Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 14,99 zł
Jak w życiu pełnym oczekiwań i wymagań odnaleźć swoją drogę do tego, co dla ciebie ważne?
Jak niezagracić życia zbędnymi rzeczami, niewspierającymi relacjami czy niepotrzebnymi obowiązkami?
Do swojego życiowego plecaka pakujesz posiadane przedmioty, relacje z ludźmi, doświadczenia, rutynę, która już się nie sprawdza. Czasami czujesz się tym przytłoczony. Dźwiganie tego plecaka jest ciężkie i trudno nawet pomyśleć, że można go rozpakować.
Podpowiemy ci, jak to zrobić.
Dowiedz się:
.w co warto inwestować, a co można pożyczyć,
.dlaczego nie zawsze trzeba kupować dom,
.jak pracować mądrzej, a nie ciężej,
.jak ograniczyć relacje z osobami, z którymi nam już nie po drodze,
.jak zmniejszyć presję obowiązków,
.czym filozofia lekkiego plecaka różni się od minimalizmu.
Wprowadź w życie filozofię lekkiego plecaka i ciesz się luzem!
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 177
Rok wydania: 2022
Na pewno nie przeczytacie tu opowieści o tym, że każde z nas już od dzieciństwa miało takie podejście do gromadzenia rzeczy, do świata, do otoczenia, że od zawsze można się było spodziewać, że nasze życie potoczy się w ten sposób. Powiem więcej, z naszego punktu widzenia absolutnie nic nie wskazywało na to, że nasze myślenie, a zatem też praca i życie, pójdą w kierunku lekkiego plecaka.
KAMILA:
Ja, Kamila, od zawsze uwielbiałam książki i jako dziecko marzyłam o tym, by mieć ogromną bibliotekę z półkami po sam sufit, tak wysokimi, że potrzebna byłaby drabina, by sięgnąć po książki z najwyższych rzędów, i z wielkimi fotelami. No i oczywiście o tym, by wchodząc do księgarni, móc kupić każdą książkę, której zapragnę.
Marcin:
Z kolei ja, Marcin, miałem największą kolekcję książek w akademiku. A od dzieciństwa pasjonowałem się łowieniem ryb i żadna ilość sprzętu, przynęt czy materiałów do tworzenia tzw. much nie była dla mnie wystarczająca.
Nasze wyobrażenia na temat życia, prowadzenia biznesu, spędzania wolnego czasu i wielu innych codziennych spraw w zasadzie nie odbiegały od tego, co w naszym społeczeństwie uznaje się za normę. Niemniej jednak ja, Marcin, przez znajomych w trakcie studiów żartobliwie nazywany byłem „królem barteru”, bo już wtedy organizując rozmaite studenckie wydarzenia, potrafiłem załatwić różne rzeczy (przekąski, książki czy sprzęt sportowy) na zasadzie wymiany barterowej, a więc omijając klasyczne podejście zakładające, że „musimy mieć pieniądze, żeby to kupić”. A ja, Kamila, od zawsze lubiłam porządkować (nie mylić ze sprzątaniem!), zaś praca trenera i szkoleniowca, związana z podróżowaniem po całej Polsce, była pierwszym etapem na mojej drodze do tego, by sprytniej się organizować i pakować tak, by nie zabierać ze sobą zbyt wielu rzeczy.
Zatem pojawienie się filozofii lekkiego plecaka w naszym życiu było procesem, który, jak w wielu podobnych przypadkach bywa, wynikał z niezadowolenia z dotychczasowego stanu rzeczy oraz z dążenia do tego, by żyć lepiej i bardziej po swojemu.
Na jej wykształcenie się na pewno miały też wpływ wartości wpojone nam przez naszych rodziców. I nie, nie chodzi o to, że taki sposób myślenia wyssaliśmy wraz z mlekiem matek, znacznie częściej bowiem w naszym życiu pojawiały się doświadczenia, które były w opozycji do wartości przekazanych nam przez szkołę czy wychowanie. Jednak część owych wartości kultywujemy z przyjemnością, inne natomiast postanowiliśmy pożegnać i zamienić na wybrane przez siebie.
•Książka 4-godzinny tydzień pracy Timothy’ego Ferrissa1), która to zresztą dla wielu naszych znajomych stała się inspiracją do tego, by poszukiwać innych sposobów pracy i prowadzenia biznesu niż klasyczne osiem godzin dziennie pięć razy w tygodniu. Ferriss rozpalił w nas też iskierkę nadziei na to, że można stworzyć dla siebie firmę, która pozwala na pracę z różnych miejsc na Ziemi, a zatem uniezależnia nas od miejsca przebywania i miejsce przebywania od obowiązków zawodowych.
