11,99 zł
Klaudia Bergqvist bierze udział w konkursie piękności. Napastowana przez księcia François ucieka z jachtu, na którym odbywa się przyjęcie. Na brzegu znajduje ją brat księcia, Filip, o którym słyszała wiele złego, sądzi więc, że wpadła z deszczu pod rynnę. Tymczasem Filip udziela jej pomocy i próbuje namówić, by zgłosiła sprawę policji. Klaudia nie chce odbierać uczestniczkom konkursu szans na nagrodę, na którą sama liczyła. Jednak przystojny książę składa jej propozycję, której Klaudia nie potrafi odrzucić…
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 146
Rok wydania: 2025
Dani Collins
Miss Piękności
Tłumaczenie:
Paula Rżysko
– Umrzesz tam! – krzyknął książę z łodzi motorowej. – Nie będę cię ratował!
I dobrze – pomyślała Klaudia Bergqvist, mimo że morze było tak zimne, że bolały ją wszystkie mięśnie. Woda była ciemna i wciągała ją w swoją otchłań, wsiąkając w długą suknię, która robiła się coraz cięższa. Jedwabny dżersej oplątywał jej kostki, gdy próbowała płynąć. Fale były niespokojne, przez co trudno jej było złapać oddech.
Choć była dobrą pływaczką, migoczące światła wyspy wydawały się niebezpiecznie daleko… za daleko. Duszące sieci paniki oplątywały ją coraz mocniej, a wyobraźnia zaczęła podpowiadać najgorsze scenariusze. Co może czaić się na nią w tych nieprzejrzystych głębinach oprócz niej i tego drania, który zwabił ją na swoją łódź?
Usłyszała za sobą dźwięk silnika. Zatrzymała się na chwilę i obejrzała, czy za nią płynie. Odetchnęła, gdy zrozumiała, że niewielka łódź oddala się od niej w stronę ogromnego jachtu, na którym rozpoczęła swój wieczór. Cała ta noc była jedną wielką pułapką, choć wtedy tego nie zauważała.
– Przyjdź na imprezę na moim jachcie – mówił. – Kiedy będziesz miała dość zgiełku, oprowadzę cię po nim. – Uspokajał ją książę.
A teraz tylko on, książę, wracał na Stella Vista, największą wyspę w łańcuchu tworzącym Królestwo Nazarine, a ona była sama w ciemnym, niespokojnym morzu.
Serce Klaudii biło nierówno, a brzuch kurczył się z ogromnego strachu, przez co nie była w stanie równomiernie oddychać. Kiedy odwróciła się znów w kierunku celu, mała wyspa, którą widziała jeszcze przed chwilą, zniknęła.
Nie panikuj – pomyślała, obracając się wciąż w wodzie w poszukiwaniu celu.
Nie miała wyjścia. Zsunęła z siebie coraz cięższą suknię i lżejsza popłynęła przed siebie.
Moja mama potrzebuje mnie żywej – myślała, starając się unormować oddech, jednak myśl o matce wzmogła w niej niepokój.
Ann-Marie Bergqvist nie chciała, żeby jej córka brała udział w tym widowisku. Upierała się, że jest archaiczne i seksistowskie. Klaudia nie zaprzeczała, ale schlebiała jej sława i kolejne wygrane. Lecz teraz, gdy stwardnienie rozsiane matki zaostrzyło objawy, sprzedała wszystko i chciała się nią zaopiekować. Choć, wiedziała, że tej choroby nie można wyleczyć, a jedynie spowalniać jej postępowanie, Klaudia chciała spędzać z matką jak najwięcej czasu, a za zarobione pieniądze sprawić, by czuła się jak najlepiej.
Światowe wybory Miss Pangei były jednymi z najbardziej dochodowych show. To one zaprowadziły ją do Nazarine, gdzie miała pojawić się w najbardziej renomowanym czasopiśmie, ozdobionym ciałami najpiękniejszych kobiet, odzianych w skromne stroje kąpielowe, a gdyby udało jej się znaleźć na okładce, zarobiłaby jeszcze więcej. Tak naprawdę od początku była faworytką w konkursie i dobrze o tym wiedziała.
Czy to dlatego książę obrał ją za cel? Ponieważ miała szansę na wygraną?
Próbowała o tym nie myśleć, była już i tak bardzo zmęczona. Wysiłek związany z pływaniem nie był problemem, ale siła morza stawiała jej ciału ogromny opór. To nie był spokojny basen, który przecinała jak żyletka. Fale uderzały w nią ze wszystkich stron, a słona woda wpływała nosem do gardła.
A co, jeśli nie przeżyje? Co, jeśli jutro nie pojawi się na sesji zdjęciowej i nie wygra żadnej nagrody pieniężnej? Co, jeśli utonie i nie zobaczy więcej kobiety, którą kochała nad życie? Wtedy jej matka będzie skazana na poddanie się chorobie i samotną walkę z nią.
Nie myśl o tym – skarciła się w myślach. Oddech, ręka, wybicie. Oddech, ręka, wybicie.
– Wasza Wysokość, w pałacu jest intruz!
Strażnik księcia Filipa podał mu tablet, gdy władca zasiadał do późnego obiadu.
François – pomyślał.
Jego myśli zawsze wędrowały do jego bliźniaka, gdy działo się coś nieprzewidywalnego. Filip starł się tłumić w sobie wszelkie negatywne emocje związane z bratem i skupiał się na tym co ważne w danej chwili. Strażnik wyświetlił nagranie z monitoringu. Pływak zbliżał się do zachodniej części wyspy. Było to miejsce, gdzie niejeden statek uginał się pod uderzającymi z każdej strony prądami, a płytkie ostre skały szczerzyły kły tuż pod powierzchnią wody. Jeśli komuś udało się dotrzeć na plaże, natykał się wyłącznie na sterty kamieni i wyrzuconych z morza ostrych muszli. Podobnie jak jej władca, Sentinella była nieprzyjazna i groźna dla niezapowiedzianych gości.
Filip próbował powiększyć obraz, ale był zbyt mglisty i rozmyty, by móc ustalić tożsamość pływaka.
– Jak on się tu dostał? Czy w pobliżu jest jakiś statek?
– Dziś wieczorem na pokładzie Faworyty Królowej odbyła się uroczysta kolacja dla uczestniczek konkursu. Wokół niej pływało mnóstwo mniejszych łodzi, które organizowały wycieczki na mniejsze wyspy. Około mili stąd utknęła siedmiometrowa łódź, to najbliżej nas.
Usta strażnika zacisnęły się. Wiedział o wrogości panującej między braćmi i nie chciał nawet wymawiać imienia François.
Filipa nie zaskoczyła wiadomość, że jego brat jest w pobliżu. François spędził większość swojego życia na pogoni za kobietami i imprezami, ale zawsze wracał do domu o tej porze roku, organizując swój konkurs piękności na ich wyspie. Zwykle jednak nie wyrzucał ludzi za burtę ani nie wysłał pod drzwi brata intruzów.
– Zatem powitajmy naszego gościa – powiedział Filip i wstał od stołu, nie próbując duszonej kaczki.
– Panie, on może być uzbrojony – zauważył strażnik.
– On? – Książe popatrzył jeszcze raz w ekran i zobaczył, że gdy pływak uchwycił się jednej ze skał, górę jego ciała okrywał skąpy biustonosz. – Jeśli nie ma zamiaru wypluć na mnie kapsułek z cyjankiem, sądzę, że nie ma się czego obawiać. – Wyszedł przez drzwi prowadzące na tyły twierdzy, a następnie podszedł do bramy w murze.
Podążyło za nim dwóch strażników, przekazując reszcie komunikaty przez radio. Kiedy dotarł do kolejnej bramy, która blokowała dostęp do schodów prowadzących w dół klifu, dołączyło do nich kolejnych dwóch uzbrojonych gwardzistów. Stopnie były strome i wykute dawno temu. Jedynym zabezpieczeniem przed osunięciem się z nich na skały była lina przeciągnięta wzdłuż nich.
Filip nie schodził po tych schodach od lat, zwłaszcza nocą. Machnął na jednego ze strażników, by oświetlił mu drogę. Kiedy zeszli na dół, nie widział zupełnie nic. Do jego uszu dobiegał tylko szum walczących ze sobą fal. Nagle usłyszał kobiecy kaszel i nierówny oddech w pobliżu brzegu.
Kiedy ujrzał drobną postać w słabym świetle księżyca, zamarł. Wyglądała jak syrena wyrzucona z mrocznych, morskich krain. Klęczała na brzegu, jej mokre włosy oplatały ją niczym winorośl, a każdy oddech był szlochem wysiłku.
To nie było bikini! Miała na sobie wyłącznie bieliznę, koronkowy komplet w nieokreślonym kolorze. Teraz wyglądała jak wynurzająca się z głębin Wenus! Była najpiękniejszą kobietą, jaką Filip kiedykolwiek widział. Sprawiła, że jego wnętrzności skręciły się w uścisku pożądania, pragnienia posiadania i natychmiastowej pewności, że usidlenie jej nie będzie takie proste. W przypływie nietypowej zazdrości chciał odwrócić od niej wzrok swoich strażników. Ona była jego!
Kobieta z wysiłkiem wysunęła się na suchy ląd i upadła na bok. Podchodząc do niej, zauważył, że jej mięśnie drżą z wysiłku, a oczy otwierają się ostatkiem sił.
– Co ty tutaj robisz? – zapytała z mieszanką rozgoryczenia i strachu, a później rzuciła mu w twarz garść kamieni.
Jak mnie tu znalazł?
Klaudia nie myślała logicznie, ale w końcu próbowała uciec przed samym diabłem. Zacisnęła dłoń na kawałkach pokruszonych muszli i kamieniach, a później rzuciła mu je w twarz. Próbowała od niego uciec, ale była wyczerpana. Jej mięśnie drżały.
W tym samym momencie usłyszała ciężki, męski głos, który mówił do niej coś po włosku, a później poczuła, jak mężczyzna przyciska jej słabe ramiona do ostrego żwiru. Powinna była utonąć! Tej nocy i tak umrze.
Przepraszam, mamo, miałaś rację! Tak mi przykro!
Nagle nastąpiła chwila ciszy, która uświadomiła jej, że powiedziała to głośno. Kiedy uniosła głowę, mogła zobaczyć tylko ciężkie męskie buty.
– Nie atakuj mnie więcej! Moim strażnikom to się nie podoba! – ostrzegł książę.
Była tylko wycieńczoną kobietą, która broniła się przed jego atakiem. Dlaczego tego nie rozumieli? Próbowała się, by usiąść i spojrzeć mu prosto w twarz, ale jej mięśnie przypominały rozgotowany makaron. Nie miała siły nawet płakać.
– Jak się tu dostałaś? – zapytał książę.
To wydawało się zbyt proste, żeby zawracać sobie głowę odpowiedzią. Szukała wzrokiem drogi ucieczki, ale otaczała ją kamienista plaża, skała i strażnicy. Zauważyła, że ich buty są zupełnie różne od tych, które widziała na statku. Były fantazyjne i ozdobione włoskimi detalami.
Poczuła, że fale znów obmywają jej łydki. Czy udałoby jej się jeszcze raz uciec wpław przed swoim oprawcą?
– Chciałam dopłynąć do Sycylii. Zgubiłam się?
Usłyszała nad sobą ironiczne parsknięcie strażnika.
– Odpowiadaj na pytania księcia! – warknął kolejny.
Nagle książę, którego z całego serca nienawidziła, powiedział coś szorstko po włosku. Nie zrozumiała ani słowa, ale jego strażnicy cofnęli się o kilka kroków.
– Jeśli chcesz tu leżeć i czekać, aż w twoich ranach rozwinie się zakażenie, śmiało. Możesz też pójść do zamku i skorzystać z pomocy lekarza, a w zamian wyjaśnić mi, skąd się tu wzięłaś.
Klaudia chwyciła kolejną garść piachu, gdy się do niej zbliżył.
– Nie! – Chwycił ją za nadgarstek. – Rozmawialiśmy o tym!
Usłyszała jak przez mgłę dźwięk przeładowywanej broni. Nigdy wcześniej nie słyszała go na żywo. Nigdy w życiu nie była tak przerażona.
– Nie dotykaj mnie – powiedziała ostatkiem sił.
– Otwórz rękę! – rozkazał.
– Idź do diabła!
– W takim razie zostaniesz tu.
Nienawidziła go z całego serca. Kiedy zrozumiała, że jej opór nie ma sensu, rozluźniła dłoń i wypuściła jej zawartość.
– Możesz wstać o własnych siłach? – ponowił pytanie.
– Nigdzie z tobą nie pójdę! Wolę umrzeć.
– Byłaś na pokładzie Faworyty Królowej? – zapytał książę.
– Doskonale wiesz, że tak – wykrztusiła.
Była u kresu wytrzymałości. Sól morska drażniła jej rany, a żołądek odmawiał posłuszeństwa.
– Dopłynęłaś tu o własnych siłach? To niebywałe…
– No cóż, nie zostawiłeś mi nawet koła ratunkowego. Nie miałam wyjścia. Jak podła musi być bestia, która zostawia człowieka samego w morzu nocą? – wycedziła przez zaciśnięte zęby i poczuła, że zaraz zwymiotuje.
– Porta la Luce! – krzyknął książę, a jeden ze strażników natychmiast pojawił się obok niego z pochodnią.
– Spójrz! – zwrócił się do niej. – Czy gdy ostatni raz mnie widziałaś, miałem tę bliznę? – Wskazał na białą pręgę na swojej twarzy.
Czy to możliwe? Ile jeszcze zła jej się przytrafi? Jeśli był ktoś gorszy od diabła, który chciał pozbawić ją życia w morskiej toni, tą osobą był jego brat.
– Jestem księciem Nazarine. Nazywam się Filip. Teraz pójdziesz ze mną do zamku i opowiesz mi o wszystkim, co wydarzyło się na statku. – Podał jej dłoń. – Jesteś w stanie iść sama czy mam cię podnieść?
Nie mogła mu odpowiedzieć. Próbowała przetoczyć się na drugi bok, by nie zwymiotować na jego buty.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Tytuł oryginału: Awakened on Her Royal Wedding Night
Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2023
Redaktor serii: Marzena Cieśla
Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla
© 2023 by Dani Collins
© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2025
Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.
Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.
Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.
HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.
Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
HarperCollins Polska sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A
www.harpercollins.pl
ISBN: 978-83-291-1278-9
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek