Iran. Historia współczesna - Ali Ansari - ebook

Iran. Historia współczesna ebook

Ali Ansari

0,0
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Wojna z Irakiem w latach 80. XX wieku, fatwa nałożona na Salmana Rushdiego, bunt kobiet po śmierci Jiny Mahsy Amini, włączenie się w wojnę pomiędzy Izraelem a Hamasem ‒ Iran nie pozwala o sobie zapomnieć i rzadko znika z prasowych nagłówków.

Dawniej znany jako Persja – najstarsze z imperiów świata i skrzyżowanie cywilizacji, gdzie jedwabny szlak umożliwiał wymianę między Zachodem a Chinami. Dziś to Republika Islamska Iranu, łącząca elementy demokracji i religijnej dyktatury, będąca jednym z kluczowych eksporterów gazu ziemnego i ropy naftowej.

Jak do tego doszło? Jaki właściwie jest ten dzisiejszy Iran?

Ali M. Ansari w swojej książce zabiera czytelników w podróż przez burzliwe dzieje tego kraju. Zaczyna od upadku Persji jako wielkiego mocarstwa, potem opisuje kolejne rewolucje i dojście do władzy ajatollaha Chomejniego, a następnie analizuje dzisiejszy Iran tworzony przez jego następcę, ajatollaha Chameneiego.

Na koniec Ali M. Ansari komentuje obecną sytuację polityczną w Iranie. Ten wyjątkowy dodatek powstał specjalnie z myślą o polskim wydaniu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 212

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Co­py­ri­ght © Co­per­ni­cus Cen­ter Press, 2025 Co­py­ri­ght © Ali M. An­sari, 2024 The edi­tion is pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Po­lity press Ltd., Cam­bridge
Ty­tuł ory­gi­nalnyIran
Pro­jekt ory­gi­nalnywww.si­mon­le­vy­as­so­cia­tes.com
Opra­co­wa­nie gra­ficzne na pod­sta­wie ory­gi­nałuMi­chał Du­ława
Ilu­stra­cja na okładce© octo­pu­saga / Ado­be­Stock
Re­dak­cja ję­zy­kowaIda Świer­kocka
Ko­rekta ję­zy­kowaMo­nika Drob­nik-Sło­ciń­ska / mo­ni­ka­imar­cin.com
SkładSo­nia Kmie­cik
ISBN 978-83-7886-828-6
Wy­da­nie I
Kra­ków 2025
Wy­dawca: Co­per­ni­cus Cen­ter Press Sp. z o.o. pl. Szcze­pań­ski 8, 31-011 Kra­ków tel. (+48) 12 448 14 12, 500 839 467 e-mail: re­dak­cja@ccpress.plwww.ccpress.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Dla Mimi

Po­dzię­ko­wa­nia

Każda książka to dzieło wspól­nego wy­siłku i nie ina­czej jest w przy­padku ni­niej­szej. Pra­gnę po­dzię­ko­wać dwóm ano­ni­mo­wym re­cen­zen­tom za dro­bia­zgową lek­turę tek­stu oraz ich ko­men­ta­rze, a także mo­jej ko­rek­torce, Le­igh Mu­el­ler, za skru­pu­latne prze­brnię­cie przez rę­ko­pis i wy­ło­wie­nie wszel­kich nie­unik­nio­nych nie­ści­sło­ści. Je­stem rów­nież wdzięczny Na­tio­nal Ar­chive za moż­li­wość wy­ko­rzy­sta­nia frag­men­tów do­ku­men­tów z ich zbio­rów. Przede wszyst­kim je­stem jed­nak winny słowa po­dzię­ko­wa­nia moim re­dak­to­rom, Lo­uise Kni­ght oraz Inès Bo­xman, które bez­piecz­nie do­pro­wa­dziły ten sta­tek do portu. Wszel­kie błędy oraz nie­for­tunne zwroty, ja­kie prze­trwały w tek­ście, są już wy­łącz­nie dzie­łem mo­jej nie­umyśl­no­ści.

WSTĘP

Kra­jo­braz re­wo­lu­cji

Iran rzadko kiedy scho­dzi z pra­so­wych na­głów­ków, ale rów­nie rzadko go­ści tam w po­zy­tyw­nym świe­tle. Przez więk­szą część dzie­jów Is­lam­skiej Re­pu­bliki Iranu związki Iranu ze świa­tem na­zna­czone były cią­giem kry­zy­sów, na czele z „is­lam­ską” re­wo­lu­cją z 1979 roku – praw­do­po­dob­nie pierw­szą w dzie­jach re­la­cjo­no­waną przez te­le­wi­zję – któ­rej prze­bieg wy­zna­czały okrutne i krwawe zaj­ścia. Kry­zys za­kład­ni­ków w am­ba­sa­dzie Sta­nów Zjed­no­czo­nych, re­la­cjo­no­wany co noc w ame­ry­kań­skiej te­le­wi­zji, spra­wił, że wy­da­rze­nia w Ira­nie trwale wryły się w co­raz bar­dziej nie­prze­jed­nane ame­ry­kań­skie umy­sły.

Od tam­tej pory każdą de­kadę na­zna­czał kon­kretny kon­flikt: wojna z Ira­kiem zde­fi­nio­wała lata 80. XX wieku, fa­twa na­ło­żona na Sal­mana Ru­sh­diego nie po­zo­stała bez wpływu na re­la­cje mię­dzy­na­ro­dowe w ko­lej­nym dzie­się­cio­le­ciu, a po­czą­tek no­wego stu­le­cia za­ogniły skutki za­ma­chów z 11 wrze­śnia i nie­ga­sną­cego kry­zysu zwią­za­nego z pro­gra­mem nu­kle­ar­nym Iranu. Po­wyż­sze punkty za­palne w znacz­nej mie­rze zde­fi­nio­wały spo­sób po­strze­ga­nia Iranu, a także przy­czy­niły się do za­ciem­nie­nia na­szej per­spek­tywy i ukry­cia we­wnętrz­nych czyn­ni­ków po­li­tycz­nych, które wpły­nęły na roz­wój tego kraju.

Nic do­bit­niej o tym nie świad­czy jak po­wszechne za­sko­cze­nie, ja­kie zdjęło świat na wieść o zaj­ściach z wrze­śnia 2022 roku wy­wo­ła­nych śmier­cią Jiny Mahsy Amini z rąk „po­li­cji mo­ral­no­ści”. Bunt wznie­cony wów­czas przez ko­biety, do­ma­ga­jące się pod­sta­wo­wych praw, można zro­zu­mieć wy­łącz­nie w kon­tek­ście cał­ko­wi­tego roz­kładu sto­sun­ków mię­dzy pań­stwem a spo­łe­czeń­stwem, jaki prze­że­rał Re­pu­blikę Is­lam­ską w ciągu ostat­nich dwu­dzie­stu lat.

Mało tego, ostat­nie pro­te­sty od­zwier­cie­dlają wo­ła­nia o re­formy ustro­jowe pań­stwa i fun­da­men­talne prawa, wy­brzmie­wa­jące od po­nad stu­le­cia w po­li­tycz­nych dzie­jach Iranu, czego wcze­snym zwia­stu­nem była pierw­sza re­wo­lu­cja Iranu, tak zwana re­wo­lu­cja kon­sty­tu­cyjna z 1906 roku. Choć póź­niej przy­ćmiła ją re­wo­lu­cja is­lam­ska z 1979 roku, to ta pierw­sza od­ci­snęła znacz­nie głęb­sze piętno na my­śli i dzia­łal­no­ści po­li­tycz­nej spo­łe­czeń­stwa. Sta­nowi ona punkt od­nie­sie­nia dla wszyst­kich ba­da­czy hi­sto­rii po­li­tycz­nej Iranu.

Kwe­stie ustro­jowe oraz rządy prawa, czyli środki re­gu­lo­wa­nia sto­sun­ków mię­dzy pań­stwem i spo­łe­czeń­stwem, do dziś roz­grze­wają irań­ską de­batę po­li­tyczną, a choć elity po­li­tyczne z upo­rem pró­bują zdu­sić te idee, to z każ­dym ko­lej­nym po­ko­le­niem te na nowo od­ży­wają.

Dla­tego wła­śnie każdy, kto się­gnie po tę książkę, po­wi­nien zro­zu­mieć, jak głę­boko za­ko­rze­nione i ugrun­to­wane są te idee, jak sil­nie wpla­tają się w tkankę irań­skiego ży­cia po­li­tycz­nego, i wresz­cie dla­czego nic nie za­po­wiada, aby miały znik­nąć. Wiele spo­śród de­bat, które do dziś kształ­tują hi­sto­rię i po­li­tykę Iranu, kieł­ko­wało i doj­rze­wało w la­tach po­prze­dza­ją­cych re­wo­lu­cję kon­sty­tu­cyjną. Okres ten jest ni­czym co­kół, na któ­rym wznosi się cała kon­struk­cja idei i na­pięć prze­peł­nia­ją­cych współ­cze­snych Irań­czy­ków.

Do­mi­nu­jąca dys­ku­sja to­czyła się wo­kół wy­zwań rzu­ca­nych przez Za­chód, ale i no­wo­cze­sny świat w ogóle. Jej cię­żar, krótko mó­wiąc, spo­czy­wał na py­ta­niu o przy­wró­ce­nie Ira­nowi sta­tu­sowi mo­car­stwa, który – zda­niem wielu Irań­czy­ków – przy­na­le­żał pań­stwu od sa­mych jego na­ro­dzin.

Na po­czątku XIX wieku Iran – czy też Per­sja we­dług za­chod­niej no­men­kla­tury – po­strze­gał się jako im­pe­rium, jed­nak nie byle ja­kie: naj­star­sze i naj­świet­niej­sze ze wszyst­kich, które choć swe dni chwały miało za sobą, to li­czyło, że dane mu bę­dzie jesz­cze ich za­znać. Na­wet w do­bie zmierz­chu im­pe­rium Sa­fa­wi­dów (1501–1722), gdy rosz­cze­nia do wiel­ko­ści miały jesz­cze re­alne pod­łoże, jak ką­śli­wie za­uwa­żył sir John Char­din, dy­na­stia nie ze­rwała z głę­bo­kim prze­świad­cze­niem o swej im­pe­rial­nej roli[1].

Na­wet z na­dej­ściem XIX stu­le­cia i dal­szym kur­cze­niem się gra­nic pań­stwa men­tal­ność im­pe­rialna po­zo­sta­wała nie­wzru­szona i żywa. Tra­dy­cja – jak i spo­wi­ja­jące im­pe­rium mity – na­peł­niły Irań­czy­ków prze­ko­na­niem, że ich kra­ina była nie tylko naj­star­szą na świe­cie, ale i wy­zna­czała cen­trum wszech­rze­czy i naj­lep­sze z miejsc do miesz­ka­nia na ziemi. Za­ło­ży­ciel no­wej dy­na­stii Ka­dża­rów (1797–1925) zgo­dził się przy­jąć kró­lew­ską ko­ronę pod wa­run­kiem, że jego nowi pod­dani przy­zwolą mu na przy­wró­ce­nie Ira­nowi na­leż­nej mu pra­wo­wi­tej chwały.

Okre­ślany jako „skrzy­żo­wa­nie cy­wi­li­za­cji”, Iran roz­cią­gał się na pła­sko­wyżu w po­łu­dniowo-za­chod­niej Azji, w miej­scu, gdzie je­dwabny szlak łą­czył Za­chód z Chi­nami. Ogra­ni­czone od pół­nocy Mo­rzem Ka­spij­skim i Za­toką Per­ską od po­łu­dnia im­pe­rium, choć znacz­nie okro­jone, w XIX wieku wciąż było po­kaź­nych roz­mia­rów pań­stwem o zróż­ni­co­wa­nym kli­ma­cie, za­mknię­tym wzdłuż gra­nic przez roz­le­głe łań­cu­chy gór­skie – Za­gros od za­chod­niej i El­burs od pół­noc­nej – i su­chym in­te­rio­rze kon­tra­stu­ją­cym z buj­nymi la­sami po­ra­sta­ją­cymi wy­brzeże ka­spij­skie. W kie­runku po­łu­dniowo-za­chod­nim pła­sko­wyż opa­dał na rów­ninę me­zo­po­tam­ską, gdzie rzeka Szatt al-Arab – ufor­mo­wana z zej­ścia się Eu­fratu i Ty­grysu – wy­zna­czała gra­nicę z im­pe­rium osmań­skim (a póź­niej z Ira­kiem).

Jesz­cze za­nim na ob­sza­rze pań­stwa w XX wieku od­kryto po­kaźne złoża ropy, gazu oraz in­nych su­row­ców mi­ne­ral­nych, eu­ro­pej­scy de­cy­denci byli świa­domi geo­po­li­tycz­nego zna­cze­nia re­gionu. Jak w ty­leż pa­miętny, co ro­man­tyczny spo­sób, ujął to lord Cur­zon: „Tur­kie­stan, Afga­ni­stan, szlak trans­ka­spij­ski, Per­sja – dla wielu na­zwy te przy­wo­dzą miej­sca od­le­głe, sceny burz­li­wych lo­sów czy słab­nące echa ro­man­ty­zmu. Nie kryję, że dla mnie są ni­czym fi­gury na sza­chow­nicy, na któ­rej to­czy się roz­grywka o do­mi­na­cję na świe­cie”[2].

Trud­no­ści z Za­cho­dem

Po­ja­wie­nie się Eu­ro­pej­czy­ków, a wła­ści­wie im­pe­riów ro­syj­skiego i bry­tyj­skiego szybko roz­wiało złudne na­dzieje, że Iran od­zy­ska dawną świet­ność rów­nie płyn­nie, jak nad­cho­dzi świt po nocy. Eu­ro­pej­czycy rzu­cili bo­wiem cał­ko­wi­cie od­mienne wy­zwa­nie. Może i prze­peł­niało ich za­cie­ka­wie­nie „Per­sami”, któ­rych znali z re­li­gij­nych i sta­ro­żyt­nych tek­stów, ku­siły ich bo­gac­twa kul­tury, na jaką na­tra­fili, ale u pod­łoża ich dzia­łań le­gły nowe idee o mi­sji cy­wi­li­za­cyj­nej i po­stę­pie, które utwier­dziły ich w prze­ko­na­niu, że mu­szą zmie­rzyć się ze sta­ro­żyt­nym im­pe­rium Per­sów.

Prze­ko­na­nia te prze­kuli w prak­tykę, kiedy to Ro­sja­nie w dwóch nisz­czy­ciel­skich woj­nach (1804–1813, 1826–1828) uka­zali, że Eu­ropa wy­kształ­ciła sztukę wo­jenną, z jaką Irań­czy­kom nie­ła­two jest kon­ku­ro­wać. Nie bra­ko­wało im by­naj­mniej od­wagi, je­śli już to no­wych sys­te­mów walki, które zor­ga­ni­zo­wać mo­gły je­dy­nie no­wo­cze­sne pań­stwa wy­po­sa­żone w sku­tecz­niej­szy apa­rat ad­mi­ni­stra­cyjny.

Irań­scy re­for­ma­to­rzy z XIX wieku szybko zro­zu­mieli, że nie cho­dzi tu o drobne po­prawki. Nie spo­sób było ufor­mo­wać, a na­stęp­nie utrzy­mać tak zre­for­mo­wa­nych ar­mii z wy­ko­rzy­sta­niem sta­rych me­tod: za­równo sfera po­li­tyczna, jak i go­spo­dar­cza wy­ma­gały no­wych roz­wią­zań. Ale jak naj­le­piej dać po­czą­tek pro­ce­sowi „uno­wo­cze­śnia­nia”? Czy zmiany można było osią­gnąć przez re­formy go­spo­dar­cze, czy też na­le­żało pod­jąć wy­zwa­nie w sfe­rze po­li­tycz­nej?

Bry­tyj­scy ko­men­ta­to­rzy mieli swoje zda­nie w kwe­stii na­tury pro­blemu, z ja­kim mie­rzyli się Irań­czycy. Czer­piąc z wła­snych do­świad­czeń z po­przed­nich dwóch stu­leci, gło­sili z nie­za­chwianą wiarą, że wy­zwa­nie, ja­kie stoi przed miesz­kań­cami Iranu, nie ma spo­łecz­nego, czy na­wet – jak będą nie­któ­rzy twier­dzić – bio­lo­gicz­nego pod­łoża, lecz ra­czej po­li­tyczne. Było ono do prze­zwy­cię­że­nia po­przez su­rową dys­cy­plinę, re­formę sys­temu edu­ka­cji oraz wpro­wa­dze­nie rzą­dów prawa.

Idea za­ra­dze­nia pro­ble­mom Iranu po­przez za­sto­so­wa­nie od­mien­nych – sku­tecz­niej­szych – me­tod zo­stała ocho­czo przy­jęta przez irań­skich re­for­ma­to­rów, któ­rzy gar­ściami czer­pali z roz­wią­zań oświe­co­nych rzą­dów wi­gów[1*], z po­dzi­wem pa­trząc na osią­gnię­cia bry­tyj­skiego uprze­my­sło­wie­nia i po­stępu, a także od­kry­wa­jąc, co nie­sie ze sobą wol­ność. Bry­tyj­skie idee były szcze­gól­nie atrak­cyjne w okre­sie po­na­po­le­oń­skim, kiedy to ha­sła re­wo­lu­cji fran­cu­skiej – za­wsze ak­tu­alne w kon­tek­ście re­for­mo­wa­nia pań­stwa – nie­ko­niecz­nie szły w pa­rze z chę­cią prze­bu­dowy ad­mi­ni­stra­cji, jed­nak z za­cho­wa­niem re­li­gii oraz mo­nar­chii.

Trud­no­ści re­form

Oś de­baty na te­mat re­form wy­zna­czał spór mię­dzy dwoma stron­nic­twami, z czego jedno za prio­ry­te­towe uwa­żało zmiany po­li­tyczne lub go­spo­dar­cze, pod­czas gdy dru­gie za­le­cało po­łą­cze­nie obu. W pierw­szych de­ka­dach XIX wieku irań­scy de­cy­denci sku­pili się na re­for­mach woj­sko­wych, lecz przy­zna­wali, że pań­stwo i ad­mi­ni­stra­cja wy­ma­gają znacz­nie do­głęb­niej­szych prze­mian. Za­mysł to jedno, ale spo­sób, w jaki te re­formy mia­łyby zo­stać osią­gnięte w ob­li­czu oporu ze strony, jak zbior­czo można je okre­ślić, „sił re­ak­cji” – głów­nie mo­nar­chy – wśród któ­rych do­mi­no­wały gnu­śność i brak woli, to zu­peł­nie inna kwe­stia.

Gdy w 1848 roku Mo­ham­mad Szah le­żał na łożu śmierci, jego mi­ni­ster po­cie­szał go, że władca zo­sta­wia za sobą sta­bilne pań­stwo, wolne od re­wo­lu­cji roz­ry­wa­ją­cych więk­szość Eu­ropy. Jak bar­dzo się my­lił. Ze­psu­cie i ko­rup­cja prze­że­rały klasę po­li­tyczną, w skarbcu bra­ko­wało pie­nię­dzy, a na do­miar złego, pań­stwu gro­ziło re­li­gijne po­wsta­nie ze strony ru­chu ba­bi­tów, któ­rego za­ło­ży­cie­lem był Ali Mo­ham­mad Shi­razi – znany jako Bab („Brama”) – czło­wiek gło­szący, że po­wró­cił jako wcie­le­nie Mah­diego, dwu­na­stego imama szy­itów, aby roz­po­cząć nową erę.

Iran był pań­stwem szy­ic­kim od czasu, gdy Sa­fa­wi­dzi na­rzu­cili tę mniej­szo­ściową ga­łąź is­lamu swym pod­da­nym w XVI wieku. Dzięki temu Sa­fa­wi­dzi po­sta­wili się w wy­raź­nej opo­zy­cji do swych ry­wali Osma­nów, ale wy­zna­nie wpro­wa­dziło także silne roz­róż­nie­nia w po­li­tyce we­wnętrz­nej. Nurt ima­mi­zmu w ob­rę­bie szy­izmu opie­rał się na wie­rze w suk­ce­sję w spo­łecz­no­ści mu­zuł­mań­skiej rzą­dów ro­dziny pro­roka Ma­ho­meta i jego zię­cia Alego, pierw­szego z dwu­na­stu ima­mów, a także prze­ko­na­niu, że to ima­mo­wie mogą in­ter­pre­to­wać prawo, a pod ich nie­obec­ność przy­wi­lej ten przy­pa­dał „wy­bra­nym” po­śred­ni­kom i re­li­gij­nym uczo­nym. Bab ob­wo­łał się dwu­na­stym ima­mem i ogło­sił znie­sie­nie wszyst­kich praw re­li­gij­nych, co do­pro­wa­dziło do pierw­szego pu­blicz­nego zdję­cia hi­dżabu przez ko­bietę, nie­jaką Ta­he­reh.

Po­wsta­nie, choć osta­tecz­nie bru­tal­nie zdu­szone (sam Bab zo­stał stra­cony), roz­biło ist­nie­jące do­tych­czas re­li­gijne za­sady i skło­niło lu­dzi do pod­no­sze­nia te­ma­tów, które nie­gdyś były nie do po­my­śle­nia. Z ko­lei roz­wój mil­le­na­ry­stycz­nego ru­chu, jak i jego okrutny ko­niec, una­ocz­niły rze­szom miesz­kań­ców ko­niecz­ność prze­pro­wa­dze­nia re­form. Z cza­sem z ru­chu ba­bi­tów wy­kieł­ko­wała nowa re­li­gia – ba­ha­izm.

Po­li­tyczna nie­sta­bil­ność do­pro­wa­dziła w 1857 roku do klę­ski z rąk Bry­tyj­czy­ków w trak­cie pierw­szej – i jak do­tąd je­dy­nej – wojny an­giel­sko-per­skiej. Bry­tyj­czycy na­rzu­cili Ira­nowi znacz­nie ła­god­niej­sze wa­runki, niż wcze­śniej zro­bili to Ro­sja­nie w ra­mach trak­tatu turk­men­czaj­skiego z 1828 roku, dzięki czemu za­pro­wa­dzili w pań­stwie po­kój rów­nie spraw­nie, jak wy­grali wojnę. Irań­scy de­cy­denci uznali wów­czas, że sku­tecz­niej­sza – i nie tak na­chalna – droga ku re­for­mom wie­dzie przez zmiany go­spo­dar­cze, a nie po­li­tyczne tur­bu­len­cje, co od­po­wia­dało Bry­tyj­czy­kom, szcze­gól­nie że to oni zy­ska­liby na tych zmia­nach naj­bar­dziej.

Nie była to pro­sta de­cy­zja, zwłasz­cza że Ro­sja­nie nie za­mie­rzali po­zwo­lić, aby Bry­tyj­czycy roz­sze­rzali swe wpływy go­spo­dar­cze ich kosz­tem. Część kon­ce­sji, na przy­kład na bu­dowę no­wej sieci te­le­gra­ficz­nej, wy­da­wano ze względu na ko­rzy­ści, ja­kie te przy­nio­słyby In­diom, inne były na­to­miast efek­tem dzia­łań pry­wat­nych przed­się­bior­ców, pra­gną­cych ob­ło­wić się w pań­stwie w za­sa­dzie nie­tknię­tym re­for­mami go­spo­dar­czymi. Bry­tyj­czycy wy­ko­rzy­sty­wali krót­ko­wzrocz­ność Irań­czy­ków oraz ich brak do­świad­cze­nia w ne­go­cja­cjach, co skut­ko­wało kon­trak­tami tak hoj­nymi, że człon­ko­wie bry­tyj­skiego Biura Spraw Za­gra­nicz­nych prze­cie­rali oczy ze zdu­mie­nia. Na przy­kład kon­ce­sja Reu­tera z 1872 roku przy­brała do tego stop­nia ku­rio­zalne kształty, że Cur­zon okre­ślił ją jako „naj­peł­niej­sze i naj­bar­dziej nie­po­jęte pod­da­nie ca­łego sek­tora prze­my­sło­wego pań­stwa w obce ręce, o ja­kim nikt ni­gdy w dzie­jach nie mógł ma­rzyć, a już z pew­no­ścią osią­gnąć”[3].

Kon­ce­sję wkrótce wy­co­fano, lecz Reu­ter otrzy­mał od­szko­do­wa­nie w po­staci prawa do otwar­cia pierw­szego banku w Ira­nie, z moż­li­wo­ścią emi­sji bank­no­tów. Bry­tyj­ski Im­pe­rialny Bank Per­sji peł­nił funk­cję banku cen­tral­nego Iranu aż do na­dej­ścia rzą­dów Rezy Szaha. Kon­ce­sje może i otwo­rzyły drogę ku re­for­mom, ale od­było się to z wy­ko­rzy­sta­niem sko­rum­po­wa­nych struk­tur pań­stwa Ka­dża­rów, przede wszyst­kim mo­nar­chy, któ­rego nie tyle in­te­re­so­wały głę­bo­kie zmiany, co krót­ko­ter­mi­nowe zy­ski pły­nące z kon­ce­sji. Czarę go­ry­czy prze­lała szcze­gól­nie gor­sząca li­cen­cja, przy­zna­jąca jed­nemu bry­tyj­skiemu przed­się­biorcy wy­łączne prawo sprze­daży ty­to­niu w Ira­nie, w efek­cie czego za­wią­zało się przy­mie­rze du­chow­nych, my­śli­cieli i kup­ców, któ­rzy wy­mu­sili cof­nię­cie prawa, co mię­dzy­na­ro­dowa prasa okrzyk­nęła mia­nem buntu ty­to­nio­wego (rok 1891). Przy­mie­rze to, w ra­mach któ­rego wy­sto­so­wano pierw­szą fa­twę o cha­rak­te­rze „po­li­tycz­nym”, sta­no­wiło ja­skółkę zmian.

Re­wo­lu­cja umy­słu?

Choć wciąż de­ba­to­wano nad spo­so­bami prze­pro­wa­dze­nia re­form, nikt nie miał wąt­pli­wo­ści, że irań­skie spo­łe­czeń­stwo po­trze­buje re­wo­lu­cji umy­sło­wej, która prze­mieni je z nie­za­in­te­re­so­wa­nych ni­czym pod­da­nych w bez­in­te­re­sow­nych oby­wa­teli wle­wa­ją­cych nowe siły w na­ród – na­ród o im­pe­rial­nej prze­szło­ści, fakt, lecz mimo to świa­domy i dumny, a nie za­mknięty w prze­szło­ści.

Zda­niem irań­skich re­for­ma­to­rów je­dy­nym spo­so­bem na po­go­dze­nie tra­dy­cji z no­wo­cze­sno­ścią była świa­do­mość swych ko­rzeni oraz swo­jego po­cho­dze­nia. Czy miał prze­wa­żać pier­wia­stek irań­ski, is­lam­ski, a może na­le­żało po­łą­czyć je po równo? Więk­szość z nich zga­dzała się, że bu­dowa „na­rodu” może osią­gnąć po­myślny fi­nał wy­łącz­nie wów­czas, gdy Irań­czycy zro­zu­mieją wie­lo­po­sta­ciową na­turę wła­snego dzie­dzic­twa, osa­dzo­nego we wspól­nej hi­sto­rii i ję­zyku, dla któ­rych opatrz­ność za­pew­niła ide­alne re­po­zy­to­rium: spi­sany w XI wieku na­szej ery epos, znany jako Szah­name (Księga kró­lew­ska). Utwór za­wie­rał w so­bie hi­sto­rię, mity i le­gendy Irań­czy­ków, po­czy­na­jąc od mo­mentu stwo­rze­nia, aż do klę­ski ostat­niego wiel­kiego im­pe­rium per­skiego z rąk Ara­bów w VII stu­le­ciu na­szej ery. To dzie­dzic­two li­te­racko-hi­sto­ryczne do­ty­czyło ca­łej wspól­noty per­skiej, ale szcze­gólne znacz­nie miało dla miesz­kań­ców Iranu, po­li­tycz­nych spad­ko­bier­ców opi­sa­nych w po­ema­cie wy­da­rzeń, a pierwsi irań­scy na­cjo­na­li­ści ro­zu­mieli, jaką siłę i spraw­czość tekst niósł ze sobą dla wy­ku­wa­nia i spa­ja­nia współ­cze­snej toż­sa­mo­ści.

Nie była to toż­sa­mość wy­prana z re­li­gii, ale z pew­no­ścią wolna od za­bo­bo­nów. Wspie­ra­jąc się na ide­ach an­giel­skiego oświe­ce­nia, re­li­gii nie po­strze­gano jako za­prze­cze­nia po­stępu, jed­nak wcze­śni my­śli­ciele w pań­stwie po­dą­żali za świec­kimi wzor­cami, dyk­tu­ją­cymi roz­dział Ko­ścioła od pań­stwa. Miało to na celu za­równo utrzy­ma­nie czy­sto­ści re­li­gii, jak i de­sa­kra­li­za­cję pań­stwa. Czymś za­dzi­wia­ją­cym jest, że do­świad­cze­nia Re­pu­bliki Is­lam­skiej, kiedy to na po­wrót wsz­cze­piono re­li­gię w po­li­tykę, raz jesz­cze skie­ro­wały spoj­rze­nia my­śli­cieli na świecki roz­dział obu tych sfer. Ich zda­niem re­wo­lu­cja is­lam­ska za­miast wy­zna­czyć mo­ralny dro­go­wskaz dla po­li­tyki, do­pro­wa­dziła do po­li­ty­za­cji – i ze­psu­cia – re­li­gii.

Wszyst­kie te dys­ku­sje i tar­cia dały o so­bie znać w okre­sie kon­sty­tu­cyj­nym i wy­brzmie­wają do dziś, choć z jedną istotną róż­nicą. Je­den z po­wo­dów, dla któ­rego re­wo­lu­cja kon­sty­tu­cyjna upa­dła, sta­no­wił fakt, że tylko nie­wielka część spo­łe­czeń­stwa była świa­doma i ak­tywna po­li­tycz­nie. Wkra­cza­jąc w XX wiek, Iran nie dys­po­no­wał roz­le­głą kul­turą wy­daw­ni­czą. Po­ziom al­fa­be­ty­za­cji po­zo­sta­wał ni­ski. Jed­nak na prze­strzeni tego stu­le­cia tkanka spo­łeczna wzmoc­niła się, po­pra­wiła się edu­ka­cja, lu­dzie wy­mie­niali się in­for­ma­cjami, byli bar­dziej świa­domi. Kraj wszedł w zło­żony pro­ces uno­wo­cze­śnia­nia i uprze­my­sła­wia­nia.

Cie­szące się jak do­tąd kul­tu­rową spój­no­ścią spo­łe­czeń­stwo za­częło od­czu­wać co­raz sil­niej­sze więzy po­li­tyczny i jed­ność celu. Ję­zy­kiem per­skim po­słu­gi­wała się przy­naj­mniej po­łowa miesz­kań­ców, a tech­no­lo­gia i sys­tem edu­ka­cji spra­wiały, że wpro­wa­dzano go we wszyst­kich sfe­rach pań­stwa i każdy mógł go zro­zu­mieć. Tech­no­lo­gia za­ra­zem scen­tra­li­zo­wała i roz­pro­szyła wła­dzę. Za­pew­niła wi­tal­ność no­wo­cze­snemu pań­stwu, ale nowe środki ko­mu­ni­ka­cji wzmoc­niły oby­wa­teli, roz­sze­rza­jąc sieci kon­tak­tów za­równo we­wnątrz kraju, jak i poza jego gra­ni­cami.

Z koń­cem XX wieku Irań­czycy czuli co­raz sil­niej­sze więzi ze spo­łecz­no­ścią mię­dzy­na­ro­dową, do czego przy­czy­niło się po­wsta­nie licz­nej dia­spory w wy­niku re­wo­lu­cji is­lam­skiej. Głosy z ca­łego świata tylko wzmoc­niły par­cie ku zmia­nom – i o ile w XIX w. nowe prądy ob­jęły głów­nie in­te­li­gen­cję, o tyle te­raz za­in­te­re­so­wa­nie nimi wy­ra­żało całe spo­łe­czeń­stwo. Cię­żar wła­dzy mię­dzy pań­stwem a spo­łe­czeń­stwem za­czy­nał roz­kła­dać się ina­czej i wiele scen, które dziś ob­ser­wu­jemy na uli­cach Iranu, sta­nowi po­kło­sie tam­tej dy­na­miki zmian.

Me­to­do­lo­gia i nar­ra­cja

Krótka hi­sto­ria za­warta w tej książce ma na celu wy­do­by­cie „esen­cjo­nal­nych” aspek­tów roz­woju Iranu na prze­strzeni ostat­nich dwóch stu­leci – tak aby każdy czy­tel­nik w kry­tyczny spo­sób mógł zro­zu­mieć, dla­czego kraj ten znaj­duje się w ta­kim, a nie in­nym miej­scu. Siłą rze­czy jest to zwię­zła opo­wieść i wiele szcze­gó­łów zo­stało po­mi­nię­tych. W efek­cie jest to za­tem bar­dziej roz­prawa po­le­miczna. Jed­nak każdy, kto po­chwyci bak­cyla, może na­sy­cić swój głód wie­dzy, się­ga­jąc po li­te­ra­turę za­wartą w krót­kim wy­ka­zie na końcu książki.

Po­nie­waż jest to je­dy­nie za­rys hi­sto­rii, ce­lowo po­sta­no­wi­łem nie wpro­wa­dzać per­skich ter­mi­nów. Nie za­wsze było to moż­liwe, ale na przy­kład w wy­padku zgro­ma­dze­nia irań­skiego Me­dżlis za­sto­so­wa­łem po pro­stu ter­min „par­la­ment”. Tam, gdzie po­ja­wia się słow­nic­two per­skie, sto­suję po­wszech­nie przy­jętą w ję­zyku an­giel­skim trans­kryp­cję[2*].

Część czy­tel­ni­ków i czy­tel­ni­czek za­pewne może za­sta­na­wiać się nad kon­tek­stem, w ja­kim sto­so­wane są na­zwy „Per­sja” oraz „Iran” – czy od­no­szą się do tego sa­mego miej­sca, a także nad tym, czy „Iran” fak­tycz­nie jest no­wym pań­stwem po­wsta­łym na gru­zach daw­nego. Jak już pew­nie wy­brzmiało z pierw­szych stron książki – oba ter­miny od­no­szą się do tego sa­mego pań­stwa, jed­nak o ile „Per­sja” to na­zwa nadana mu przez za­chod­nich ob­ser­wa­to­rów, wy­wo­dząca się z ję­zy­ków grec­kiego i ła­ciń­skiego, o tyle „Iran” to okre­śle­nie, pod ja­kim miesz­kańcy od za­wsze znali swój kraj.

Ter­min „Iran” był w uży­ciu już od póź­niej sta­ro­żyt­no­ści i na­wet gdy pań­stwo prze­stało ist­nieć, jego toż­sa­mość kul­tu­rowa nie za­ni­kła i po­zwo­liła je wskrze­sić w XVI wieku wraz z na­dej­ściem dy­na­stii Sa­fa­wi­dów. Za­chodni po­dróż­nicy zdą­żyli już po­znać tę na­zwę i po­ja­wia się ona w ich źró­dłach. W 1934 roku (zob. roz­dział 2) rząd Iranu po­in­stru­ował za­chod­nie rządy, aby ode­szły od sto­so­wa­nia ter­minu „Per­sja”, jed­nak w dru­giej po­ło­wie XX stu­le­cia zre­zy­gno­wano z tych su­ro­wych wy­tycz­nych. Chur­chill na przy­kład ob­sta­wał przy uży­wa­niu na­zwy „Per­sja” we wszyst­kich ofi­cjal­nych do­ku­men­tach, gdyż jego zda­niem, wcale nie bez­za­sad­nie, Iran ła­two można było po­my­lić z Ira­kiem – ze szkodą dla obu państw! „Da­ily Te­le­graph” sto­so­wał na­zwę „Per­sja” aż do 1979 roku.

W trak­cie po­szu­ki­wa­nia te­ma­tów, na któ­rych chcia­łem się sku­pić, za­le­żało mi na pod­kre­śle­niu wy­da­rzeń hi­sto­rycz­nych kształ­tu­ją­cych współ­cze­sny kra­jo­braz po­li­tyczny. Część z nich jest do dziś na ustach Irań­czy­ków – jak choćby prze­wrót z 1953 roku – pod­czas gdy inne wpły­wały na po­stawę opi­nii pu­blicz­nej w spo­sób bar­dziej skryty, choć rów­nie su­ge­stywny. Irań­czycy w za­sta­na­wia­jący spo­sób pre­zen­tują po­stawę ahi­sto­ryczną i są zdolni roz­pra­wiać o wy­da­rze­niach sprzed stu lat, jakby wy­da­rzyły się wczo­raj, co do­wo­dzi wy­łącz­nie tego, jaką siłę wy­wiera zmi­to­lo­gi­zo­wana hi­sto­ria (oraz pa­mięć wy­biór­cza) na kształt współ­cze­snych po­staw.

Dla­tego wła­śnie po­świę­ci­łem sporo miej­sca in­te­lek­tu­al­nym i po­li­tycz­nym zmia­nom, ja­kie przy­nio­sła ze sobą re­wo­lu­cja kon­sty­tu­cyjna z 1906 roku, a które we­szły w ży­cie za rzą­dów Rezy Szaha. Pierw­sze pół­wie­cze XX stu­le­cia to pod wie­loma wzglę­dami okres naj­bar­dziej dy­na­micz­nych zmian po­li­tycz­nych, na któ­rych wznie­siono kon­struk­cję współ­cze­snego pań­stwa. Po­prawne od­czy­ta­nie tego okresu jest klu­czem do zro­zu­mie­nia współ­cze­sno­ści.

Nie ina­czej jest w przy­padku epoki na­cjo­na­li­za­cji ropy, która do tego stop­nia wy­ryła się w zbio­ro­wej pa­mięci, że czy­tel­nicy po­winni otrzy­mać ogląd – i wy­wa­żoną ana­lizę – osią­gnięć, nie­bez­pie­czeństw i klęsk, z ja­kimi mie­rzył się ostatni szach, oba­lony w 1979 roku. Rów­nież i tu­taj do głosu do­cho­dzi do­brze znane ba­lan­so­wa­nie mię­dzy re­for­mami eko­no­micz­nymi a po­li­tycz­nymi, które da o so­bie znać w okre­sie po re­wo­lu­cji is­lam­skiej.

Wiele opra­co­wań do­ty­czą­cych współ­cze­snej hi­sto­rii Iranu czę­sto sta­wia rok 1979, po­czą­tek re­wo­lu­cji is­lam­skiej, za swo­isty mo­ment po­cząt­kowy, a wszyst­kie wy­da­rze­nia do niej pro­wa­dzące trak­tuje jako co naj­wy­żej wstęp. Nie ma to żad­nego sensu. Re­wo­lu­cja is­lam­ska oba­liła mo­nar­chię, ale prze­jęła po niej pań­stwo wzno­szone przez po­nad pół stu­le­cia, u któ­rego fun­da­men­tów w znacz­nej mie­rze le­gły idee ukute przez re­wo­lu­cję kon­sty­tu­cyjną. Spo­łeczne i go­spo­dar­cze prze­kształ­ce­nia, ja­kie za­szły po 1979 roku, są dziec­kiem znacz­nie wcze­śniej­szego prze­wrotu, a sama hi­sto­ria Re­pu­bliki Is­lam­skiej jest nie tyle opo­wie­ścią o tym, jak pań­stwo pró­bo­wało po­go­dzić tra­dy­cję z no­wo­cze­sno­ścią, ile ra­czej o tym, jak zmar­no­wało dzie­dzic­two pierw­szej re­wo­lu­cji.

Tra­ge­dia współ­cze­snego Iranu w du­żej mie­rze wy­nika z tego, że ko­lejne rządy nie po­tra­fiły zro­zu­mieć, jak ści­śle po­wią­zane są ze sobą re­formy po­li­tyczne i go­spo­dar­cze, a także tego, że współ­cze­sna go­spo­darka wy­maga przej­rzy­sto­ści oraz od­po­wie­dzial­no­ści, która wiąże kon­trak­tem elity po­li­tyczne i za­pew­nia lu­dziom na­rzę­dzia do udziału w sy­te­mie re­gu­lu­ją­cym ich ży­cie. O ile po­łą­cze­nie de­spo­ty­zmu z za­sa­dami oświe­ce­nia można było uspra­wie­dli­wić na po­czątku po­przed­niego stu­le­cia ze względu na nie­do­statki spo­łecz­nego i go­spo­dar­czego roz­woju, o tyle po­stęp i ro­snąca świa­do­mość lu­dzi ze­pchnęły te ar­gu­menty w nie­byt. Naj­więk­szy za­rzut, jaki można po­sta­wić Mo­ham­ma­dowi Re­zie Pah­la­wiemu, to że nie speł­nił po­kła­da­nych w nim na­dziei, roz­bu­dzo­nych przez po­ko­le­nie jego ojca, i nie pchnął Iranu w kie­runku de­mo­kra­tycz­nej trans­for­ma­cji. Pra­gnąc szyb­kich re­form, zi­gno­ro­wał po­li­tyczne re­guły i w tra­giczny spo­sób zra­ził do sie­bie lud, wy­wo­łał tym sa­mym re­wo­lu­cję, wojnę i po­grą­żył kraj w po­li­tycz­nym cha­osie.

Re­pu­blika Is­lam­ska rów­nież miała oka­zję do zmiany, ale za­miast po­dą­żyć ścieżką wio­dącą ku sil­niej­szej de­mo­kra­cji, choć na pierw­szy rzut oka dość cha­otycz­nej, skrę­ciła ku od­no­wie au­to­kra­cji, jed­nak tym ra­zem na skalę, o ja­kiej mało który władca mógł po­ma­rzyć. Tak zro­dziła się mo­nar­chia wy­po­sa­żona w nie­wiele bez­piecz­ni­ków, za­pew­nia­nych przez kon­sty­tu­cję, a która swą po­li­tykę opie­rała ra­czej na teo­kra­tycz­nych niż pań­stwo­wych prze­słan­kach. Sta­no­wiąc za­prze­cze­nie praw­dzi­wego ob­razu irań­skiej kul­tury na­ro­do­wej, ra­dy­kalna ide­olo­gia is­la­mi­styczna, którą pod­szyta była Re­pu­blika Is­lam­ska, zwró­ciła pań­stwo w zu­peł­nie no­wym kie­runku, zry­wa­jąc za­równo z jego hi­sto­rycz­nymi, jak i kul­tu­ro­wymi ko­rze­niami.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Przy­pisy

Wstęp. Kra­jo­braz re­wo­lu­cji
[1] J. Char­din, A new and ac­cu­rate de­scrip­tion of Per­sia and other eastern na­tions, Vol. II, Lon­don 1724, s. 125.
[2] G.N. Cur­zon, Per­sia and the Per­sian Qu­estion, Lon­don 1966, Vol. 1, s. 3–4.
[3] Tamże, s. 480–481.
[1*] Bry­tyj­ska Par­tia Wi­gów [przy­pisy z gwiazdką to przyp. tłu­ma­cza].
[2*] W pol­skim prze­kła­dzie za­sto­so­wano po­wszech­nie obo­wią­zu­jące za­sady la­ty­ni­za­cji ję­zyka per­skiego, a w przy­padku nazw geo­gra­ficz­nych sys­tem trans­li­te­ra­cji ONZ z 1967 roku.

„Mamy usługę, której mógłby pozazdrościć Amazon.”

Robert Drózd

Świat Czytników


Tysiące ebooków i audiobooków

Ich liczba ciągle rośnie, a Ty masz gwarancję niezmiennej ceny.