1) Timothy Ferriss, 4-godzinny tydzień pracy, tłum. Anita Doroba, MT Biznes, Warszawa 2011.
•Seria różnych książek dotyczących łączenia zarabiania z podróżowaniem, przede wszystkim pokazujących jednak inne sposoby podejścia do życia, jak Vagabonding Rolfa Pottsa2) czy The Art of Non-Conformity Chrisa Guillebeau3), i pojawienie się ekstremalnie tanich lotów (najtańsze bilety kupiliśmy kiedyś po złotówce), które spowodowały, że odważyliśmy się ruszyć w świat na weekend, na tydzień, a potem na dłużej.
2)Rolf Potts, Vagabonding: An Uncommon Guide to the Art of Long-Term World Travel, Villard Books, 2002.
3)Chris Guillebeau, The Art of Non-Conformity: Set Your Own Rules, Live the Life You Want, and Change the World, Tarcher Perigee, 2010.
•W tamtym czasie duże znaczenie miało też to, że każde z nas, trochę niezależnie, a trochę wspólnie, pracowało nad swoim rozwojem. Może się to wydawać czymś oczywistym, ale z perspektywy czasu naprawdę widzimy, jak robienie swoich pierwszych bucket list, czyli list rzeczy, które chce się zrobić przed śmiercią, czy też opisywanie swojego wymarzonego dnia otwierało nasze myślenie na nowe opcje i pozwalało nam sprecyzować, czego rzeczywiście chcemy. Wtedy też po raz pierwszy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nasze wyobrażenia co do naszej przyszłości i naszego życia pełne są punktów, co do których wydaje nam się, że powinniśmy ich chcieć lub że każdy tego chce. Wracanie do tych zadań, w różnej formie, na kolejnych szkoleniach pozwoliło nam zobaczyć, że lista stałych punktów jest tak naprawdę niewielka, a pozostałe to często jednak projekcja oczekiwań otoczenia i naszych wyobrażeń o tym, czego chcą inni ludzie.
•Bardzo ważnym wydarzeniem było też zamknięcie przez Marcina firmy. Choć tworzył ją pełen marzeń i pasji, po czasie okazało się, że był to biznes niedopasowany do jego kompetencji, potrzeb oraz stylu życia, jaki chciał prowadzić. Upadek firmy stał się katalizatorem, by w kontekście biznesu poszukać jeszcze bardziej dopasowanych do nas dróg i metod działania. W efekcie Marcin trafił na Noaha Kagana i jego kurs How to Make a $1,000 a Month4)(Jak zarobić tysiąc w miesiąc), który pokazał nam inne podejście do biznesu i nowe narzędzia do jego prowadzenia, a także stał się bezpośrednią przyczyną wydania książki Biznes ci ucieka5). Później stosowanie metod Noaha doprowadziło nas do stworzenia własnego wydawnictwa.
4) Kurs znajdziesz na platformie AppSumo, https://appsumo.teachable.com/p/monthly1k [dostęp: 11.08.2022].
5) Marcin Osman, Biznes ci ucieka, OSMpower, Warszawa 2014.
•Książki Remote6) i Rework7) Jasona Frieda i Davida Heinemeiera Hanssona pokazujące, że prowadzenie biznesu wcale nie polega na wynajmowaniu wielkiego biura, zatrudnianiu setek pracowników i tworzeniu rozbudowanej struktury (co zresztą zbiegało się z naszymi obserwacjami i pierwszymi doświadczeniami).
6)Jason Fried, David Heinemeier Hansson, Remote. Pracuj zdalnie, biuro jest zbędne, tłum. Przemysław Janicki, Helion, Gliwice 2018.
7)Jason Fried, David Heinemeier Hansson, Rework, tłum. Anna Kanclerz, Helion, Gliwice 2014.
•Do tego z filmu W chmurach8) zapożyczyliśmy metaforę lekkiego plecaka, która idealnie współgrała też z naszymi ówczesnymi podróżami tanimi liniami (ale do tego jeszcze wrócimy).
8)W chmurach [film], tytuł oryg. Up in the Air, reż. Jason Reitman, USA 2009.
Patrząc z perspektywy czasu, takich drobnych elementów, które wpływały na nasze podejście do życia, było znacznie więcej. Na kolejnych stronach przytoczymy jeszcze niejeden tytuł książki i niejedno ćwiczenie, które pomogły nam lepiej zrozumieć, co naprawdę jest naszym marzeniem i jaką życiową drogą chcemy podążać, a co wtłoczyły nam w głowy oczekiwania społeczne oraz współczesna popkultura.
Gdy zaczęliśmy zmieniać nasze życie, gdy zaczęliśmy wypracowywać naszą filozofię lekkiego plecaka, byliśmy tylko we dwoje. Wiele osób mówiło nam, że nasze zasady nie sprawdzą się przy dzieciach: „zobaczycie, że was to usadzi”, „no, możecie tak mówić i żyć, bo nie macie dzieci”. Teraz dołączyła do nas dwójka naszych dzieci, a więc zaczął się też inny etap naszego życia. I wiele rzeczy się w nim zmieniło, ale kluczowe zasady, którymi się kierujemy, nie uległy zmianie.
Wiele osób upraszcza nasze podejście do eliminowania rzeczy ze swojego życia, tym samym wrzucając filozofię lekkiego plecaka do kategorii minimalizm. A my mówimy: jeśli chcecie być właścicielami pałacu lub dwudziestu domów, to też jest okej, pod warunkiem jednak, że wam to dobrze służy i że jest to użyteczne dla was i dla waszego życia. Pogłębienie tego tematu znajdziecie na kolejnych stronach tej książki.
Jak widać, nasza droga do filozofii lekkiego plecaka była procesem i do takiego procesu zapraszamy również was. Może okaże się, że skoro sięgnęliście po tę książkę, to część elementów tego podejścia jest wam bliska i już teraz stosujecie je w swoim życiu. A może znajdziecie tu inspiracje, jak jeszcze możecie wdrażać filozofię lekkiego plecaka do swojego życia albo jak stosować ją w takich jego obszarach, w których dotąd wydawało wam się to niemożliwe.
Ten proces to nie tylko odgruzowanie z przedmiotów. To również, a może przede wszystkim, zmiana sposobu myślenia o rzeczach w waszym życiu. To nauczenie się nowych sposobów korzystania z nich i ich pozyskiwania. To nowe podejście do relacji z ludźmi, do organizowania swojego czasu, do zakupów czy do pracy.
My zachęcamy was do tego, żebyście weszli all in, a zatem zanurzyli się z nami w filozofii lekkiego plecaka. Widzimy, jak wiele korzyści przynosi nam ona każdego dnia i jak zmieniło się życie osób, które po przeczytaniu wspomnianej już książki Biznes ci ucieka autorstwa Marcina, wracały do nas z informacjami o tym, co zmieniły w swoim życiu na podstawie jednego tylko jej rozdziału dotyczącego lekkiego plecaka.
1Możliwość zajmowania się sprawami ważnymi, a minimalizowanie liczby spraw mało ważnych.
2Zwiększenie naszej efektywności i skuteczności, a przez to więcej czasu i przestrzeni na spędzanie czasu z dziećmi lub rodzinnie.
3Łatwość zmieniania miejsca zamieszkania czy planów życiowych.
4Mniej stresu i napięć, a więcej luzu i radości.
5Możliwość spełniania marzeń zarówno pod kątem większej liczby doświadczeń życiowych, jak i kupowania i używania rzeczy, które naprawdę nas cieszą (po prostu nie wydając pieniędzy na to, co niepotrzebne, mamy więcej środków na to, by kupić to, co wymarzone).
6Otaczanie się ludźmi, którzy wnoszą dużo wartości i radości do naszego życia (a my do ich, bo są gotowi je przyjmować).
7Mniej pracy przy komputerze i mniej czynności, których nie lubimy robić, a więcej pieniędzy i radości z tego, co kochamy.
Zresztą na kolejnych stronach tej książki na pewno dopatrzycie się jeszcze niejednej korzyści, bo nasze życie jest wręcz przesiąknięte filozofią lekkiego plecaka.
Sięgnijcie po swoje telefony i połóżcie je przed sobą. Pewnie w waszych rękach nie są zbyt ciężkie, ale zobaczymy, jak dużo ważą one w waszym życiowym plecaku.
Nieraz powtórzymy w tej książce, że każda rzecz, którą posiadamy, coś nas kosztuje i zwiększa ciężar naszego życiowego plecaka. Na przykładzie waszych telefonów pokażemy wam, jak bardzo.
1Codzienna uwaga
Telefon to dość specyficzna rzecz. Wkradła się do naszego życia i towarzyszy nam czasem częściej niż członkowie naszej rodziny, nasz pupil czy jakakolwiek inna osoba czy rzecz.
Zastanówcie się:
•jak często szukacie telefonu?
•jak często zerkacie na niego tylko dlatego, że jest pod ręką?
Dla uproszczenia możemy założyć, że robicie to choćby tylko raz dziennie. Powiedzmy, że każda z tych czynności zajmuje minutę (a prawda jest taka, że często szukanie telefonu zajmuje znacznie dłużej). To daje nam 2 minuty dziennie przez 365 dni, w sumie 730 minut w roku. To 12 godzin i 10 minut. Kupa czasu!
Ale to nie wszystko. Zwykle poszukiwanie telefonu to nie jest czynność, którą wykonujecie, radośnie spacerując sobie po domu. Często towarzyszy mu stres związany z koniecznością szybkiego wyjścia lub nerwowe przeszukiwanie torebki. Zatem koszt to nie tylko sam czas, bo właśnie poświęciliście 12 godzin i 10 minut swojego życia na stresowanie się związane z posiadaniem jakiejś rzeczy!
A co z tymi, którzy mają dwa telefony?! Na pewno znacie odpowiedź.
•możecie zrezygnować z drugiego telefonu;
•możecie kupić etui, które pozwoli wam wieszać komórkę na szyi;
•możecie ustalić stałe miejsca jej odkładania i starać się ich trzymać;
•możecie przyczepić do niej minilokalizatory (można je kupić i przyczepić do rzeczy, których najczęściej się szuka).
To tylko propozycje. Sami możecie wymyślić rozwiązania bardziej pasujące do waszego stylu życia.
Nie martwcie się, nie wierzymy w to, że już nigdy nie będziecie szukali telefonów. Nam też czasem się to zdarza (szczególnie przy dwójce małych dzieci), policzcie jednak, ile czasu zaoszczędzicie i ile nerwów wyeliminujecie, jeśli zmniejszycie ilość szukania choćby o połowę.
Ach! Zapomnieliśmy o jeszcze jednym ważnym aspekcie. Szukanie telefonu to pikuś w porównaniu z szukaniem ładowarki lub słuchawek do niego…
2Rzeczy do rzeczy
No właśnie, skoro macie telefony, to potrzebujecie do niego akcesoriów. Na pewno macie ładowarki. Może dokupiliście też zapasowe albo samochodowe? Może macie też etui albo nawet kilka. Może jakieś stojaki? Słuchawki? Jeden, dwa, a może trzy komplety? Smartwatche? Rozumiecie już, co mamy na myśli? Policzcie, ile dodatkowych rzeczy macie do swoich niewielkich telefonów.
3Uwaga związana z korzystaniem
Kojarzycie taką scenę? Siedzicie przy obiedzie, smaczne jedzenie, spokojna rozmowa, przyjemna cisza i nagle zaczyna wyć syrena. Dosłownie syrena, bo teraz nie brak takich dzwonków w telefonach. Albo udało wam się wyskoczyć z żoną na kawę. Chcecie pogadać o tym, na co zwykle nie ma czasu, a z jej telefonu co chwilę wydobywa się bing! bing! bing! przychodzących powiadomień.
My w naszym codziennym życiu właściwie już tego nie doświadczamy, ale obserwujemy to u wielu osób.
Ciągłe powiadomienia ściągają uwagę na rzeczy zupełnie niepotrzebne. Nie tylko dekoncentrują, ale też stawiają w stan gotowości, a czasem stresują. Bo co przyjdzie mi tu i teraz z informacji, że moje dziecko właśnie dostało w szkole jedynkę? Co się stanie, jeśli dowiem się o tym dopiero po południu, gdy wróci do domu i mi o tym powie lub gdy zajrzę raz na jakiś czas do wirtualnego dziennika, zamiast dostawać powiadomienia?
Jeszcze gorszym rozpraszaczem i stresorem są w naszej ocenie głośne dzwonki w telefonach, bo nie tylko was stawiają w one stan gotowości, ale też wszystkich w najbliższym otoczeniu. Czy wiecie, że od kilku lat oboje przez większość czasu mamy wyciszone telefony (oprócz momentów, kiedy rzeczywiście umawiamy się z kimś na rozmowę lub gdy ważne jest, byśmy byli ze sobą w stałym kontakcie)? Prawda jest taka, że jest naprawdę mało sytuacji w życiu, pracy czy biznesie, kiedy natychmiastowe odebranie telefonu jest faktycznie konieczne, kiedy jest to kwestia życia lub śmierci. Na wypadek takiej awaryjnej sytuacji można jednak skorzystać z różnych opcji telefonu i zrobić inne ustawienia dla różnych grup osób, np. jeśli mąż czy żona dzwoni do was dwa czy trzy razy, a wy macie telefon w trybie wyciszenia, to w końcu włączy się dźwięk. Ludzie boją się, że ominie ich jakaś ważna sprawa, bo będą mieli wyciszony telefon, a tymczasem wystawiając się ciągle na bodźce z przychodzących powiadomień, są tak rozproszeni, że omija ich życie.
•poeksperymentujcie i np. wyciszcie telefony choćby na część dnia;
•jeśli chcecie mieć więcej spokoju i żyć lżej, wyłączcie powiadomienia z mediów społecznościowych (czy naprawdę nie wystarczy wam, że pojawią się, gdy sami zdecydujecie się kliknąć w daną ikonkę?);
•ustawcie w telefonach, które kontakty są waszymi ulubionymi, i przypiszcie im specjalne przywileje, np. włączony dźwięk nawet gdy inne powiadomienia są wyciszone;
•w wielu telefonach można też ustawić opcję, że telefon jest wyciszony, ale jeśli ktoś zadzwoni po raz drugi lub trzeci w krótkim czasie, to włącza się dzwonek.
4Obsługa
To też element, który potrafi zajmować dużo naszej uwagi. Dlatego dobre poznanie sprzętu to jedno. Drugą sprawą jest jego „posprzątanie”: uporządkowanie ekranu, pogrupowanie aplikacji czy wykasowanie zbędnych ikonek, a nawet całych ekranów to drobne rzeczy, ale znacznie ułatwiające korzystanie z telefonu. A może kojarzycie ten moment, gdy przewijacie kolejne ekrany w poszukiwaniu kalendarza lub kalkulatora? Albo gdy chcecie szybko coś zrobić, a chwilowo nie pamiętacie, na którym ekranie była dana ikona?
•zamiast za każdym razem szukać ulubionych aplikacji, możecie na pierwszy ekran swojego smartfona wrzucić ikonki, których najczęściej używacie, a pozostałe pogrupować np. tematycznie lub w zależności od częstotliwości ich używania; a może części z nich nie używacie wcale i warto je wykasować?
•jeśli nie używacie zbyt wielu aplikacji, możecie zmniejszyć ilość ekranów np. do jednego lub dwóch?
•możecie zrobić foldery z aplikacjami i pogrupować je tematycznie lub sekwencyjnie (przykładowo: jeśli publikujecie zdjęcia w social mediach, to ikonki związane ze zdjęciami, programem do ich edycji i ikony mediów społecznościowych warto ustawić obok siebie, tak aby ułatwić sobie korzystanie z nich zaraz po sobie)?
•możecie zmienić ekran na czarno-biały albo mocno go przyciemnić i nie bodźcować swoich oczu?
Skoro telefon jest rzeczą, z której prawdopodobnie korzystacie często, może warto zoptymalizować jego funkcje, a przy okazji wymiany na nowy rozważyć wzięcie modelu, którego nie będziecie musieli uczyć się od nowa.
5Opieka
O ile z telefonem jest to względnie proste, bo zajmujecie się nim głównie wtedy, gdy coś się popsuje lub gdy trzeba zrobić jakąś aktualizację, to już na przykład samochód wymaga znacznie więcej zachodu. Cykliczne ubezpieczanie go, mycie i czyszczenie, zmiana opon, przeglądy to wszystko ciąży nam w naszym życiowym plecaku. Ale nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko telefon, który pod kątem opieki nie jest uciążliwy, to nadal trochę on tej uwagi wymaga. A co, jeśli macie dwa telefony? A jeśli dołożycie do tego wszystkie pozostałe przedmioty, które posiadacie?
Pewnie już widzicie, co chcemy wam pokazać. KAŻDA rzecz kosztuje WASZĄ uwagę.
Rzeczy często zmuszają nas do kolejnych zakupów.
Kiedy kupuję samochód, to kupuję też ubezpieczenie, zapasowe opony, radio i płyn do spryskiwaczy. Kiedy kupuję spodnie, to może też nowy pasek? Albo pasujące buty? A jak buty, to do nich też pasta, może też jakaś szczotka. Laptop? Myszka, kable, etui, ładowarka. A T-shirt? On nie wymaga przecież niczego więcej. Tak, do T-shirtu nie musicie niczego dokupywać, ale albo musicie uprać go w pralni, albo mieć w domu: pralkę, proszek do prania, sznurki do suszenia lub suszarkę. Potem jeszcze żelazko, no i deska do prasowania. Nie prasujecie, żeby ułatwić sobie życie? To pewnie macie w domu tonę wieszaków, bo więcej rzeczy staracie się suszyć na nich. A to pewnie jeszcze nie koniec, bo przecież w samym T-shircie chodzić nie będziecie. Innymi słowy, nagle stajemy w obliczu narastającej spirali napływających do nas rzeczy, które trafiają do naszego życia, choć części z nich wcale świadomie nie zapraszamy. Są one po prostu dodatkiem do wcześniejszego zakupu i jego konsekwencją. W pewnym momencie zaczyna nam brakować miejsca, a tymczasem kolejny zakup okazuje się niezbędny – czas zacząć myśleć o większym mieszkaniu.
Takie uzupełnianie zasobów o kolejne dobra komplementarne powoduje też oczywiście dodatkowe wydatki. Nawet jeśli część z tych rzeczy dostaniemy bezpłatnie, to kiedy się zepsują, trzeba będzie za nie zapłacić już z własnej kieszeni.
Może zauważyliście, że kiedy jesteście w podróży, czasem łatwiej jest wam wybrać, w co się ubierzecie? Zazwyczaj na wyjazd, ze względu na oszczędność miejsca, bierzemy tylko po jednej sztuce danego rodzaju rzeczy. Nie ma szerokiego wyboru i nie ma dylematu. Zadecydowanie o tym, co na siebie włożyć, staje się łatwiejsze. Zastanówcie się, czym różni się podejmowanie decyzji, kiedy do wyboru macie dziesięć rzeczy, a kiedy macie ich trzydzieści?
Nawet jeśli macie już stos T-shirtów, żelazko, pralkę, deskę i inne akcesoria, to zakup kolejnej koszulki nadal wpływa na wasze życie. Powoduje, że macie dodatkowy przedmiot, o który trzeba dbać, a tym samym do waszego i tak napiętego już harmonogramu dorzucacie nowe zadania związane z praniem, prasowaniem, przechowywaniem. Samochód trzeba gdzieś zaparkować, trzeba go umyć, ubezpieczyć, zatankować. Każda z tych czynności jest dodatkowym zadaniem do wykonania w waszym życiu. Buty? Oczywiście, czyszczenie i pastowanie. Niby nic, kiedy mamy kilka par, ale co, kiedy właśnie kupujecie trzydziestą? Czy zastanawialiście się kiedyś, ile nowych zadań będziecie musieli dodać do swojego kalendarza w związku z zakupem kolejnego przedmiotu? To wszystko rozprasza uwagę.
Wróćmy jednak do źródeł naszego podejścia. Otóż metafora życiowego plecaka została użyta przez Ryana Binghama, bohatera wspomnianego już filmu W chmurach, granego przez George’a Clooneya. W jednej ze scen filmu odnosi się on do tego, że nasze życie moglibyśmy spakować do plecaka: rzeczy, ludzi, wszystkie sprawy, emocje. Niezmiernie się nam owo porównanie spodobało i można powiedzieć, że stało się motywem przewodnim wielu naszych późniejszych rozmów i decyzji. Pozwalało nam ono łatwiej decydować o…
.
.
.
…(fragment)…
Całość dostępna w wersji pełnej
Autorzy: Kamila Kruk, Marcin Osman
Redakcja: Klaudia Opozda
Korekta: Katarzyna Zioła-Zemczak
Projekt graficzny okładki: Anna Jamróz
eBook: Atelier Châteaux
Redaktor prowadząca: Natalia Ostapkowicz
Redaktor projektu: Agnieszka Filas
Kierownik redakcji: Agnieszka Górecka
© Copyright by Kamila Kruk & Marcin Osman
© Copyright for this edition by Wydawnictwo Pascal
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana lub przekazywana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy, z wyjątkiem recenzentów, którzy mogą przytoczyć krótkie fragmenty tekstu.
Bielsko-Biała 2022
Wydawnictwo Pascal sp. z o.o.
ul. Zapora 25
43-382 Bielsko-Biała
tel. 338282828, fax 338282829
[email protected], www.pascal.pl
ISBN 978-83-8317-019-0