Jan Paweł Woronicz w świetle nieznanych dokumentów z lat 1795-1829 - Sebastian Musiał - ebook + książka

Jan Paweł Woronicz w świetle nieznanych dokumentów z lat 1795-1829 ebook

Sebastian Musiał

0,0

Opis

Ks. dr Sebastian Jerzy Musiał – ur. 23 kwietnia 1983 r. w Dębicy. Kapłan diecezji tarnowskiej. Szkołę podstawową ukończył w Straszęcinie, a szkołę średnią w Dębicy. Święcenia kapłańskie w 2010 r. poprzedził obroną pracy magisterskiej pt. Biskup Jan Paweł Woronicz kaznodzieja narodu polskiego. W roku 2014 na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Tarnowie uzyskał licencjat nauk teologicznych. Tytuł doktora nauk humanistycznych otrzymał na Uniwersytecie Warszawskim w 2022 r. Obecnie pracuje w parafii katedralnej w Tarnowie i pełni obowiązki zastępcy dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół życia i działalności biskupa Jana Pawła Woronicza, historii ziemiaństwa, historii diecezji tarnowskiej i ochrony zabytków, czego efektem są prace badawcze oraz publikacje książek i artykułów.

 

Nie spotkałem się do tej pory w ocenianych publikacjach z takim wkładem pracy włożonej w osiągnięcie należytej kompetencji do realizacji określonych zadań. […] Książka ks. Sebastiana Musiała zasługuje na miano monografii. Wolno przypuszczać, że badacz nakreślił obraz dokonań Woronicza „w obszarze kultury umysłowej i materialnej” na skalę wykluczającą możliwość wprowadzania liczących się uzupełnień. W zdumienie i podziw wprawia mozolna skrupulatność wyłuskiwania z przepastnych zasobów bibliotecznych i archiwalnych setek szczegółowych informacji o najrozmaitszym charakterze. Z satysfakcją śledziłem w trakcie lektury, jak umiejętnie ten spiętrzony i różnoraki materiał autor scala i wprowadza w odpowiednie segmenty budowanego wywodu.

prof. dr hab. Wiesław Pusz
Profesor zwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 567

Rok wydania: 2024

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Recenzenci: prof. Krystyna Maksimowicz, prof. Wiesław Pusz

Redaktor prowadząca Krystyna Kiszelewska-Kotyńska

Redakcja Weronika Rychta

Korekta i indeks Tomasz Ostromęcki

Projekt okładki i stron tytułowych Magdalena Błażków

Skład Ryszard Kotyński / typographus

Projekt finansowany ze środków budżetu państwa przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki w ramach Programu „Doskonała Nauka II - Wsparcie monografii naukowych”

Copyright by Sebastian Musiał, 2024

Copyright by Fundacja Akademia Humanistyczna, 2024

Copyright by Instytut Badań Literackich PAN, 2024

ISBN 978-83-68444-02-5

Druk i oprawa BookPress

Spis treści

Wstęp

Część pierwsza

Jan Paweł Woronicz – zarys biografii na tle sytuacji Kościoła w Polsce porozbiorowej i Księstwie Warszawskim w latach 1795-1815

1. Sytuacja Kościoła katolickiego w Polsce porozbiorowej (1795-1815)

1.1. Wokół znanych i mniej znanych faktów z życia Jana Pawła Woronicza w latach 1795-1814 – historia uporządkowana

2. W kręgu zaangażowanego kapłaństwa – na probostwie w Kazimierzu i Powsinie

2.1. Zaangażowany administrator – w kancelarii proboszcza

2.2. Zaangażowany duszpasterz – w trosce o człowieka

3. W kręgu kultury umysłowej i materialnej

3.1. Świadectwa działalności literackiej, kaznodziejskiej i naukowej

3.2. Zagadnienia kultury materialnej – w powsińskim ogrodzie i w mieszkaniu na Kanoniach

4. W kręgu kontaktów międzyludzkich

Część druga

Jan Paweł Woronicz – zarys biografii na tle sytuacji Kościoła w Królestwie Polskim w latach 1815-1829

1. Sytuacja Kościoła katolickiego w Królestwie Polskim (1815-1829)

2. Wokół życiorysu Jana Pawła Woronicza z lat 1815-1829

2.1. W kręgu biskupiego życia

2.1.1. Biskup ordynariusz – droga do kariery

2.1.2. Nominacja Woronicza na biskupstwo krakowskie – niechciany biskup

2.1.3. Ingres Woronicza do katedry wawelskiej – XIX-wieczna sława

3. W kręgu spraw administracyjnych diecezji

3.1. W biskupim konsystorzu – ludzie Woronicza

3.2. Strategia zarządzania diecezją

3.3. Biskup duszpasterz – bliżej ludzi

4. W kręgu kultury umysłowej i materialnej

4.1. Zagadnienia kultury umysłowej – w towarzystwie literatów, biblistów, akademików i muzyków

4.2. Zagadnienia kultury materialnej – w świecie pamiątek materialnych

5. W kręgu życia towarzyskiego – na salonach Krakowa i Warszawy

6. Nominacja Woronicza na urząd arcybiskupa – żal opuścić Kraków

7. Udział w Sądzie Sejmowym – niechciany przymus

8. Choroba, zgon i pogrzeb – historia uporządkowana

Zamiast zakończenia. Pośmiertne życie Jana Pawła Woronicza

Rękopisy

Archiwum Archidiecezji Warszawskiej [AAW]

Archiwum Główne Akt Dawnych [AGAD]

Archiwum Kapituły Katedralnej Krakowskiej

Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie [AKMK]

Archiwum Narodowe w Krakowie [ANK]

Archiwum Państwowe w Łodzi

Archiwum Państwowe w Radomiu [APR]

Archiwum Państwowe w Warszawie [APW]

Archiwum Zamku Królewskiego w Warszawie

Biblioteka Czartoryskich [BCz]

Biblioteka Jagiellońska [BJ]

Biblioteka Naukowa Polskiej Akademii Umiejętności i Państwowej Akademii Nauk [Bibl. Nauk. PAU i PAN]

Biblioteka Polska w Paryżu [BPP]

Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich [BOss]

Muzeum Narodowe Kraków

Druki

Wydania obcojęzyczne

Dokumenty

Wspomnienia i pamiętniki

Czasopisma

Czasopisma obcojęzyczne

Opracowania i konteksty

Literatura obcojęzyczna

Summary

Przypisy

Indeks nazwisk

Wstęp

W grudniu 2019 roku minęło sto dziewięćdziesiąt lat od śmierci arcybiskupa Jana Pawła Woronicza – poety, kaznodziei, mecenasa kultury i sztuki. Duchowny należał do grona utalentowanych twórców polskiego oświecenia – epoki, która była jednym z najciekawszych okresów w dziejach Polski i prawie przez wiek kształtowała nowoczesne społeczeństwo. Za jego początek przyjęto umownie rok 1740, w którym pijar Stanisław Konarski założył w Warszawie Collegium Nobilium, a za koniec rok 1830, kiedy wybuchło powstanie listopadowe; przy czym, jak uważał Zdzisław Libera1, nie można pominąć roku 1822, w którym ukazały się Ballady i romanse Adama Mickiewicza.

Czas oświecenia był trudnym momentem w dziejach Polski. Przetoczył się przez nią wówczas szereg nieszczęść, doprowadzając do jej rozbiorów i całkowitej likwidacji z mapy świata i Europy. Po upadku państwowości polskiej naród znalazł się pod zaborami trzech mocarstw: Rosji, Prus i Austrii. Był to czas ciągłych nadziei na odzyskanie utraconej niepodległości, przejawiających się w entuzjazmie z powodu z powstających państewek, takich jak Księstwo Warszawskie i Królestwo Polskie, jak również w powstaniu listopadowym, w przededniu którego zakończył życie Woronicz.

Ksiądz Woronicz prowadził działalność literacką i społeczną w czasie oświecenia dojrzałego i w jego fazie schyłkowej. Oświecenie dojrzałe przypadło na okres panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, który jako król wyznaczył sobie ambitne zadanie, aby z ówczesnej Warszawy uczynić ośrodek kultury, sztuki i literatury promieniujący na całą Rzeczpospolitą2. W celu zrealizowania swoich projektów gromadził wokół siebie intelektualistów, artystów i literatów. Właśnie dlatego założył Szkołę Rycerską czy zainicjował działalność Teatru Narodowego. Mądry władca popierał działalność czasopisma „Monitor” i powstanie Komisji Edukacji Narodowej. Najdonioślejszym czynem, na jaki zdobyli się wówczas król i jego otoczenie, było uchwalenie Konstytucji 3 maja3.

Niewątpliwie pokolenie twórców tego okresu traktowało działalność na polu literackim jako publiczną, a zarazem służebną. Wiązało się to przede wszystkim z tym, że ówczesna literatura, w tym poezja, była bardzo mocno osadzona w realiach życia politycznego i miała służyć do wydźwignięcia ojczyzny z upadku. Kierowano ją już nie do szuflady czy do wąskiego grona znawców, ale do szerokiej grupy odbiorców. Literat stawał się nauczycielem i wychowawcą. Jego działania miały tworzyć wzorce postępowania, pomagać w wyrabianiu opinii, kształtować światłych obywateli.

Natomiast przejście do fazy schyłkowej oświecenia i początków romantyzmu zaznaczyło się na przełomie wieków zmianą w sposobie myślenia o narodzie, a także o jego historii. Pierwsze oznaki odejścia od tego, co klasyczne i „stare”, były dostrzegalne już w pierwszych latach XIX wieku. Kultura preromantyczna wyrażała świadomość przełomu, świadomość, że kończy się świat dawny, a świat nowy nie narodził się jeszcze w pełni.

W ten oświeceniowy kontekst wpisuje się biografia literacka i duchowna autora Hymnu do Boga. Jan Paweł Woronicz żył długo (1757-1829) i bardzo aktywnie, uczestnicząc we wszystkich ważniejszych wydarzeniach politycznych i literackich oraz angażując się w spory ideowe i literackie epoki. Elżbieta Aleksandrowska zaliczyła go wraz z Bogusławskim, Staszicem, Niemcewiczem, braćmi Janem i Stanisławem Potockimi do pokolenia oświeceniowych „działaczy”4. Woronicz był także człowiekiem Kościoła i w ramach tej instytucji prowadził ożywioną działalność publiczną, będącą ważną częścią życia kulturalnego i politycznego początku XIX wieku. Dodajmy, że kapłan pozostawił po sobie nie tylko wiersze, poematy i kazania, ale także setki (w większości rękopiśmiennych) dokumentów o charakterze zarówno urzędowym, jak i prywatnym.

Ukończył szkoły jezuickie. Po kasacie zakonu w 1773 roku szukał protekcji duchownych. Aby wkupić się w łaski Józefa Olechowskiego, biskupa pomocniczego diecezji krakowskiej, Antoniego Onufrego Okęckiego, biskupa diecezji poznańskiej i Kaspra Kazimierza Cieciszowskiego, biskupa kijowskiego, dedykował im swe wczesne prace literackie. Równocześnie rozpoczął działalność publiczną w kancelarii Cieciszowskiego, a następnie biskupa chełmskiego Macieja Garnysza. Dla nich w dobie Sejmu Wielkiego pisał kazania i listy pasterskie, co pomogło mu zrobić oszałamiającą wręcz karierę zwieńczoną tytułem prymasa i senatora Królestwa Polskiego.

Na czasy porozbiorowe 1795-1829 przypada powstanie jego najważniejszych dzieł poetyckich, do których należą Hymn do Boga, ŚwiątyniaSybilli, Jagiellonida, Pieśnioksiąg oraz kazania wygłaszane podczas pogrzebów i uroczystości państwowych. Ten właśnie okres – od roku 1795 do 1829 – obejmuje niniejsza praca.

Przyjrzyjmy się pokrótce stanowi badań dotyczących biografii i twórczości prymasa. Jedną z pierwszych prób opracowania spuścizny literackiej z dodatkiem faktów biograficznych dokonał Lucjan Siemieński w Portretach literackich5, następnie pojawiła się praca Rudolfa Ottmana ogłoszona w 1883 roku w „Przeglądzie Polskim”6. Kolejno w roku 1908 we Lwowie ukazała się szczegółowa monografia biograficzno-literacka autorstwa księdza Alojzego Jougana7, a w 1919 roku – Kazimierza Króla o charakterze literackim8. Wkład w badania nad biografią Woronicza wniósł również Aurelii Drogoszewski, który w swoim artykule zajął stanowisko wobec błędów popełnionych przez Ottmana i Jougana9. Inną liczącą się pracą, w której obszernie została opracowana spuścizna poetycka i kaznodziejska prymasa, jest książka Zofii Rejman10opublikowana w 1992 roku. Owocem badań tej samej autorki, przy współpracy z Małgorzatą Nesteruk, jest zbiór Dzieł zebranych wydanych w serii Biblioteki Narodowej11. W 1999 roku ukazała się zaś publikacja księdza Józefa Szczypy12, która omawia najważniejsze kazania i utwory krakowskiego biskupa.

Niniejsza rozprawa ma odmienny charakter od dotychczasowych opracowań. W toku rozważań zrezygnowano ze szczegółowej analizy dzieł literackich i kaznodziejskich biskupa, ponieważ tego typu teksty już istnieją, co pokazuje stan badań. W pracy skupiono się na kulturotwórczej, mecenackiej, fundacyjnej, duszpasterskiej i administracyjnej działalności biskupa Woronicza, które miały wpływ na kształtowanie się życia kulturalnego, politycznego i towarzyskiego początku XIX wieku. Część omawianych faktów jest już znana badaczom, ale będą one ukazane w świetle nowych dokumentów.

Zebrane materiały przynoszą cenne informacje o polityce wewnątrz Kościoła i sposobach, jakimi ta instytucja reagowała na zmieniające się okoliczności zewnętrzne, a tym samym o wpływie, jaki miała na życie publiczne i kulturalne. Sumienne odtworzenie krok po kroku działalności Woronicza na podstawie zgromadzonych materiałów archiwalnych może wzbogacić wiedzę o epoce, szczególnie o kulturotwórczej aktywności środowisk kościelnych i świeckich, z którymi biskup chętnie współpracował. Należy podkreślić, że wobec braku instytucji państwowych Kościół przejął niektóre ich zadania mające prowadzić do scalenia podzielonego przez zaborców narodu, dbałości o kulturalne dziedzictwo I Rzeczypospolitej i zachowania tożsamości narodowej.

Woronicz, będąc wysokim urzędnikiem kościelnym, poetą i człowiekiem światłym, nie tylko stworzył obszerny program działań o charakterze społecznym i kulturalnym, lecz także przez ponad trzydzieści lat konsekwentnie go realizował. Jak już wspomniano, autor Lechiady pozostawił po sobie setki dokumentów o charakterze urzędowym i prywatnym, tylko w niewielkiej części wykorzystanych w dotychczasowych badaniach. Na ich podstawie można wskazać kilka najważniejszych punktów jego działalności kulturotwórczej, mecenackiej i naukowej.

Po pierwsze, są nimi działania wewnątrzkościelne. Woronicz, jako człowiek oświecenia, starał się obsadzać stanowiska kościelne ludźmi wykształconymi, dbał o wysoki poziom intelektualny seminariów duchownych, wspierał zagraniczne studia zdolnych kleryków, angażował się w sprawy krakowskiego uniwersytetu, zachęcał do zakładania szkolnictwa elementarnego, a pełniąc funkcję proboszcza w Powsinie, sam założył szkołę parafialną, w której uczył dzieci wiejskie. Jako fundator świątyń, budowniczy gmachów użyteczności publicznej – dworów, pałaców, muzeów – miał świadomość, że są one częścią kultury i dziedzictwa narodowego. Podkreślał, że nie mają służyć jego wygodzie i dostatniemu życiu, ale jego następcom oraz społeczeństwu polskiemu i być darem dla następnych pokoleń.

Po drugie, Woronicz jako poeta gromadził wokół siebie ludzi światłych, literatów, uczonych, artystów i muzyków. Dbał o swój rozwój intelektualny poprzez gromadzenie książek i czasopism z różnych dziedzin, takich jak biblistyka, teologia, liturgika, historia Kościoła, historia powszechna i Polski, literatura, nauka o języku. Wspierał i inicjował działalność stowarzyszeń kulturalnych, naukowych, biorąc czynny udział w egzaminach szkolnych czy koncertach charytatywnych organizowanych w celu pomocy ubogim mieszkańcom Krakowa i Warszawy. Doceniając środowiska artystyczne, angażował muzyków do przygotowania oprawy nabożeństw, zachęcał do pisania nowych utworów, przez co dbał o podniesienie poziomu liturgii, która powinna sprzyjać duchowemu i estetycznemu rozwojowi człowieka.

Analizowane dokumenty pokazały również, jak zmieniała się funkcja obrzędów religijnych (do których Woronicz przywiązywał dużą wagę i w których sam chętnie uczestniczył). Uroczystości rodzinne, takie jak chrzty, śluby, stawały się w coraz większym stopniu towarzyskim świętem, które jednoczyło małe wspólnoty wokół tradycyjnych, katolickich wartości. Publiczne ceremonie, przede wszystkim pogrzeby, przekształcały się w święta narodowe i patriotyczne manifestacje.

Analiza zebranych i wykorzystanych w rozprawie dokumentów pozwoli odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu ważne funkcje kościelne i związane z nimi funkcje polityczne, które pełnił Woronicz – człowiek kultury, poeta i historyk z zamiłowania, a przy tym dysponujący niemałym budżetem – wpłynęły na kształt kulturalnego początku XIX wieku.

Badane źródła przyniosły wiele szczegółowych informacji o nieznanych dotąd projektach, inicjatywach i działaniach Woronicza, które wzbogacają nie tylko biografię prymasa, ale także wiedzę o epoce. Jednocześnie przeczą przeświadczeniu, że Kościół, a w nim Woronicz jako przedstawiciel środowiska konserwatywnego, hamował wszelkie reformy z czasów Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego.

Wyniki badań przedstawionych w rozprawie dokumentów są również próbą pokazania, że Woronicz, konsekwentnie realizujący zadania Kościoła, równocześnie szukał dla niego miejsca w nowej, porozbiorowej rzeczywistości. Miejscem tym była m.in. kultura, rozumiana jako dokumentowanie przeszłości i wyzwanie dla współczesnych.

Niniejsza książka – oparta w znakomitej większości na archiwaliach – została podzielona na dwie części. Z powodu ogromnej liczby materiałów źródłowych przyjęto porządek chronologiczny. Część pierwsza obejmie lata 1795-1814, a druga – 1815-1829, z uwzględnieniem początku roku 1830, w którym odbył się pogrzeb Woronicza.

Podstawą kilkunastoletnich badań autora prowadzonych nad życiem i twórczością piewcy Sybilli są źródła archiwalne. Okazało się, że archiwa oraz biblioteki kościelne i państwowe przechowały znaczną liczbę dokumentów rękopiśmiennych i drukowanych, które nigdy nie były lub były tylko wyimkowo wykorzystywane przez badaczy. Podobnie sprawa ma się z czasopismami i wspomnieniami z epoki. Tymczasem źródła te, zanurzone w kontekście politycznym i literackim epoki, wzajemnie się oświetlają i uzupełniają, a zza ujawnionych tu szczegółowych informacji wyłania się interesujący obraz epoki widziany i współtworzony przez człowieka Kościoła i jego najbliższe otoczenie.

Odnalezione dokumenty (archiwalia) możemy podzielić na:

a) Korespondencję urzędową, pomieszczoną w zbiorze rękopisów Dziennika korespondencji urzędowej w czasie pobytu JW Diecezji Pasterza w Warszawie od roku1824 do 1825oraz w Aktach urzędowych JP Pawęży Woronicza podczas bytności w Warszawie z lat 1827-1828, iprywatną, która rozrzucona jest w zespołach archiwalnych przynależących do różnych rodzin i osób prywatnych. Wśród nadawców i odbiorców listów możemy wymienić: ordynata Stanisława Zamoyskiego, hrabiego Stanisława Wodzickiego, hrabiego Stanisława Kostkę Potockiego, hrabiego Artura Potockiego, hrabiego Feliksa Łubieńskiego, księcia Adama Czartoryskiego, malarza Michała Stachowicza, pisarkę Klementynę z Tańskich Hoffmanową, lekarza Macieja Brodowicza, Hermana Hołowińskiego, muzyka Cyryla Goetza, biskupa kieleckiego Wojciecha Górskiego, biskupa Ludwika Łętowskiego, księdza Franciszka Zglenickiego, duchownych diecezji krakowskiej, członków Kapituły Krakowskiej i Kieleckiej, urzędników Konsystorza Generalnego Krakowskiego i Konsystorza Foralnego Kieleckiego, Ministerstwo Finansów Królestwa Polskiego, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Komisję Województwa Krakowskiego.

b) Dokumenty związane z zarządzaniem parafią i diecezją. Pośród nich można wymienić: Akta dotyczące zmiany gruntów w dobrach Wilanów, które mówią o współpracy Woronicza jako proboszcza z kolatorem Potockim. Akta pod szczęśliwym rządem Jaśnie Wielmożnego Jana Pawęza Woronicz z lat 1817-1819, Acta Woroncziana anni1817. W zbiorach tych znajdują się rękopisy dotyczące kwestii poruszanych w czasie posiedzeń Konsystorza Generalnego Krakowskiego poświęconych obsadzaniu beneficjów parafialnych, poszukiwaniu kapelana dla wojska polskiego, sprawom dyscyplinarnym wśród duchowieństwa, utrzymaniu seminariów w Krakowie i Kielcach, sprawom finansowym diecezji, trosce o duchowieństwo świeckie i zakonne oraz wykonaniu zarządzeń państwowych. Dokumentacja o podobnej treści znajduje się w Aktach Arcybiskupów Warszawskich z lat 1794-1833. W pracy wykorzystano tylko te dokumenty, które były wytworzone w obecności biskupa i podpisane jego ręką.

c) Dokumenty mówiące o stanie majątkowym biskupa i diecezji. Wśród nich ważną grupą są rękopisy dotyczące zadłużenia majątku Książnice Wielkie, które mówią o poszukiwaniu dóbr ruchomych po śmierci kapłana, oraz umowa wynajmu mieszkania na Kanoniach13 oraz umowa sprzedaży wyposażenia z tego mieszkania. Wiele informacji na ten temat wnoszą Akta tyczące się funduszów biskupstwa krakowskiego od roku 1811 do 1852 i zbiór dokumentów O Funduszach Warszawskiego Archijepiskopstwa.

d) Dokumenty związane z działalnością Woronicza jako literata, kaznodziei, fundatora i mecenasa, jak również ukazujące jego działalność w środowisku naukowym. Tutaj możemy wymienić korespondencję prywatną, raporty z posiedzeń Towarzystwa Przyjaciół Nauk, dzienniki tegoż Towarzystwa, sprawozdania z uroczystości i rękopisy opisujące zbiory biblioteczne, które należały do kaznodziei.

d) Wspomnienia i pamiętniki z epoki. Druki zawierają nieocenioną liczbę szczegółów odnoszących się do biografii duchownego i jego działalności jako duchownego oraz osoby publicznej. W większości wspomnienia te były spisywane i drukowane już po śmierci autora Listu do przyjaciela, ale w żaden sposób nie umniejsza to ich wartości poznawczej.

e) Dokumenty drukowane. W tej grupie znalazły się przede wszystkim „Dziennik praw Królestwa Polskiego” i „Kalendarze Polityczne” z różnych lat. Ponadto Ordo Divini Officii ad usum Archidiaconatus Varsaviensis…, który jest odpowiednikiem dzisiejszego „Schematyzmu Diecezjalnego”. Wymienione druki były pomocne przy ustaleniu urzędów, które otrzymywał przy rządzie Księstwa Warszawskiego oraz w hierarchii kościelnej, jak również w uporządkowaniu dat przyjmowanych godności.

f) Czasopisma. Szczegółowa analiza tytułów pojawiających się za życia Woronicza, tj. „Gazety Warszawskiej”, „Gazety Krakowskiej”, „Gazety Poznańskiej”, „Gazety Wielkiego Księstwa Poznańskiego”, „Kuriera Warszawskiego”, „Gońca Krakowskiego”, „Gazety Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego” oraz tytułów zagranicznych: „Brünner Zeitung”, „Der Wanderer”, „Grazer Zeitung”, „Kaiserlich Königliche Schlesische Tropauer Zeitung”, „Lemberger Zeitung”, pozwoliła na uporządkowanie wielu faktów z życia krakowskiego hierarchy. W trakcie prowadzonych rozważań sięgnięto do kilku tytułów, które pojawiły się już po jego śmierci. Wymienione archiwalia rękopiśmienne i drukowane znajdują się w Zakładzie Narodowym Archiwum Głównych Akt Dawnych w Warszawie, Archiwum Państwowym w Warszawie, Archiwum Archidiecezjalnym Warszawskim, Archiwum Narodowym w Krakowie oddział Zamek Królewski na Wawelu, Bibliotece Książąt Czartoryskich w Krakowie, Zbiorach Rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej, Bibliotece Naukowej PAU i PAN, Archiwum Kurii Metropolitalnej Krakowskiej, Archiwum Kapituły Katedralnej Krakowskiej, Archiwum Państwowym w Radomiu, Archiwum Państwowym w Łodzi, Bibliotece Zakładu Narodowego Ossolińskich we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Krakowie, Austriackiej Bibliotece Narodowej, Bibliotece Polskiej w Paryżu.

Na koniec dodajmy, że zebrana w pracy bibliografia, ze względu na szeroki zakres podejmowanych przez Woronicza prac, a także niesłabnące zainteresowanie, jakim cieszył się przez cały wiek XIX, posłużyć może nie tylko historykom literatury i Kościoła XIX wieku, lecz także badaczom różnych dziedzin, od historyków i historyków sztuki, poprzez historyków muzyki czy sztuki użytkowej, po architektów, medyków i socjologów kultury.

Część pierwsza

Jan Paweł Woronicz – zarys biografii na tle sytuacji Kościoła w Polsce porozbiorowej i Księstwie Warszawskim w latach 1795-1815

Wydawać by się mogło, że pobyt na probostwach w Kazimierzu i Powsinie mógł zdystansować Woronicza od życia stolicy i spowodować wycofanie z działalności społecznej, kulturalnej i literackiej. Jednakże, jak się okaże, praca z ludem wiejskim nie stanie mu na przeszkodzie, aby zaangażować się na różnych płaszczyznach porozbiorowej rzeczywistości.

Jako proboszcz włączy się w sprawy swoich parafian, niosąc im pomoc, zakładając dla nich szkoły i ucząc w nich. Przemawiając z ambony językiem pięknym, a jednocześnie prostym, będzie napominał swoich wiernych w trosce o ich zbawienie i polepszenie codziennego bytu.

Woronicz wśród swoich obowiązków parafialnych nie zapomniał, że spoczywa na nim obowiązek służby publicznej dla dobra swoich rodaków. Chętnie przyjmował funkcje, które powierzał mu rząd Księstwa Warszawskiego i sumiennie wykonywał zadania, które mu zlecano.

Jeszcze inną wagę miały jego działania naukowe, które realizował w Warszawskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk. Ponadto ciągła pamięć o roli poety powodowała, że ku pokrzepieniu serc rodaków tworzył w tym czasie wielkie dzieła: Pieśnioksiąg czy Jagiellonidę.

Dodajmy, że czas, w którym żył Woronicz, obfitował również w uroczystości państwowe i pogrzeby sławnych ludzi, które przybierały charakter silnie steatralizowanych widowisk przyciągających tłumy, a w których ksiądz także brał udział. Ich ważnym elementem były jego kazania, które wielokrotnie utrwalano w literaturze przedmiotu, a które przypomniały o świetnej historii I Rzeczypospolitej, tworzyły swoistą kulturę pamięci narodowej, niezbędną w czasach rozbiorów.

Dla ukazania wspomnianych wyżej zjawisk sięgnięto do dokumentów archiwalnych, takich jak sprawozdania, raporty, korespondencje, umowy, wspomnienia, zapiski czasopiśmiennicze.

1. Sytuacja Kościoła katolickiego w Polsce porozbiorowej (1795-1815)

Rok 1795 przyniósł Polsce i Polakom brzemienną w skutkach decyzję podjętą przez trzy europejskie mocarstwa. Pod przywództwem dwugłowego orła 24 października podpisano trzeci traktat rozbiorowy, który miał na zawsze wymazać Rzeczpospolitą Obojga Narodów z mapy świata. Sytuacja ta znalazła swoje odzwierciedlenie we wspomnieniach pamiętnikarskich tamtych czasów. Kazimierz Brodziński pisał:

Miałem wtedy lat kilka, gdy wieczór przed kolacją parę gości z ojcem rozmawiało, siedząc na ganku. Przybył posłaniec z Krakowa, oddał listy, po których przeczytaniu [ojciec] zaczerwieniony wbiegł do pokoju, gdzie właśnie stół na przeszło dziesięć osób był nakryty. W niezwykłym sobie uniesieniu porwał za koniec obrusa i zrzucił całe nakrycie z wazą, gromiąc nas: „Precz, niewolnicy! Nie będziecie dziś jedli!”. Słowa te przeraziły samych gości, nawet macochę. Była to wiadomość o ostatecznym rozbiorze Polski14.

Julian Ursyn Niemcewicz opisał tę sytuację w słowach:

Legła nieszczęsna Polska; niezabrane w drugim podziale prowincje jej, sama stolica opanowana przez Moskali: nie powiewała już i jedna chorągiew, nie został i już jeden żołnierz polski pod bronią. Czekało już martwe ciało rozćwiartowania swego, lecz okrutni zbójcy nie godzili się jeszcze o ćwierci. […] Carowa, wysyłając Repnina i Tutołomina, zleciła im, by się starali namówić lud wiejski na wiarę schizmatycką; […] Długo toczyły się targi między trzema mocarstwami o łupy rozdartej już Polski. […] Dwudziestego pierwszego października 1795 ostatnia ta drapieżna ugoda podpisana została i całun śmiertelny przykrył ziemię polską w całej jej rozciągłości. Słusznie na mogile tej napisać by można: Pamiątka moralności i sprawiedliwości narodów15.

Kwestia rozbiorów Polski nie była również obojętna dla Wirydianny z Radolińskich Fiszerowej polskiej arystokratki, w której Pamiętnikach czytamy:

Polskę unicestwiono trzecim i ostatnim rozbiorem; imię jej skreślono z rejestru wolnych narodów. Byliśmy strapieni, upokorzeni, ale nie zrozpaczeni. Warszawa przypadła Prusom i przestała być stolicą. […] Po upadku państwa król utracił swoje stanowisko […] nieszczęśliwy, pogardzany przez obcych, którzy go upodlili, przeklęty przez współobywateli. Postawiony zbyt wysoko, by zmilczeć o nim było można16.

Ignacy Lubowiecki tak wspominał tę bolesną chwilę:

Zgoła każdy Polak był nieszczęśliwym i król z nimi nieszczęśliwym być musiał. Karta dziejów patrzy na to, co było, szuka przyczyn, ocenia skutki i nie przypuszcza domysłów, co by to było, gdyby inaczej było. Jeżeli nad Polską w położeniu ówczesnym czynione być ma jakie rokowanie, niepodobna prawie dopuścić innego jak upadek17.

Doświadczenia rozbiorowe dotknęły również Kościół katolicki, który działał i prężnie rozwijał się w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Poprzez ten barbarzyński akt zostały zniszczone budowane z takim pietyzmem jego struktury na ziemiach polskich. Warto wspomnieć, że w granicach I Rzeczypospolitej znajdowały się dwie metropolie: gnieźnieńska, o powierzchni 481 900 km2, i lwowska – 262 000 km2. W skład pierwszej wchodziły: archidiecezja gnieźnieńska z katedrą w Gnieźnie18 oraz diecezje: chełmska z katedrą w Chełmży19, inflancka z katedrą w Krasławiu, krakowska z katedrą w Krakowie20, płocka z katedrą w Płocku21, poznańska z katedrą w Poznaniu22, smoleńska z katedrą w Smoleńsku, wileńska z katedrą w Wilnie23, włocławska z katedrą we Włocławku24i żmudzka ze stolicą w Woroniach. Na terenie drugiej położone były: archidiecezja lwowska z katedrą we Lwowie25 oraz diecezje: bakowska z katedrą w Bakowie, chełmska z katedrą w Krasnymstawie, kamieniecka z katedrą w Kamieńcu Podolskim, kijowska z katedrą w Żytomierzu, łucka z katedrą w Łucku26 i przemyska z katedrą w Przemyślu27. Obok metropolii funkcjonowały diecezja wrocławska28 i warmińska, które bezpośrednio podlegały zwierzchności Stolicy Apostolskiej, o łącznej powierzchni 41 500 km2.

Zatem nowe granice polityczne, wyznaczone przez zaborców, przecięły terytoria dawnych diecezji. Na rzecz Austrii odpadły od Polski: archidiecezja lwowska, diecezja przemyska, zawiślańska, część diecezji krakowskiej, znaczna część diecezji chełmskiej, część diecezji kamienieckiej i łuckiej29. Prusy przejęły część archidiecezji gnieźnieńskiej, diecezji włocławskiej, diecezji poznańskiej, płockiej oraz diecezje warmińską i chełmińską. Rosja zagarnęła zaś diecezję smoleńską, część diecezji wileńskiej, inflanckiej30. Sytuacja ta doprowadziła do tego, że wiele parafii i zgromadzeń zakonnych oderwano od dostępu do uposażeń lub domów macierzystych. W związku z tym Kościół polski stanął przed zupełnie nową sytuacją. Każde z państw zaborczych na zajętym przez siebie terytorium wprowadziło w życie nowe regulacje prawne, starając się równocześnie ograniczyć wszelkie kościelne kontakty pomiędzy dawnymi ziemiami polskimi.

Moment trzeciego rozbioru zastał Woronicza w Warszawie, dlatego przyjrzymy się poczynaniom Prus, które zajęły ówczesną stolicę Polski, wobec Kościoła katolickiego31.

Pierwszym zadaniem, które wyznaczył sobie rząd pruski, było rozłączenie państwa od Kościoła. Od tej pory miały być to dwa niezależne od siebie organizmy32. Nastąpiła państwowa kontrola we wszystkich obszarach życia religijnego. Świeckim urzędom podporządkowano sprawy sądowe; dotyczyło to szczególnie kwestii małżeństw między katolikami i małżeństw mieszanych, jak również zaręczyn33. Ingerencja kończyła się najczęściej rozstrzyganiem spraw na korzyść akatolików. Sądom duchownym pozostawiono do rozstrzygania sprawy dotyczące karności w Kościele34. Żądano od duchownych zdrady tajemnicy spowiedzi, gdyby w konfesjonale usłyszeli o spisku wymierzonym przeciwko władzy35.

Biskupom nakazano, aby przedstawiali cenzurze listy pasterskie, zanim zostaną rozesłane do parafii i odczytane z ambon. Proboszczów przymuszano do odczytywania zarządzeń państwowych w ramach ogłoszeń parafialnych. Ingerowano w zjazdy duchowieństwa, nie pozwalano na stawianie kościołów i zabudowań gospodarczych. Pojawiły się również problemy w kwestii wypłacania pensji osobom duchownym.

W ramach większego ubezwłasnowolnienia duchowieństwa nakazano, aby biskupi, proboszczowie i członkowie kapituł składali przysięgę na wierność królowi pruskiemu. Obowiązek ten nałożono nawet na nauczycieli szkół prowadzonych przez duchowieństwo.

Wszystkie nominacje na stanowiska kościelne, tj. probostwo, kanonię, biskupstwo, uzależniono od rządu. Najczęściej odbywały się one bez zgody Rzymu, a kandydat musiał wyjednać ją sobie sam. Osłabiono wpływ na sprawy krajowe Stolicy Apostolskiej, ograniczono jej kontakt z duchowieństwem do minimum. Zakaz ten dotyczył także kontaktów z nuncjaturą warszawską, której w niedługim czasie zabroniono działalności na terenie pruskim36.

W całym kraju zostało wprowadzone prawo, które nakładało na proboszczów obowiązek pobierania opłat za świadczone usługi duchowne, tzw. iura stolae, zatwierdzone przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma. Wprowadzało ono szereg przepisów określających normy i obowiązki duchownych w kwestii przyjmowania wspomnianych opłat37.

Zniesiono zależność klasztorów od przełożonych pozostających poza granicami zaboru. Rodziło to problemy związane z wizytacją domów zakonnych za granicą. Aby odbyć taką podróż, należało zwrócić się do władzy zaborczej o pozwolenie38. Wprowadzono również zakaz przyjmowania do zgromadzeń nowicjuszy do dwudziestego czwartego roku życia. Dodatkowo kandydaci zobowiązani byli do złożenia egzaminów państwowych, podczas których usiłowano odwieść ich od decyzji wstąpienia do seminarium zakonnego39.

Władze pruskie zajęły również stanowisko wobec urzędu prymasa, ponieważ Gniezno, będące wówczas stolicą archidiecezji, znalazło się w obrębie państwa pruskiego. W związku z tym zabroniono używania przedrozbiorowego tytułu prymasa, który miał znaczenie polityczne. Król pruski nadał tej funkcji znaczenie reprezentacyjne i od tego momentu prymas nie miał żadnego wpływu na sprawy państwowe, a nawet ograniczono jego wpływy w Kościele. Działania te były wynikiem przekonania zaborcy, że dla Polaków godność prymasowska była synonimem polskości i patriotyzmu. Ostatnim prymasem doby przedrozbiorowej był arcybiskup Michał Jerzy Poniatowski h. Ciołek40. Aby ograniczyć rolę Gniezna jako stolicy prymasów, na nowe miejsce urzędowania wyznaczono Warszawę. Porozbiorowymi arcybiskupami, którym władze pruskie zezwoliły na powrót do Gniezna, byli: Ignacy Błażej Krasicki h. Rogala i Ignacy Antoni Raczyński h. Nałęcz. Zgoda była związana z tym, że obaj zostali mianowani na swój urząd przez króla pruskiego41.

Kolejne zmiany nadeszły z rokiem 1806. Wówczas w Polakach ponownie odżyła nadzieja na wolność, którą mieli przynieść Francuzi walczący u boku Napoleona Bonapartego. Właśnie w tym czasie wódz francuski poddawał Europę swemu panowaniu. W październiku zdobył stolicę Niemiec, Berlin, a 27 listopada wkroczył do Warszawy. Po zajęciu miasta opiekę nad nim powierzył księciu Józefowi Poniatowskiemu. Bratanek ostatniego króla Polski doprowadził do podpisania ugody z wojskami pruskimi, dzięki czemu opuścili zajmowaną Warszawę. Jeszcze tego samego roku, 5 grudnia, powstała pierwsza namiastka rządu, którą była Izba Najwyższa Wojenna i Administracji Publicznej.

14 stycznia 1807 roku dekretem Napoleona została powołana do życia Komisja Rządząca, która pełniła rolę tymczasowego rządu dla ziem polskich, które po drugim i trzecim rozbiorze pozostawały w posiadaniu Prus. Działała do momentu utworzenia Księstwa Warszawskiego. Sprawowała władzę ustawodawczą i administracyjną w sześciu departamentach: białostockim, bydgoskim, kaliskim, płockim, poznańskim i warszawskim. W jej skład wchodziły wydziały: skarbu, sprawiedliwości, wojny i policji, spraw wewnętrznych, których dyrektorzy tworzyli Dyrektorium Generalne. Do Dyrektorium należało opracowywanie projektów ustawodawczych oraz wykonywanie decyzji Komisji Rządzącej42.

W tym samym roku, w czerwcu, Napoleon odniósł pod Frydlandem zwycięstwo nad Niemcami w prowadzonej przez siebie kampanii. Koniec wojny został uwieńczony traktatem pokojowym podpisanym w Tylży nad Niemnem 7 i 9 lipca. Jednym ze skutków tego rozejmu było powołanie do istnienia Księstwa Warszawskiego. „Małe państwo wielkich nadziei”, bo tak zwykło się mówić o Księstwie Warszawskim, zakończyło erę przejściowego rządu – Komisji Rządzącej.

Księstwo otrzymało konstytucję, która była podobna do ustaw zasadniczych, jakie Napoleon nadawał tworzonym przez siebie organizmom państwowym43. Na czele państwa stanął monarcha, którym obwołano króla saskiego Fryderyka Augusta, potomka AugustaIII Sasa. Nowy władca sprawował rządy konstytucyjne pod zwierzchnością cesarza44. Na terenie Księstwa utworzono Radę Ministrów, w skład której wchodzili ministrowie: sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, czci religijnej, wojny, przychodu i skarbu. Powstała również Rada Stanu, która zastępowała sejm. W jej skład wchodzili ministrowie45, czterech referendarzy46 a w fazie późniejszej sześciu radców stanu47. Prot Adam Lelewel, młodszy brat Joachima Lelewela, tak wspominał nowy organizm polityczny, jakim było Księstwo Warszawskie:

Po krwawych walkach pod Eylau i Frydland pokój stanął w Tylży. Utworzono Księstwo Warszawskie, w nim Poznań, Toruń, Bydgoszcz i Gdańsk, wolne miasto. W Księstwie panujący Fryderyk August, król saski, a prawo francuskie. Ktoś tam później nieco powiedział: „Co to za kraj, co to w nim król saski, książę warszawski, prawo francuskie, pieniądze pruskie, wojsko polskie, płatnik węgierski”. Pieniądze zrazu jedynie pruskie kursowały, dopóki mennica warszawska nie została czynną, a płatnika nazwisko: Węgierski – dopełniło zdania48.

Zmiany, które z rozmachem wprowadzał na mapie Europy Napoleon, dotknęły również Kościół katolicki. W okresie przejściowym regulacją stosunków na linii Kościół–państwo zajęła się Komisja Rządząca. Sprawy te powierzono dyrektorowi spraw wewnętrznych Stanisławowi Kajetanowi Brezie h. Breza. Stosownymi dekretami nakazano wówczas duchowieństwu modły w intencji Napoleona i jego kampanii. Religię rzymskokatolicką uznano za panującą, a dyrektorowi spraw wewnętrznych zalecano tolerancję wobec wyznań. Na Komisji spoczęło prawo obsadzania probostw i biskupstw wakujących w dobrach narodowych. Rząd nie mieszał się w sądownictwo kościelne, pozostawiając je niezależnym od władz państwowych. Pozwolono również na przywrócenie tradycyjnych form obchodów uroczystości państwowych, które połączono z celebracją liturgiczną. Jedną z ważniejszych uroczystości tego rodzaju było poświęcenie orłów jako znaków nowo uformowanych wojsk w maju 1807 roku. Uroczystość uświetnił swoją mową Woronicz, o czym dokładniej będzie mowa w dalszej części książki.

Od momentu powołania do życia Księstwa Warszawskiego sytuacja Kościoła katolickiego uległa zmianie. Odmiennie niż w okresie przejściowym, władze państwowe dążyły do podporządkowania sobie Kościoła. Wynikało to przede wszystkim z polityki, jaką prowadził Napoleon w podbitych przez siebie państwach.

Nieograniczoną władzą w stosunku do Kościoła cieszył się minister spraw wewnętrznych Jan Paweł Łuszczewski (do 1812 roku), a po nim Tadeusz Mostowski (do 1813 roku) we współpracy z ministrem sprawiedliwości Feliksem Łubieńskim. W obszarze działań tego ostatniego utworzono wydział tolerancji wyznaniowej, który ingerował w sprawy sądowe, małżeńskie, rozwodowe czy związane z majątkiem kościelnym. Ponadto, podobnie jak w zaborze pruskim, władze traktowały duchownych jak urzędników państwowych, przymuszając ich do publikacji różnych przepisów, rozporządzeń państwowych i zbierania danych statystycznych oraz prowadzenia ksiąg metrykalnych, w których odnotowywano urodzenia, śluby i zgony.

O reakcji duchowieństwa, a szczególnie Woronicza i arcybiskupa Ignacego Raczyńskiego, na zaistniałą sytuację wspomniał w Pamiętnikach Feliks Franciszek Łubieński herbu Pomian:

Gdy kodeks Napoleona został zaprowadzony, sądziłem, że najprzyzwoiciej, ażeby urzędnikami stanu cywilnego byli po parafiach plebani, pastorowie. Zawsze albowiem chrzty, pogrzeby, śluby zapisywali i to stanowiło część ich dochodów już i tak bardzo szczupłych, sami księża to przyznali. Ale nie wyszło i dwóch lat, hałas na mnie wielki ze strony duchowieństwa, mianowicie na ich czele był przyjaciel mój ksiądz Woronicz, do niego przychylił się arcybiskup Raczyński. Skargi na mnie aż do króla podali, żem tak stan duchowny znieważył, poniżył, przymusił, żeby zapisywali każdego bachora, żeby raz wraz musieli mieć czynności urzędowe z Żydami, mahometanami, różnowiercami. Król posłał po mnie, pokazał mi tę ogromną skargę oraz zapytał, co mną powodowało […]. Wyznałem królowi, że podałem plebanów na urzędników stanu cywilnego jedynie dla pomnożenia ich uszczuplonych funduszów oraz w celu utrzymania dla duchowieństwa pewnego rodzaju wyższego uszanowania od innych wyznań, a czasem i szczęśliwej sposobności nawrócenia […]. Król łaskawie przyjął moje tłumaczenie i dozwolił duchownym uwalniać się od obowiązku utrzymywania aktów stanu cywilnego […]. Nie upłynęło atoli kwartału, wielkie powstało narzekanie od duchowieństwa, że nie tylko zredukował się im dochód do dziesiątej części, lecz że mało ugruntowani w religii, przestawali na akcie przed urzędnikiem stanu cywilnego i już ślubów w parafii nie brali […]. Dobry król, ale nie radny, na ten gwałtowny hałas duchowieństwa posłał po mnie, a że domyślałem się, w jakim interesie mię wzywa, wziąłem od Knopfa, archiwisty ministerstwa dawniejszą rezolucję królewską podpisaną przez niego i moją protekcję […]. Dopełniłem z mojej strony, co do mnie jako katolika i ministra sprawiedliwości należało49.

W dalszym ciągu nominacje na urząd biskupa i dziekana pozostawały w ręku króla Fryderyka Augusta. Władza świecka uważała się za decyzyjną również w kwestii tworzenia nowych parafii czy zmian ich granic.

Polityka antykościelna najmocniej uwidoczniła się po wprowadzeniu w roku 1809 przez Napoleona Kodeksu cywilnego, szczególnie w obszarze prawa małżeńskiego. Wprowadzono wówczas śluby cywilne i rozwody z uzasadnionej przyczyny50. Śluby kościelne musiały być poprzedzone zawarciem kontraktu cywilnego. Wprowadzenie ślubów cywilnych i rozwodów było dla duchowieństwa polskiego zupełną nowością. Szczególnie trudną okazała się sytuacja, gdy kapłan musiał asystować przy podpisaniu kontraktu cywilnego, a jeden z małżonków związany był jeszcze sakramentem małżeństwa z inną osobą. W związku z tym wśród duchowieństwa rozgorzała walka w obronie węzła małżeńskiego. Bój toczono poprzez posunięcia dyplomatyczne, jak również poprzez protesty w trakcie obrad Rady Stanu i Sejmu51.

1.1. Wokół znanych i mniej znanych faktów z życia Jana Pawła Woronicza w latach 1795-1814 – historia uporządkowana

Jak wspomniano wyżej, zagłada Rzeczypospolitej zastała Woronicza w Warszawie. Jego obecność w mieście była podyktowana tym, że piastował wówczas godność kanonika kolegiaty warszawskiej52, co uprawniało go do rezydowania w mieszkaniu kanoniczym. Urząd ten otrzymał zapewne w 1794 roku. Za datą tą przemawia fakt, że jego nazwisko jako kanonika pojawiło się po raz pierwszy w „Kalendarzu Politycznym na Rok Przybyszowy”179453 i „Kalendarzu Politycznym dla Królestwa Polskiego i W.K. Litewskiego” w 1794 roku. W treści publikacji czytamy: „Kanonicy kolegiaty warszawskiej […] Jan Woronicz A[uditor] C[uriae] Epp[alis] Chełm”54.

Jeśli spojrzymy do Ordo Divini Officii ad usum Archidiaconatus Varsaviensis, ówczesnego schematyzmu archidiakonatu warszawskiego, to zobaczymy, że Woronicz figuruje tam jako kanonik dopiero od roku 179655. Natomiast według informacji zamieszczonej w „Przeglądzie Katolickim” z 1897 oficjalne objęcie urzędu miało nastąpić 12 marca 1795 roku56. Obrzęd instalacji na urząd kanonika opisał w swojej monografii historyk Kościoła ksiądz Ludwik Królik, wykorzystując do tego dokumenty archiwalne Kapituły Warszawskiej:

Po recepcji odbywała się uroczysta instalacja. Miała ona miejsce w kościele kolegiackim. Nowo przyjęty kanonik uczestniczył najpierw we mszy św., a następnie przechodził do kapitularza, gdzie w obecności współbraci składał wyznanie wiary. Po tych czynnościach ubierał się w szaty kanonickie, udawał się procesjonalnie w asyście duchowieństwa do prezbiterium. Tam odbywało się wspólne odmawianie psalmu Miserere, oddanie czci ołtarzowi przez dotknięcie prawą ręką jego mensy. Po czym przechodził do chóru, gdzie po trzykroć siadając na wyznaczonym miejscu, brał w posiadanie odpowiednią stallę57.

Ksiądz Woronicz, przebywając w Warszawie, obserwował ze swojego kanoniczego mieszkania klęskę Polaków pod Maciejowicami, rzeź i pożar Pragi. Jednakże 9 stycznia 1796 roku okazał się dla niego jednym z najboleśniejszych, ponieważ tego dnia widział wkraczające do miasta pruskie wojska, dowodzone przez generała Carla von Klinckowströma. Tym samym stał się świadkiem demolowania przez żołnierzy Zamku Królewskiego, w którym kilkanaście lat temu został podpisany akt Konstytucji 3 maja. Widział, jak pogwizdujący żołnierze Prusacy wyrzucali z zamkowej sali poselskiej ławy, które z trzaskiem rozbijały się o bruk58. O przeżyciach i reakcji Woronicza wspominał w Pamiętnikach Kajetan Koźmian:

Słyszałem od Józefa Morawskiego, referendarza, którego on lubił i cenił, iż raz zastał go nad wierszami z obwiązaną głową serwetą białą, zmaczaną w winie. „Czy księdza radcę stanu głowa boli” – zapytał Morawski. „Nie – odpowiedział – ale tym sposobem budzę w sobie imaginację, aby wydołała moim uczuciom i boleściom serca”, i przeczytał mi świeży poetyczny utwór żalów nad podziałem Polski, w których silne gromy rzucał na Prusaków. Morawski, uczeń szkół i filozofii pruskiej, znalazł je za mocne. „Młody jesteś – odpowiedział z żywością – nie widziałeś tego co ja, jak z tych okien (i wskazał na Zamek Królewski) Niemiec w kubraku, pogwizdując, wyrzucał na śmiecie sprzęty z sali obrad narodowych”59.

Duchowny po tak przykrych doświadczeniach i upadku Rzeczypospolitej wycofał się z życia publicznego. Pozostał jeszcze przez kilka lat w Warszawie, gdzie napływały do niego informacje o tym, co dzieje się w ojczyźnie, która formalnie przestała już istnieć. W tym czasie został audytorem60 diecezji włocławskiej i otrzymał tamtejszą kanonię. Nominacja na oba urzędy musiała nastąpić w 1797 roku, za czym przemawia wpis do Ordo Divini Officii ad usum Archidiaconatus Varsaviensis właśnie z tego roku. Tam przy nazwisku Woronicza jako kanonika kolegiaty warszawskiej zanotowano: „Joannes Woronicz Can[onicus] Cath[edralis] Audit[or] & Iudex Gener[alis]Curiae Eppalis Vladisl[aviensis]”61.

Uroczyste objęcie urzędu miało miejsce 22 marca 1798 roku. Szczegółową relację z tego zdarzenia zamieszczono w przywoływanym wyżej „Przeglądzie Katolickim”:

Kapituła tygodniowa 22 marca 1798 r. Obecni Lewiński, dziekan i sufragan, Kanigowski, kanclerz, Wojciech Dembowski, Lenczowski, Kuczkowski, Czyżewski, Chełmicki, Kajetan Dembowski, Chomentowski, Tempie, Sławiński, Dunin. Wobec JWW prałatów i kanoników przezacnego tego kościoła katedralnego włocławskiego, na dniu dzisiejszym w sali kapitulnej zebranych stawił się osobiście kanonik Chomentowski, im. ks. Jana Woronicza, kościoła katedralnego kijowskiego i kolegiaty warszawskiej kanonika, audytora kurii JW biskupa kujawskiego i Pomeranii, prawy i wyłączny plenipotent do czynności tej ustanowiony aktem zdziałanym w kurii tegoż biskupa d. 19 stycznia br. Przedstawił pismo otwarte, dane przez naj. króla w Berlinie 27 listopada 1797 r., podpisem i pieczęcią królewską opatrzone, a nadto świadectwo instytucji tegoż ks. Woronicza, dnia 18 stycznia br. dopełnionej, ręką biskupa podpisane […], aby wspomnianego ks. Woronicza z zachowaniem tego, co prawo i zwyczaje wymaga przypuszczono, przyjęto i instalowano na kanonię kościoła katedralnego włocławskiego, opróżnioną po śmierci ks. Antoniego Niemojowskiego, ostatniego i bezpośredniego tejże kanonii posiadacza. JWW prałaci i kanonicy, ci jak wyżej, widząc pisma dotyczące plenipotencji, instalacji i zatwierdzenia […] a tylko z dwóch aktów instalacji tegoż ks. Woronicza na kanonię kijowską z d. 11 listopada 1784 i na warszawską 12 marca 1795 roku wziętych i przysięgę świadków tamże stwierdzonych następujące przekonanie wynieśli tenże ks. Woronicz posiada prawne urodzenie, na co jest metryka kościoła parafialnego Ostrogskiego […]. Po tym wszystkim, zważywszy, że obwieszczeniem z dnia 8 marca na dzień dzisiejszy instalacja kan. Woronicza była naznaczona, tegoż do objęcia w posiadanie kanonikatu kościoła katedralnego włocławskiego dopuścili […]62.

Dodajmy, że kilkanaście lat wcześniej, 15 września 1784 roku, staraniem biskupa Kaspra Cieciszowskiego, u którego Woronicz pełnił funkcję sekretarza, otrzymał nominację na kanonika kapituły kijowskiej. Kanonię objął po zmarłym infułacie Teodorze Jezierskim, proboszczu liwskim. Instalacja kanonicka nastąpiła 19 lipca 1785 roku w Kijowie. Fakt ten szczegółowo opisał w niedokończonej i niedrukowanej monografii historyk literatury Józef Staśko63. Do czasów nam współczesnych przetrwały trzy maszynopiśmienne rozdziały, złożone w dziale rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej. Tytuły zachowanych części są następujące: W seminarium duchownym 1781-1784 (rozdział II, s. 32-79), Na probostwie w Liwie 1784-1788 (rozdział III, s. 1-36), Za czasów Księstwa Warszawskiego 1806-1809 (rozdział VIII, s. 131-176). Jak wynika z analizy maszynopisów, rozdziały II i VIII zachowują ciągłość numeracji stron i są zapisane fioletowym tuszem, a rozdział III jest numerowany osobno i zapisany czarnym tuszem. Na kartkach tego rozdziału widać wyraźne ślady po zmięciu. Ponadto cały maszynopis zapełniony jest licznymi podkreśleniami i poprawkami naniesionymi przez autora ołówkiem i czerwonym atramentem. W tekście pojawiają się dopisane ręcznie przypisy i objaśnienia, jak również wkładki w postaci doklejonych fiszek zapisanych odręcznym pismem.

W roku 1800 Woronicz przeniósł się do Kazimierza nad Wisłą, sąsiadującego z Puławami. Tu otrzymał probostwo za sprawą ówczesnego kolatora księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego.

W tym samym roku wziął czynny udział w tworzeniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk (dalej: TPN)64. Jako jego członek pragnął wydać dzieło, w którym znalazłyby się utwory pisarzy i pieśniarzy dawnej Polski. Zamysł ten mieścił się w ogólnych celach TPN, a Woronicz chciał mu wyjść naprzeciw.

Od momentu objęcia probostwa w Kazimierzu Woronicz był częstym gościem w Puławach Czartoryskich. Jego zbliżenie do familii Czartoryskich dokonało się przede wszystkim na płaszczyźnie ideowej. Przebywanie w Puławach zaowocowało stworzeniem złożonego z czterech części poematu Świątynia Sybilli.Utwór powstał na zamówienie księżnej Izabeli. Czartoryska prosiła, aby każdy literat odwiedzający jej majątek napisał rozprawę na temat jednego eksponatu umieszczonego w zbudowanym przez nią muzeum pamiątek narodowych nazwanym Świątynią Sybilli. Jougan twierdził, że dzieło przyniosło duchownemu zaszczytny tytuł natchnionego poety narodowego. Uzasadnił to następującym stwierdzeniem:

W ówczesnych warunkach czasu dał Woronicz w swojej Sybilli wyraz uczuć swoich rodaków, stał się przez nią jednym z wielkich budzicieli ducha narodowego65.

W roku 1803 Woronicz został mianowany proboszczem w parafii pw. św. Elżbiety w Powsinie. Z powsińskiej parafii przyjeżdżał często do Warszawy, gdzie uczestniczył w spotkaniach TPN.

W roku 1806 kanonik Woronicz obserwował wkraczające do Warszawy wojska Napoleona. Spotkanie z żołnierzami francuskimi było dla niego przykre, o czym po latach wspominał Koźmian:

Wspomnę tu, co go zraziło do Francuzów i osób przejmujących ich obyczaje. W roku 1806 był właśnie na obiedzie u kasztelanowej połanieckiej, gdy generał francuski Milhaud po ustąpieniu Prusaków i Rosjan wchodził do Warszawy. Szeregi wojsk napoleońskich rozciągnęły się przez cały Nowy Świat, aż za dom pijarski, w którym kasztelanowa mieszkała. Dzień był jesienny, wietrzny i ostry, żołnierze zmarzli, postawiwszy broń w kozły drżeli od zimna i bili w ręce […]. „O czemuż nie jestem w domu, może i przed moim mieszkaniem to samo się dzieje, pośpieszam im otworzyć moją piwnicę i obmyślić wygody”. […] na kanonię pośpieszył. Lecz przyjechawszy do swego mieszkania, zastał dom obity; goście zbrojni nie czekali na gospodarza, rozłożyli się z bronią, z fajkami po apartamentach, pełno wszędzie bagażów i dymu. Na łożu Woronicza leżał oficer w zmokłym ubiorze; gdy Woronicz przystąpił do niego i niełatwą francuszczyzną zaczął go przepraszać za swoją nieobecność, oficer, jakiś prostak i zły, krzyknął na niego: „Ja tu jestem gospodarzem, a ty moim sługą, zdejm mi buty” i Woronicz, nie chcąc się narażać na gwałtowność żołdacką, ściągnąć mu musiał buty, a sam wynieść się do jednego z kanoników, póki nie wykwaterowano i to nie bez trudności, napasanego gościa. Nieraz wyprowadzaliśmy go na opowiadanie tej sceny […] „Miarkuj sobie – mówił – ja, kapłan Chrystusa, ja przychodzę do katolika i muszę tymi rękami, którymi Boga piastuję, ściągać buty zabryzgane błotem bezbożnikowi, błoto z nóg jego mieszać z krwią przenajświętszą Syna Bożego”66.

W grudniu 1806 roku Woronicz został powołany na członka Izby Najwyższej Wojennej i Administracji Publicznej, o czym donosił 98 numer „Gazety Warszawskiej” z wtorku 9 grudnia w słowach:

Joachim z Bożej łaski Namiestnik Cesarza, Wielki Książę Bergski, książę i wielki admirał francuski. Postanowiliśmy i stanowiemy, co następuje: Izbę Najwyższą Wojenną i Administracji Publicznej odprawiającą się w Warszawie składać będą na przyszłość członki: Ludwig Gutakowski – prezydent, Michał Kochanowski  – dyrektor, Tadeusz Dembowski, Aleksander Linowski, Stanisław Wojczyński, Jan Łuszczewski […] Ignacy Sobolewski, ksiądz Woronicz […]67.

Informację tę potwierdza również zapis w Kalendarzu politycznym i gospodarczym na rok 180768. W ramach prac Izby ksiądz kanonik został przydzielony wraz z Linowskim, Szaniawskim i Potockim do sekcji dziewiątej, której zadaniem było kierowanie duchem narodu69.

3 maja 1807 roku Woronicz jako członek Izby Wojennej wygłosił kazanie w czasie doniosłej dla Polaków uroczystości poświęcenia orłów i chorągwi nadanych wojsku Księstwa Warszawskiego, która odbyła się na Placu Saskim.

W następnym roku, 12 sierpnia, powołano go na urząd radcy stanu. Informacja ta została oficjalnie podana na 174. sesji Rady Stanu z 26 sierpnia 1808 roku, o czym dowiadujemy się z rękopisów protokołów posiedzeń Rady Stanu, które znajdują się w AGAD w zespoleRada Stanu i Rada Ministrów Księstwa Warszawskiego Księgi Kancelaryjne:

Odczytano dwa dekrety królewskie. Pierwszy 12 sierpnia, pomnażając tymczasowo liczbę członków Rady Stanu, mianuje na jej radców z prawem głosowania Aleksandra Linowskiego referendarza w tejże Radzie, Michała Kochanowskiego prezesa Komisji Żywności, Ignacego Sobolewskiego sekretarza Rady Stanu, Węglińskiego przy ministrze skarbu pracującego, księdza Woronicza kanonika warszawskiego, Rządkowskiego sędziego apelacyjnego. Dekret ten komunikowano w kopii ministrowi sprawiedliwości dla umieszczenia w dzienniku praw, inne jego kopie rozesłano pomienionym radcom, z wezwaniem każdego z nich przez prezesa Rady na dzień 30-ty teraźniejszego miesiąca, do rozpoczęcia urzędowania70.

Podczas 176. Sesji, 30 sierpnia, nastąpiło zaprzysiężenie nowo powołanych radców stanu:

Wyrażeni powyżej radcy stanu dekretem Najjaśniejszego Pana 12, t[ego] m[iesiąca] mianowani, rozpoczynają dziś urzędowanie swoje od wykonania przysięgi na rotę następującą przez ministra sprawiedliwości dyktowaną: „Ja nn przyrzekam, ślubuję i przysięgam jako Najjaśniejszemu Panu Fryderykowi Augustowi królowi saskiemu Księciu Warszawskiemu etc. wiernym będę przez całe życie, żadnej zdrady ani podstępu nie dopuszczę, które mogłyby szkodzić, czy to w użytku, czy w godności, czy w chwale tak najjaśniejszą osobę króla księcia jako też królestwa i stanu jego. Urząd z najłaskawszego jego nominowania mnie powierzony radcy stanu Księstwa Warszawskiego sprawować będę z tą cnotą i gorliwością, której po mnie wierności dla swego króla sumienie i prawo wymaga. Sekretu obrad dochowam i nic nie zdziałam, o czym bym mógł wiedzieć, iż być może ze szkodą, uszczerbkiem lub pokrzywdzeniem Najjaśniejszego Pana. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego w Trójcy Świętej Jedynego”71.

Informacja o złożonej przez radcę stanu, Woronicza, przysiędze pojawiła się również w cytowanym wyżej zespole w dokumencie o nazwie Przysięga Członków Rady. W omawianym poszycie znajdują się odpisy tekstów przysięg złożonych przez poszczególnych członków Rady Stanu. W interesującym nas fragmencie zapisano formułę roty, pod którą został zamieszczony dopisek o następującej treści: „Podłóg powyższej roty wykazali przysięgę na sesji Rady Stanu dnia 30 sierpnia 1808 r. JWW radcy stanu Kochanowski, Sobolewski, Węgliński, Woronicz”72.

Wzmiankę o przynależności kanonika Woronicza do Rady Stanu odnajdujemy również w Kalendarzu politycznym chronologicznym i historycznym na rok Pański z 1809 z Magistratury Krajowej73.

O nowej politycznej nominacji duchownego napisał również we wspomnieniach publicysta, poeta i krytyk literacki Franciszek Salezy Dmochowski, opisując kształt ówczesnej administracji Księstwa Warszawskiego:

Izba Administracji składała się z sekcji wojskowej, policji generalnej, miast i dóbr rządowych, sądownictwa w dobrach narodowych, kas, akcyz i ceł, kolegium lekarskiego, kierowania duchem publicznym, urządzenia siły zbrojnej, duchowieństwa i szkół, dozoru kancelarii, dozoru niemieckiej kancelarii. Izba Sprawiedliwości obejmowała sekcję zabezpieczenia akt i depozytów pruskich, bieżących czynności sądowych, spraw małoletnich, naglących spraw cywilnych i spraw kryminalnych. Skład tych Izb powiększony został przybraniem nowych członków, jako to: Feliksa hrabiego Łubieńskiego, Jana Pawła Łuszczewskiego, Antoniego Gliszczyńskiego, ks. Jana Woronicza, Józefa Kalasantego Szaniawskiego, Andrzeja Horodyskiego i Onufrego Wyczechowskiego74.

W 1808 roku kapłan jako radca stanu został powołany na członka Wydziału Spraw Wewnętrznych i Religijnych. Za pełnioną funkcję, dekretem króla Fryderyka z 24 czerwca 1808 roku wydanym w Pilnie, wyznaczono mu pensję w wysokości 6000 zł. Dokument dotarł do Warszawy 5 lipca75. Nazwisko duchownego jako członka Wydziału pojawiło się w cytowanych już Kalendarzykach z lat 1811 do 1814, gdzie czytamy: „Wydział Spraw Wewnętrznych i Religijnych – radcy stanu: Jan Woronicz kan[onik] kat[edry] warsz[awskiej], Marcin Badeni gener[alny] dyrektor Dóbr i Lasów Państwowych”76.

W 1809 roku Woronicz otrzymał z rąk króla Fryderyka Augusta nominację na dziekana77 kapituły warszawskiej, co było dla niego awansem w kapitulnej hierarchii, w której dotychczas pełnił funkcję kanonika. Z tego tytułu przyznano mu miesięczną pensję w wysokości 2189 zł i 10 gr78. Za wspomnianym rokiem nominacji przemawia fakt, że w wydrukowanym kazaniu z otwarcia sejmu głównego na stronie tytułowej pojawiła się informacja, iż zostało ono wygłoszone przez Jana Woronicza, dziekana katedralnego. Ponadto informacja ta została zamieszczona po raz pierwszy w Kalendarzyku politycznym wydrukowanym dla Księstwa Warszawskiego w 1810 roku: „Radcy Rady Stanu: […] x Jan Woronicz dziek[an] kat[edry] warsz[awskiej]”79.

Wspomniany wyżej sejm rozpoczął się 10 marca 1809 roku, a podczas jego obrad Woronicz pojawiał się jako uczestnik. W ramach swoich obowiązków pełnił funkcję łącznika między izbą sejmową a senatem. Jego zadaniem było informowanie senatorów o podjętych podczas sejmu uchwałach. Wiedzę na ten temat przynoszą sprawozdania zamieszczone w 23 i 24 numerze „Gazety Warszawskiej”: „[…] Po zamknięciu dyskusji przystąpiono do wotowania na projekt, za którym było głosów 55, przeciw 50. JW. marszałek mianował dla doniesienia o tym senatowi JWW radcę stanu Woronicza i deputowanego Wolickiego”80.

1 października 1810 roku król Fryderyk August wydał dekret zobowiązujący do powołania deputacji złożonej z osób świeckich i duchownych, której celem miało być ułożenie projektu reformy Kościoła. W skład komisji wszedł Woronicz, który stał się jej głównym działaczem. Powierzenie Woroniczowi tego zadania wynikało z zaufania, którym cieszył się u prymasa Raczyńskiego. Wybór Woronicza wskazywał jednocześnie na wielką wagę, jaką rząd przywiązywał do prac deputacji. Starano się, aby projekt zadowolił władzę świecką i duchowną81. Deputacja w ciągu roku stworzyła wyczekiwany projekt, który jednak nie trafił pod obrady sejmu82.

6 grudnia 1811 roku król nadał radcom stanu, tj. Woroniczowi, Linowskiemu, Kochanowskiemu, Rzętkowskiemu, Wielhorskiemu i Grabowskiemu, prawo do wetowania podczas obrad senatu83.

26 czerwca 1812 roku zwołano nadzwyczajne posiedzenie sejmu Księstwa Warszawskiego, który 28 czerwca przekształcił formalnie Księstwo Warszawskie w Królestwo Polskie z zamiarem przyłączenia do niego ziem zabranych. Dodatkowo sejm miał zająć się uchwaleniem funduszy potrzebnych na uposażenie wojska polskiego, które miało wziąć udział w wojnie z Rosją. Woronicz uświetnił swoim kazaniem otwarcie zgromadzenia.

28 czerwca w „Österreichischer Beobachter” ukazała się informacja, że radca stanu Woronicz wraz z kanonikiem Węgierskim zostali wyznaczeni do rozdysponowania pieniędzy, które zostały złożone przez V Korpus Wielkiej Armii i oficerów wojskowych na rzecz chłopów, których doprowadziły do ubóstwa działania wojenne84.

2 lipca Woronicz, jako dziekan, złożył swój podpis pod dokumentem, w którym w imieniu kapituły katedralnej poparł postanowienia sejmowe i w imieniu duchowieństwa przyłączył się do Konfederacji Generalnej Księstwa Warszawskiego. Dokument został wydrukowany w „Gazecie Warszawskiej”. Czytamy w nim:

Kapituła katedralna tutejszej stolicy poświęcona usłudze Kościoła, którego widok ciągle jej przypominał i najświetniejsze dla ojczyzny czasy i upokarzające jej poniżenie i zupełną wreszcie imienia jej zagładę, dzieliła najżywiej uczucia radości lub smutku, które odmienne jej losy wzbudzały w sercach cnotliwych Polaków. Przed ołtarzem wystawionym nakładem pogromców carów, który ich oglądał u podnóżka tronu swojego, przesyłała gorące do Najwyższego modły, aby się ulitował nad ludem swoim. Gdy teraz cudownym Opatrzności dziełem, widzi spełnione swoje nadzieje, śpieszy się z przystąpieniem do świętego związku Konfederacji Generalnej Polski na dniu 28 przeszłego miesiąca pod laską najznakomitszego w kraju JOX Adama Czartoryskiego […], którego pomyślność zaręcza i sprawiedliwość jego zamiaru i opieka największego bohatera. Dan w Warszawie na sesji kapitulnej d. 2 lipca 1812. Podpisano Jan Woronicz dziekan prezydujący, opat komendoryjny łęcki85.

Dwa lata później warszawiacy stali się świadkami sprowadzenia z Lipska zwłok księcia Józefa Poniatowskiego. Uroczystości pogrzebowe były wielkim spektaklem, którego dokładny scenariusz ułożył marszałek Barclay de Tolly. Wydobyte z Elstery ciało zostało złożone w magistracie Lipska, po czym Aleksander I wydał zezwolenie na przywiezienie ciała do kraju. Najpierw złożono je w kolegiacie w Łowiczu, a następnie w podziemiach kościoła św. Krzyża w Warszawie. I nie komu innemu, ale Woroniczowi przypadł zaszczyt wygłoszenia mowy pożegnalnej86. Informacja o tym znalazła się również we wspomnianym planie uroczystości:

Nazajutrz dnia 10 września równie jak dnia poprzedzającego pojedyncze wystrzały z dział rosyjskich i polskich, co każde pół godziny, począwszy od godz. 6.00 rannej, aż do godz. 10.00 południowej ogłaszać będą obchód religijny. O godz. 10.00 zacznie się nabożeństwo tj. Msza wielka, przez jednego z biskupów celebrowana, po czym JW JX Woronicz radca stanu, mieć będzie kazanie pogrzebowe87.

Mowa wygłoszona przez kaznodzieję została również przetłumaczona na język francuski przez polityka i tłumacza Waleriana Tęgoborskiego88.

Należy podkreślić, że pogrzeb księcia był niezwykle doniosłą chwilą dla społeczeństwa polskiego. Uroczystości, które towarzyszyły pochówkowi, miały charakter iście patriotyczny. Ceremonię pogrzebową urządzono z przepychem.

W mowie pogrzebowej kaznodzieja wyliczył zasługi księcia na polu wojskowym, ukazując go zebranym jako wzór prawdziwego żołnierza, który potrafił dla dobra ojczyzny poświęcić własną karierę, zachować wierność królowi i złożonym przysięgom wojskowym. Miłość do ojczyzny i bohaterska postawa, jak mówił kaznodzieja, zaprowadziły naczelnika wojsk do śmierci w nurtach rzeki Elstery: „Gdzież ciebie samego szukać tylu dobrodziejstw sprawco […]? Jakiż mnie nagle duch porywa i nad strumień zawistnej rzeki Elstery […] przenosi? Ciebie to widzę wspomniany dotąd bohaterze?”89.

W 1815 roku cały świat z niepokojem spoglądał w kierunku stolicy Cesarstwa Austriackiego, gdzie odbywał się Kongres Wiedeński, podczas którego dokonano na nowo podziału świata i tym samym położono kres epoce napoleońskiej. Wówczas zakończył się kolejny etap życia warszawskiego kanonika, który został powołany na zaszczytną funkcję biskupa krakowskiego. Dzięki udziałowi w życiu politycznym i publicznym Księstwa miał możliwość baczniejszego przyglądania się rzeczywistości, w której żył i którą tworzył. Warto odwołać się do słów księdza Jougana, który tak podsumował ten etap pracy:

Prace jego piśmienne oraz przemówienia sejmowe, zwłaszcza za Księstwa Warszawskiego mają wprawdzie przeważnie tło materialne i dążność praktyczną, zmierzającą ku poprawie stosunków ekonomicznych w kraju i polepszeniu bytu duchowieństwa, wszelako w toku tych rozpraw rozrzucił Woronicz tyle trafnych poglądów, tyle rozumnych spostrzeżeń i projektów, że już dla nich samych godzi się rzetelnie przyznać mu przymioty i zalety roztropnego męża stanu. […] jak mu były dokładnie znane współczesne i dawne stosunki w ojczyźnie, jak rozumnie i trzeźwo umiał zajrzeć w oczy przyszłości dopiero co odrodzonego kraju. Wszystkie społem jego pisma […] o ile uwierzytelniają jego urzędowe zasługi jako radcy stanu a później senatora, o tyle tworzą ważny przyczynek do współczesnych dziejów kraju, a w szczególności do ówczesnych dziejów Kościoła w Księstwie Warszawskim i współczesnego położenia duchowieństwa polskiego. Całą jego polityką, […] było zawsze i wszędzie dobro ojczyzny, jej odrodzenie i lepsza dola w przyszłości90.

Życie poety-kapłana w omówionym przedziale czasowym (1795-1815) obfitowało w wiele zaskakujących wydarzeń, o czym dowiadujemy się przede wszystkim z różnego rodzaju opracowań dotyczących życia i twórczości duchownego. Jednakże obok dostępnych informacji pozostaje jeszcze wiele zawartych w nieznanych dotychczas dokumentach rękopiśmiennych i publikacjach z XIX i pierwszej połowy XX wieku, których dotychczas nie brano pod uwagę przy badaniach prowadzonych nad życiorysem kapłana. Te mało znane dokumenty będą dla nas podstawowym źródłem wiedzy o życiu Woronicza w interesujących nas obszarach jego działalności – jako duchownego, mecenasa kultury, polityka i człowieka w zwyczajnych kontaktach międzyludzkich. W niektórych sytuacjach, dla lepszego zobrazowania, sięgniemy do znanych już informacji. Przyjrzyjmy się zatem wyznaczonym obszarom.

2. W kręgu zaangażowanego kapłaństwa – na probostwie w Kazimierzu i Powsinie

2.1. Zaangażowany administrator – w kancelarii proboszcza

Najliczniejszą grupą duchowieństwa na ziemiach polskich stanowili rządcy parafii, którzy stanowili ponad połowę całego kleru parafialnego. To im biskupi powierzali troskę o duchowe dobro parafian i majątek kościelny91. Rządcy parafii byli niezależni finansowo. Swoje dochody czerpali z uprawy roli, hodowli bydła, dziesięcin snopowych i pieniężnych, mesznego92, stołowego93 i kolędy94. Do zadań plebana w parafii należało nauczanie, głoszenie Słowa Bożego, sprawowanie sakramentów, pasterzowanie, które polegało na udzielaniu parafianom różnorakiej pomocy oraz zarządzanie dobrami materialnymi. Zasadniczo zadania, które przypadły w udziale Woroniczowi jako proboszczowi, nie wybiegały poza przedstawiony schemat, co sam zaznaczył w przemowie napisanej dla Kaspra Cieciszowskiego:

duchowni w rządzie diecezji, a szczególnie parafii, pomocnicy […], dość powiedzieć, nie mają momentu dla siebie pewnego, w którym by bezpiecznie spocząć mogli: setny z nich ledwie jest przyzwoicie opatrzony, niejednego widziałem zdrowie swoje nie szczędzącego w usłudze parafii, a nie mającego sposobu poratowania go. Spokojność, posłuszeństwo i cierpliwość w znoszeniu losu poddanych95.

Woronicz pierwszy urząd proboszcza objął w Liwie. Funkcję tę pełnił od 3 marca 1784 do 8 listopada 179196, w okresie, który poprzedzał interesujący nas przedział czasowy. Następnie objął parafię w Kazimierzu Dolnym, po czym przeniósł się do Powsina. Na podstawie odnalezionych dokumentów archiwalnych prześledzimy działania Woronicza jako proboszcza w dwóch ostatnich wymienionych parafiach. Jednakże w toku rozważań, dla zobrazowania pewnych procesów, zostanie uwzględniony pobyt w parafii liwskiej.

Jak wspomniano wyżej, Woronicz w roku 1800 przejął probostwo w Kazimierzu nad Wisłą. Zastąpił na tym miejscu księdza Jana Lubranieckiego. Wyraźnym śladem jego obecności jako proboszcza jest kazanie wstępne, które wygłosił w trakcie obejmowania parafii. W przemowie przywitał swoich nowych parafian, odwołując się do ich pobożności:

Gdy czynię ten pierwszy krok do tego sławnego niegdyś, waszego siedliska, przezacni tutejszego obywatele, i do was wszyscy tu zebrani szanowni parafianie! A jako z jednej strony przejęty jestem radością, w czułym powitaniu was i oglądaniu przykładnie zgromadzonych, na słuchanie pierwszego głosu pasterza waszego; jako miło dla mnie było rozsłuchać się o waszej starodawnej pobożności i prawowierności, którymi pamięć sławnych naddziadów waszych ożywiacie […]97.

Jednocześnie dał do zrozumienia, jak bardzo przygnębił go i rozczarował widok zrujnowanego miasta i podupadającego budynku kościoła parafialnego98:

tak z drugiej strony zataić tego żalu i rozrzewnienia nie mogę, że rzuciwszy okiem na te okropne zwaliska i obaliny, na te szczątki i zabytki bogobojnych rodziców waszych, po tej świątyni rozrzucone, wcale inszą postać znajduję tego miasta i kościoła, od sławnej i okazałej postaci, której z dawnych dziejów narodu naszego i rozmaitych dowodów nauczyłem się99.

W dalszej części kaznodzieja porównał zrujnowane miasto do Jerozolimy z proroctwa Jeremiasza:

I toż jest to miasto niegdyś ozdobne, sławne na ziemi całej? Tenże jest sławny Kazimierz, któremu jeden z największych królów narodu naszego imię i początek nadał? Niestety! Odmieniło się wszystko; i co niegdyś przepowiedział Jeremiasz Jerozolimie, sprawdzi się co do litery to samo i na nas: „Zagrzęzły i zarosły w ziemi bramy i mury ich, nie ma prawa i starszyzna ich nie znalazła nawiedzenia od Pana. Umilkli starzy, głowy posypali popiołem, poklaskiwali przechodzący przez drogę, poświstywali i potrząsali głową, mówiąc, toż to jest miasto?”100.

Proboszcz Woronicz wyjaśnił zebranym na mszy św., że celem jego pobytu w Kazimierzu nie będzie czerpanie dochodów z dziesięcin czy bogacenie się, ale praca duszpasterska, która pomoże parafianom w drodze do zbawienia. Swoich wiernych poprosił o życzliwe przyjęcie:

przyjmijcie mnie uprzejmym i otwartym sercem za waszego brata, towarzysza i przyjaciela, który was zapewne najlepiej ocenić i ukochać potrafi. Nie zbiory i dochody, nie nadzieja zapewne nikczemnego zysku, którego w całym życiu moim dzięki Bogu nie szukałem, przywiążą mnie do tych okropnych pustek i obalin. Nie waszego snopka i grosza, ale zbawienia dusz szukać tu przychodzę […]. Oddajcie mi tylko serce wasze, […] oddajcie mi dziatki wasze […]. Uwierzcie mi, tylko z wami dla dobra tej parafii nadal układać będę wszystko w ogniu miłości i przywiązania dla was oddychać będę. […] proszę Boga, aby mnie w tak ważnej sprawie oświecał. A jeżeli ta jego konieczna i nieodmienna wola będzie, resztę dni moich dobru waszemu i uszczęśliwieniu poświecę101.

Jednakże nie spełniły się słowa Woronicza z kazania wstępnego, ponieważ w roku 1802 zrezygnował z probostwa w Kazimierzu102, o czym wspomina „Pamiętnik Warszawski Umiejętności Czystych i Stosowanych” z roku 1829, w którym czytamy: „Lecz gdy Kazimierz ostatnim rozbiorem dostał się do Austrii, a Polska zniknęła, Woronicz, bolejąc nad jej upadkiem, porzucił probostwo w Kazimierzu, przybył do Warszawy, gdzie przez kapitułę do pocztu prałatów zawezwany został”103.

Niestety nie zachowało się wiele dokumentów archiwalnych z tego okresu, które obrazowałyby krótką działalność Woronicza na terenie parafii. Niewielką informację przynosi fragment przemowy wygłoszonej przez Franciszka Wężyka 8 stycznia 1830 roku: „gdy dobiła ostatnia dla Polski godzina, porzucił tęskną stolicę i w szczupłych ścianach kazimierskiej plebanii, szukał trosk ciężkich osłody. Leżał już w gruzach ten gród szanowany, dźwigniony gospodarną prawicą ostatniego z dzielnicy Piastów monarchy”104.

Innym zewnętrznym świadectwem pobytu duchownego w Kazimierzu jest tekst Józefy Śmigielskiej z roku 1861 zamieszczony w czasopiśmie „Zabawy Umysłowe dla Młodego Wieku”, w którym pisała: „W Kazimierzu nad Wisłą, w bliskości Nowej Arkadii (Puław), stoi między zwaliskami kazimierzowskiego zamku a równie starą z tamtych czasów katedrą, dom probostwa obszerny, murowany z miejscowego kamienia, który się szczyci tym, że […] był mieszkaniem Woronicza”105. Alojzy Jougan tak podsumował ten okres życia kazimierzowskiego proboszcza:

Pobyt w Kazimierzu w pierwszych latach po rozbiorze nie mógł pozostać bez wpływu zarówno na jego umysł, jak i na wybór zajęcia i zatrudnienia duchowego. Ustronna parafia, samotność wiejska, obcowanie bliższe z Bogiem i otacza-jącą go dookoła wdzięczną przyrodą, przestawanie z ludem wiejskim, budującym go zarówno swą prostą, pokornym poddaniem się rządom Opatrzności mimo dotkliwego ubóstwa, usposobiło go łacniej, niżby się to stać mogło śród wiru zajęć i gwaru społecznego, do refleksji i wspomnień historycznych, do rozmyśla-nia i rozpamiętywania świeżych klęsk ojczyzny, do przyjęcia w pierś swoją wszelkich bólów żywcem pogrzebanej matki106.

Woronicz po wyjeździe z Kazimierza zatrzymał się na krótki czas w Warszawie. Tam zastała go nominacja na probostwo w Powsinie107, położonym w sąsiedztwie Wilanowa. Obszar parafii obejmował wówczas wioski i przysiółki: Powsin, Kępa, Okrzeszyn, Bielowa, Jeziorna, Olechowo, Zamoście, Kabaty, Lisy.

Posadę tę otrzymał dzięki protekcji Stanisława Kostki Potockiego, który wraz z małżonką, Aleksandrą z Lubomirskich Potocką pełnił obowiązki kolatora wspomnianej parafii, o czym pisał Jougan:

W r. 1803 [Woronicz] przeniósł się na probostwo w Powsinie […] sąsiadujące najbliżej z Wilanowem, rozsiadłe śród szerokiej niziny nadrzecznej. Probostwo to otrzymał od kolatora Stanisława hr. Potockiego, który właśnie niedługo przed tym dobra wilanowskie otrzymał w spadku. Było to probostwo intratniejsze od obu poprzednich108.

Ksiądz Woronicz przejął obowiązki po swoim poprzedniku, księdzu Michale Awedyku. O obecności duchownego jako proboszcza w Powsinie pisał również Niemcewicz:

Jeżeli imperator wszystkie urzędy na potem będzie tak osadzał, największe dobro spłynie dla kraju naszego. Co do cnoty przykładnego życia, nauki, najczystszego obywatelstwa i gorliwości, nie ma ks. Woronicz równego sobie. Posiadał on dotychczas dobra Powsin blisko Wilanowa109.

Powróćmy jednak do spraw związanych z pełnionymi przez Woronicza obowiązkami. Nowy proboszcz zastał w Powsinie 2329 parafian, nad którymi przyszło roztoczyć mu opiekę duszpasterską. W tych działaniach wspomagali go wikarzy. Od 1806 do 1809 roku był to ksiądz doktor Michał Wierzbowski110, od stycznia do kwietnia 1809 roku – ksiądz Kazimierz Iskierski111, od kwietnia 1809 roku do kwietnia 1811 roku – ksiądz Mateusz Małecki112, a następnie od maja 1811 roku – ksiądz Jan Chynowski113.

Ponadto pod zarząd Woronicza przeszedł budynek murowanego kościoła, o którym sam proboszcz wspominał w Nauce w rocznicę poświęcenia kościoła parafialnego w Powsinie114 wygłoszonej 27 września 1804 roku:

Dzień dzisiejszy parafianie […]. Obchodzimy […] rocznicę poświęcenia tego kościoła i razem pamiątkę tego ślubu, który ojcowie nasi uczynili z Bogiem […]. Lat właśnie sto mija, jak jedna pobożna pani dała początek pierwszej tej świątyni bożej, a gorliwość o chwałę bożą późniejszych dziedziców zmurowała ten kościół, w którym jednym prawdziwą pociechę i odetchnienie znaleźć można115.

Kilka lat później od wspominanych wydarzeń tak opisał świątynię historyk i publicysta Józef Łukaszewicz:

Kto i kiedy w tym miejscu kościół parafialny założył, nie wiadomo. Podczas wizyty Goślickiego w r. 1603 odbytej, była tradycja miejscowa, że kościół ten założył w roku 1398 Stanisław, biskup poznański. Gdy dopiero po roku 1427 Stanisław Ciołek, pierwszy tego imienia na katedrze biskupstwa poznańskiego siedział, tradycja ta upada sama przez siebie. Najpodobniej do prawdy, że kościół ten jest dziełem Powsińskich. W roku 1603 […] był on z drzewa stawiany, poświęcony pod tytułem św. Andrzeja Apostoła, zawierał w sobie cztery ołtarze i znajdował się w nienajlepszym stanie […]. W roku 1725 odbudowała kościół powsiński na nowo Elżbieta Sieniawska z domu Lubomirska, kasztelanowa krakowska, a Ostrowski, w tym czasie biskup inflancki, poświęcił go w roku 1755116.

Nowy proboszcz zamieszkał w drewnianym budynku plebanii, wybudowanym w drugiej połowie XVIII wieku przez księdza Stanisława Królikiewicza. W inwentarzu parafialnym, sporządzonym w latach późniejszych, zamieszczono szczegółowy opis budynku: „Plebania była z drzewa rżniętego, […] podmurowana […] gontem pobita, mająca sień, izb z piecami dobrymi – dwie, alkierzy po obu stronach – cztery, piwnica murowana”117.

Ciekawą informację dotyczącą wspomnianego wyżej budynku i pobytu Woronicza w Powsinie przynosi sprawozdanie anonimowego autora z podróży koleją wilanowsko-grójecką, które zostało wydrukowane w „Biesiadzie Literackiej” w 1898 roku, gdzie można przeczytać:

Mijając Powsin, mijając kościół […] pozwoliłem sobie na uwagę, że godziłoby się podeprzeć starą plebanię albo przenieść ją w inne miejsce. Sąsiad mój ksiądz-kanonik spojrzał na mnie dobrotliwie i rzekł: „Takich plebanii nie przenosi się nigdy, gdyby je nawet ogień spalił, to jeszcze postawić należy podobną i umieścić kamień pamiątkowy na znak trwałości przymierza między dawnymi a młodymi laty” […]. „Dla was, panowie, Powsin to tylko miejsce, w którym odbywają się raz do roku odpusty, gdzie sprzedają przekupnie […], ale ta plebania jest czymś więcej, czymś nad którym każdy zastanowić się powinien. Tu ks. Woronicz, zanim przeszedł na biskupstwo krakowskie, był proboszczem”118.

Dodajmy, że nie tylko Stanisław Potocki widział w tym okresie Woronicza w roli proboszcza w swoich dobrach, ale zainteresował się nim także XII ordynat Stanisław Kostka Zamoyski h. Jelita, który podjął działania, aby ściągnąć kapłana do swojej ordynacji, pomimo że ten pełnił wówczas obowiązki proboszcza w Powsinie. Informacji na ten temat dostarcza rękopis listu z 1803 roku, odnaleziony w AGAD w Warszawie w archiwaliach rodziny Zamoyskich. Na dokument składają się cztery kartki wtórnie numerowane.

Jak wynika z listu, zadania pośredniczenia pomiędzy magnatem a kapłanem podjął się sekretarz księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego Ignacy Tański, ojciec Klementyny z Tańskich Hoffmanowej. Woroniczowi zaproponowano wówczas probostwo w Międzyrzeczu, którego nie przyjął. O zaistniałej sytuacji Tański poinformował Zamoyskiego w liście wysłanym z Warszawy 24 lutego 1803 roku. Sekretarz wspominał ordynatowi, że dla Woronicza przeszkodą do objęcia nowej plebanii była troska o materialne utrzymanie, prawdopodobnie niemożliwe na terenie Galicji. Wiązało się to z wydanym przez władze austriackie zakazem łączenia beneficjów119. W liście czytamy: „[Woronicz] przewiduje jednak, że wzięcie jakiejkolwiek plebanii w ordynacji uczyni go dla JW. Pana nieużytecznym […], a to przez ścisłość prawideł rządu galicyjskiego, który wszystkich beneficjentów duchownych chce mieć do jednego obiektu i miejsca niedostępnie przywiązanymi”120.

Zdaniem Tańskiego duchowny skłoni się do ewentualnej zmiany, „gdy będzie miał od samego JW. Pana zapewnienie utrzymania przystojnej egzystencji w Zamościu, a bardziej jeszcze przy kolegiacie z wygodnym pomieszkaniem”121.

Nasuwa się wniosek, że Woronicz byłby zadowolony z posady dziekana i proboszcza przy kolegiacie zamoyskiej, co jednocześnie uprawniłoby go do pobierania dodatkowej stałej pensji. W praktyce było to już niemożliwe, ponieważ od roku 1798 funkcję tę pełnił ksiądz Jan Baptysta Lubański, o czym również wspomniał Tański:

Posada przy kolegiacie zamoyskiej mogłaby tym niedogodnościom zaradzić, ile przy łaskawym oku i sercu JW. Pana, ale to w niniejszym położeniu duchownym, którego najcelniejszą część zajmuje dzisiejszy dziekan, pewnie na żadną odmianę nie dałby się nakłonić. O inszych też funduszach nie wie wakujących, które by los przystojny do śmierci człowiekowi całą instancją poświęconemu zabezpieczyć mogły122.

Pomimo stanowczej odmowy ordynat nie zrezygnował z zabiegów mających na celu sprowadzenie Woronicza na teren swoich dóbr. Świadectwo tego przynosi inny rękopis listu odnaleziony we wspomnianym zespole archiwaliów Zamoyskich. Tym razem list został skreślony ręką powsińskiego proboszcza z Warszawy 4 maja 1804 roku, a jego adresatem był Tański. We wspomnianej korespondencji duchowny odmówił Zamoyskiemu przyjęcia probostwa w Wilkołazie, położonym również w granicach ówczesnej Galicji, czego dowiadujemy się z następujących słów:

Odebrałem z wdzięcznością życzliwe doniesienie WPana Dobrodzieja o wakującym probostwie w Wilkołazie i o łaskawej chęci JW. Ordynata obdarzenia mnie tą plebanią. Czuję zapewne rozciągłość obowiązków moich dla JW. Ordynata, który mnie, niezasłużonego sługę swojego, tak uprzejmą dobrocią pociąga i zniewala123.

Pomimo ogromnego szacunku i przywiązania, jakie żywił do Zamoyskiego, Woronicz usiłował wytłumaczyć się z niemożności wzięcia w posiadanie wspomnianego probostwa. Wśród wymienianych przez siebie powodów wspomniał o problemie natury formalnej. Będąc już plebanem w Powsinie, miał za sobą całą procedurę konkursu proboszczowskiego potrzebną do zajęcia tego stanowiska, a w ramach wspomnianego konkursu kandydat musiał zdać egzamin z teologii dogmatycznej, moralnej, pastoralnej i prawa kanonicznego. W części ustnej należało wygłosić kazanie i przeprowadzić katechezę124. Wymagana była również prezenta, której dokonywał kolator125. Zatem w momencie przejścia z zaboru pruskiego na teren Galicji Woronicz utraciłby dotychczasowe prawa i byłby zmuszony ponownie przejść przez skomplikowane procedury kwalifikacyjne, o czym wspomniał w słowach:

Najprzód z strony tamtejszego rządu krajowego, który pociągnąłby mnie do tysiąca nowych formalizacji w przyjęciu za nowego kandydata w odprawieniu na nowo konkursów i egzaminów, a właśnie zdrowie moje znacznie skołatane nie byłoby w stanie pokonać tyle włóczęgi i nowego kompromitowania się126.