, Rich? Myślę, że teraz byłby dla ciebie doskonały czas na wakacje. – Świetnie – powiedział, uśmiechając się. – Zaczynam od teraz. – Pewnie – rzucił Mike. – Idź do domu. Odpocznij. – Och, nie idę do domu – odparł i wrócił do swoich obliczeń. Mike przetarł oczy. – Dobra, jak chcesz. A co z tymi orbitami…? – Jestem na wakacjach – rzucił Rich, nie podnosząc wzroku. Mike wzruszył ramionami i odszedł.
Moje życie jest obecnie desperacką walką o przetrwanie… przerywaną okazjonalnym miareczkowaniem. Szczerze, podejrzewam, że jesteś superczarnym charakterem. Jesteś chemikiem, masz niemiecki akcent i miałeś bazę na Marsie… Czegóż trzeba więcej?
– Jakieś obawy lub zastrzeżenia? – Taa. Obawiam się tego, co zjadłem zeszłej nocy. Myślę, że była tam gałka oczna. – Jestem pewien, że nie było. – Inżynierowie ugotowali to specjalnie dla mnie – odparł Mitch. – Więc mogło tam być oko. Nienawidzą cię. – Czemu? – Bo jesteś kutasem – wyjaśnił Venkat. – Skończonym kutasem. Dla wszystkich. – Nie ma sprawy. Gdy tylko sonda dotrze do Hermesa, mogą spalić moją kukłę.
Po chwili absorbenty dwutlenku węgla w skafandrze się zużyły. To znaczący czynnik ograniczający system podtrzymywania życia. Nie ilość tlenu, jaką zabierzesz, ale ilość CO 2 , którą możesz usunąć. W Habie mieliśmy oksygenator, wielki sprzęt do rozbijania cząsteczek CO 2 i odzyskiwania z nich tlenu. Ale skafander musiał być przenośny, tak więc zastosowano jednorazowe filtry działające na zasadzie prostej chemicznej absorbcji. Byłem nieprzytomny tyle czasu, że filtry się zużyły.
bardzo zaawansowane toalety. Gówno jest zazwyczaj liofilizowane, potem zbierane w szczelnych torebkach i porzucane na powierzchni. Już nie! Prawdę mówiąc, zrobiłem nawet wyjście, żeby odzyskać torebki z kałem, które zostawiła załoga przed odlotem. Te całkowicie wysuszone odchody nie miały już w sobie bakterii. Jednak nadal zawierały aminokwasy złożone i mogły posłużyć za dobry nawóz. Dodanie do tego wody i żywych bakterii szybko sprawi, że ożyją, zastępując w ten sposób wszystko, co zostało zabite przez Toaletę Zagłady.
[08.41] MAV: Żarty sobie, kurwa, robicie? [09.55] HOUSTON: Wprawdzie to są bardzo duże modyfikacje, ale muszą zostać zrobione. Dokument z procedurą, który ci wysłaliśmy, zawiera instrukcje przeprowadzenia każdego z tych kroków za pomocą dostępnych narzędzi. Musisz zacząć elektrolizę wody, żeby zasilić wytwórnię paliwa. Wkrótce wyślemy ci instrukcje, jak to zrobić. [09.09] MAV: Wysyłacie mnie w kosmos w kabriolecie. [09.24] HOUSTON: Płótno Habu będzie zakrywać dziury. Zapewni wystarczająco opływowy kształt w atmosferze Marsa. [09.38] MAV: Wysyłacie mnie w kosmos w kabriolecie z zamkniętym płóciennym dachem. Dużo lepiej.
Tak więc zamiast tego wybrałem się do starego dobrego „magazynu części zapasowych”, czyli łazika numer 1, i wymontowałem z niego grzejnik kabiny. Tak wybebeszyłem biedny łazik, że wygląda, jakbym go zaparkował w złej dzielnicy.
Każdy członek załogi miał swojego laptopa. Tym samym mam do dyspozycji sześć. Raczej, miałem sześć. Teraz mam pięć. Pomyślałem sobie, że laptop będzie działał na zewnątrz. To tylko elektronika, nie? Będzie wystarczająco ciepły, żeby działać przez krótki czas na zewnątrz, no i nie potrzebuje powietrza. Natychmiast się rozwalił. Ekran poczerniał, zanim opuściłem śluzę. Wygląda na to, że L w LCD nie znalazło się przypadkiem. Znaczy, że to jest ekran ciekłokrystaliczny. Zgaduję, że albo kryształy wyparowały, albo się zamroziły. Może napiszę opinię klienta. „Zabrałem go na powierzchnię Marsa i przestał działać. 0/10”.
Ale mój ulubiony był od matki. Dokładnie to, czego moglibyście się spodziewać. Dzięki Bogu, że żyjesz, bądź silny, nie umieraj, ojciec mówi cześć etc. Przeczytałem go pięćdziesiąt razy z rzędu. Hej, nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem maminsynkiem czy coś takiego. Jestem w pełni dorosłym facetem, który okazjonalnie nosi pieluchy (trzeba w skafandrach EVA). Jest dla mnie całkowicie męskie i normalne uczepienie się listu od mamy. To nie jest tak, że jestem jakimś dzieciakiem na obozie, który tęskni za domem, prawda?
Dla nich odzyskiwacz wody to element wyjątkowo potrzebny do przetrwania. Nie ma zapasowego i myślą, że umrę, gdy on się zepsuje. Dla nich jest to przerażająca awaria sprzętu. Dla mnie po prostu „wtorek”.
Teddy siedział w sali obserwacyjnej dla VIP-ów, która znajdowała się za Centrum Kontroli Misji. Jego zwierzchnicy zapewnili mu najlepsze miejsce: środek pierwszego rzędu. W nogach stała jego walizka, a w ręku trzymał niebieską teczkę. – Prop2. – Zezwalam. – PTO.
Przypomina mi czasy, gdy dorastałem w Chicago i musiałem odgarniać śnieg łopatą. Uznanie dla mojego ojca; nigdy nie mówił, że to po to, by wzmocnić mój charakter lub nauczyć mnie wartości ciężkiej pracy. „Odśnieżarki są drogie – mawiał. – Ty jesteś za darmo”. Raz próbowałem poskarżyć się mamie. „Nie bądź takim mięczakiem” – powiedziała. Z innych
Najgorsze momenty w życiu są zapowiadane przez drobiazgi. Mały guzek, którego wcześniej nie było. Powrót do domu, do żony i dostrzeżenie dwóch kieliszków do wina w zlewie. Za każdy razem gdy usłyszysz: „Przerywam ten program”. Dla mnie to było, gdy
Tak, definitywnie coś naciągnąłem. Obudziłem się z okropnym bólem. Zrobiłem sobie więc przerwę od planowania zajęć związanych z łazikiem. Zamiast tego spędziłem dzień, biorąc leki i bawiąc się promieniowaniem. Najpierw wziąłem vicodin na moje plecy. Hura dla Becka za zapasy leków! Potem pojechałem po RTG. Był tam, gdzie go zostawiłem, w dziurze cztery kilometry dalej. Tylko idiota trzymałby to coś blisko Habu. Tak więc zabrałem RTG do Habu. Albo mnie zabije, albo nie. Dużo wysiłku poświęcono temu, żeby nie pękł. Jeśli nie mogę ufać NASA, to komu mogę? (Na razie zapomnę, że NASA
Ale to tylko czas podróży. Co pewien czas będę musiał zrobić przerwę na cały dzień i podłączyć oksygenator na pełną moc. Jak często? Po wielu obliczeniach doszedłem do wniosku, że moje osiemnaście piratoninja starczy, żeby zasilić oksygenator tak, że wyprodukuje tlenu na dwa i pół sola. Musiałbym się zatrzymywać co dwa lub trzy dni, żeby odzyskać tlen. Moja sześćdziesięcioczterodniowa podróż
Teddy oparł się w fotelu i wyjrzał przez okno na niebo nad nimi. Zapadała już noc. Jak to jest? – zastanawiał się. Utknął tam, myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki to ma wpływ na ludzką psychikę? Odwrócił się w stronę Venkata. – Zastanawiam się, co teraz myśli. WPIS W DZIENNIKU: SOL 61. Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu.