Vaim - Jon Fosse - ebook
NOWOŚĆ

Vaim ebook

Jon Fosse

4,6

Opis

Pierwsza powieść Jona Fossego od czasu Literackiej Nagrody Nobla.

Jatgeir przybywa do Bjørgvin z małej miejscowości, Vaim, na swojej drewnianej łodzi Eline, nazwanej tak na cześć niespełnionej młodzieńczej miłości. Zamierza kupić igłę i nici do przyszywania guzików, ale zostaje dwukrotnie oszukany. Tej samej nocy, śpiąc na swojej łodzi, słyszy znajomy głos: niespodziewanie pojawia się Eline, która chce wrócić z nim do Vaim. Gdy jej mąż Frank wyrusza na połów, Eline zostawia mu wiadomość, pakuje walizkę i ucieka.

Vaim to opowieść o tym trójkącie miłosnym, małych łodziach i dużych statkach, miłości i śmierci, biernych mężczyznach i niezwykle zdeterminowanej kobiecie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 143

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,6 (17 ocen)
14
1
1
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
TvaF03-CLr

Nie oderwiesz się od lektury

mistrz prozy teatralnej dzięki Jon, wreszcie zacerowałem dziurę spodniach!
20
Jerzyktrzy

Nie oderwiesz się od lektury

znakomita !👍
20
olivialasocka

Nie oderwiesz się od lektury

Polecam
00
Lupusrevelio
(edytowany)

Z braku laku…

No można się fleksować nowelką w formie strumienia świadomości, "bo noblista", ale to nie zmieni tego, że nie ma tu żadnego wielkiego przesłania ani interesującej puenty.
00
annazet5

Nie oderwiesz się od lektury

Mała, znakomita rzecz. Perełka literacka.
00

Popularność




Jon Fosse

Vaim

z norweskiego przełożyła

Iwona Zimnicka

ArtRage Warszawa 2026

I

No to, powiedziałem, no to jesteśmy na miejscu, powiedziałem i przeciągnąłem palcami przez brodę, siwiejącą brodę, młodzieńcem już zdecydowanie nie byłem, ale też i nie starcem, podstarzały, tak chyba można mnie określić, podstarzały mężczyzna, tak, ani mniej, ani więcej, no i pewnie wkrótce trzeba będzie skończyć z tymi wypadami do Bjørgvin, bo jaki sens ma wyprawianie się tam, cumowanie przy Nabrzeżu w Bjørgvin i tracenie czasu w gospodach i kawiarniach, tak, najchętniej w Ptaku, tak zwykle nazywali to miejsce, ale też i w Hali Spożywczej, i w Ostatnim Statku, i w Kawiarni, bo przecież nigdy nie robiłem nic innego, tylko przesiadywałem w takich miejscach albo w kajucie, no, owszem, pierwszego dnia czy drugiego zwykle miałem coś do kupienia, tak, stale to i owo mogło mi się przydać, więc na kartce, która leżała na stole w pokoju, zapisywałem sobie rzeczy, których nie dało się kupić w Sklepie w Vaim, a mogły się okazać przydatne, tak, różności, no i z czasem miałem już wszystko, czego potrzebowałem, albo i więcej, a w tym roku musiałem kupić igłę i czarne nici do przyszywania oberwanych guzików, tak, chociaż prawdę mówiąc, kupienie jednej igły i jednej szpulki czarnych nici w Bjørgvin, drugim co do wielkości mieście Norwegii, okazało się o wiele trudniejsze, niż człowiek by przypuszczał, wręcz nie do uwierzenia, jakie trudne, jakby kupców i sklepowe w ogóle nie obchodziło sprzedawanie takich drobiazgów jak igła do szycia i szpulka nici, bo chodziłem od jednego sklepu z odzieżą do drugiego, ale nigdzie nikt czegoś takiego nie sprzedawał, nie, mówili, nie, tego nie prowadzimy, a te odpowiedzi miały w sobie pogardę, tak jak i twarze, usta, z których padały, a kiedy pytałem, gdzie można kupić coś takiego, odpowiedź zawsze była taka sama, że nie, nie wiedzą, i potrafili jeszcze dodawać, że w ich sklepie nie sprzedaje się igieł i nici, tylko gotowe ubrania, więc gdybym chciał albo mógł kupić sobie nowe ubranie, a przy tym na ogół ten ktoś przebąkiwał, że coś nowego by mi się przydało, ale ja nie potrzebowałem nowego ubrania, radziłem sobie więcej niż dobrze z tym, które już miałem, bo przecież wcale nie wyglądałem jak jakiś dziad, nie, nie, chociaż niektórzy pewnie uważali, że właśnie tak wyglądam, no ale w tych sklepach odzieżowych mieli mnóstwo ubrań i pewnie to był powód tego przebąkiwania, no i tego, że nie chcieli mi sprzedać igły i nici, ale w końcu pewien mężczyzna cały w ukłonach i w garniturze, i chyba miał nawet różowy krawat, tak, i ten mężczyzna powiedział, że skoro chcę kupić igłę do szycia i szpulkę czarnych nici, to muszę iść do krawca, a kiedy ośmieliłem się spytać, gdzie znajdę krawca, to wtedy ten ekspedient, albo może właściciel sklepu, skąd mogłem wiedzieć, głośno się roześmiał, i śmiał się długo, z szeroko otwartymi ustami, a potem powiedział, że nie ma pojęcia, i dodał, że dawniej zawsze był krawiec w Zaułku Szewskim, no ale to było dawniej, bo to dawniej byli krawcy w Bjørgvin i pewnie na prowincji też, w Strilelandet, powiedział, a potem z drzwi za ladą, o którą opierał się ten chłopak w garniturze i różowym krawacie, wyłoniło się babsko i spytało z lekką złością, czy zostałem już obsłużony, a ten w garniturze i różowym krawacie powiedział oczywiście, oczywiście, a ja wymamrotałem, że chciałbym kupić igłę i szpulkę czarnych nici, ta baba wtedy spytała, czy potrzebne mi to do przyszywania oberwanych guzików, a ja odpowiedziałem, że owszem, właśnie tak, wtedy ona powiedziała, że to się da załatwić, i zniknęła w drzwiach, z których przed chwilą wyszła, a ten w różowym krawacie powiedział no tak, widzi pan, tylu rzeczy się nie wie i nie umie, więc spytałem, czy zaczął w tym sklepie pracować niedawno, a on odparł, że pracuje tu całe życie, od dziecka, bo ta kobieta, która właśnie wyszła po igłę i nici, to jego matka, a po tym, jak przedwcześnie umarł jego świętej pamięci ojciec, to matka, powiedział, tak, to ona przejęła sklep, a on nigdy nie osiągnął w życiu nic więcej, zawsze był chłopcem na posyłki swojej matki, powiedział, a ją, mógł to stwierdzić z całą pewnością, można podejrzewać, że sprzeda wszystko, tak, nawet rodzoną babkę, gdyby zaszła taka potrzeba, jak się mówi o sprytnych kupcach z Bjørgvin, więc teraz jego matka zapewne poszła na górę, do ich mieszkania, poszukać igły i nici w swoich przyborach do szycia, robiła to nie pierwszy raz, tak, przynosiła coś z mieszkania, żeby to sprzedać, w ten sposób pozbyła się garderoby po ojcu, wprawdzie zajęło to trochę czasu, ale wszystko zostało sprzedane, więc na pewno będę mógł kupić tę swoją igłę i nici, powiedział syn tej kobiety, a potem staliśmy w milczeniu, aż w końcu drzwi za ladą się otworzyły i ona wyszła, zobaczyłem, że w ręku trzyma szpulkę czarnych nici z wbitą w nie igłą, no i proszę, to pańska igła i nici, powiedziała ta kobieta, wdowa, matka i właścicielka sklepu z odzieżą w Bjørgvin, tak, tak, czego to ja nie mam na sprzedaż, powiedziała, chyba nie bez dumy w głosie, a jej syn, ten w garniturze i różowym krawacie, aż się wzdrygnął, a nie był wcale młodzieńcem, wyglądał raczej jak stara panna, no ale jak ja mogę tak myśleć, przecież prawdę mówiąc, sam byłem starym kawalerem, i to bardziej niż on, bo musiałem być o wiele starszy od tego syna w różowym krawacie, ale nie miałem w sobie nic z kobiety, ani trochę, natomiast on, ten syn, ten w garniturze, w różowym krawacie, równie dobrze mógł być kobietą, jak mężczyzną, i pewnie właśnie dlatego przyszło mi do głowy to określenie, tak, stara panna, za to jego matka zachowywała się i wyglądała w dużej mierze jak mężczyzna, z tą igłą do szycia wbitą w szpulkę nici w ręce, którą przed siebie wyciągnęła, i popatrzyła na mnie

To będzie dwieście pięćdziesiąt koron, powiedziała

a ja aż drgnąłem, dwieście pięćdziesiąt koron za szpulkę czarnych nici i igłę, no, że Bjørgvińczycy umieją zarabiać, to znana sprawa, ale to już była gruba przesada, nawet w Bjørgvin, a właściwie coś więcej, to była paskarska cena, tak, to musiało być to określenie, paskarska cena, nic innego, bo za to, za tę cenę, mógłbym sobie kupić coś nowego do ubrania, i to nawet nie jedną sztukę, a poza tym nie musiałbym sobie zawracać głowy przyszywaniem guzików, bo to zawsze było zawracanie głowy, już samo nawleczenie igły potrafiło mi zabrać dużo czasu, ze wzrokiem zrobiło się nienajlepiej, a żeby zobaczyć uszko igły, nawet okulary nie za bardzo pomagały

Tak, powiedziała ta kobieta, która puszyła się za ladą

No to jak będzie? powiedziała

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Kontakt:

[email protected]

W serii Mały Format do tej pory ukazały się:

Margaryta Jakowenko

Przemieszczenie

w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej

Claudia Salazar Jiménez

Krew o świcie

w tłumaczeniu Tomasza Pindla

Jessica Au

Mógłby spaść śnieg

w tłumaczeniu Agi Zano

Jon Fosse

Białość

w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej

Nona Fernández

Space Invaders

w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej

Jon Fosse

To jest Ales

w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej

Anne Walsh Donnelly

Człowiek, który był mną

w tłumaczeniu Agi Zano

Juliana Javierre

Plaga

w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej

Juan Cárdenas

Ornament

w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko

César Aira

Epizod z życia malarza podróżnika

w tłumaczeniu Barbary Jaroszuk

Tytuł oryginału: Vaim

Redaktor inicjujący: Michał Michalski

Redaktor prowadzący: Krzysztof Cieślik

Opieka techniczna: Szczepan Kulpa

Opieka promocyjna: Ewelina Lebida

Projekt okładki: Agnieszka Prus

Projekt makiety: Mimi Wasilewska

Redakcja: Maria Wirchanowska

Korekta: Michał Trusewicz, Krzysztof Cieślik

Copyright © 2025 by Jon Fosse

First published by Samlaget

© Copyright for the Polish edition by ArtRage, 2026

© Copyright for the Polish translation by Iwona Zimnicka, 2026

Published by permission of Winje Agency A/S, Norway / Book/Lab Literary Agency, Poland

This translation has been published with the financial support of NORLA, Norwegian Literature Abroad

Wydawnictwo ArtRage

wydawnictwo.artrage.pl

Wydanie pierwsze, Warszawa 2025

ISBN 978-83-68295-70-2

Opracowanie ebooka Katarzyna Rek