Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Jedna kropla dzieli cię od dna
Trzydziestoparoletni pisarz, który niewiele oczekuje od życia, spotyka zbuntowaną nastolatkę z trudną przeszłością.
Ona miała być jego muzą – śliczna, obdarzona wieloma talentami. Starała się mu zaimponować, w końcu jednak pogubiła się w zmyślonych historiach. On nie odnalazł się w roli jej mistrza, a burzliwa znajomość doprowadziła ich oboje na skraj autodestrukcji.
Litry alkoholu, narkotyki, samookaleczanie – tak wygląda ich codzienność. Ona oblewa maturę, jemu brakuje weny, a stan mieszkania odzwierciedla chaos, który stopniowo ogarnia ich umysły. Budują związek oparty na płynnych fundamentach wódki, która ich łączy i rujnuje jednocześnie. Uzależnieni od siebie oraz alkoholu, gubią się w fikcji i nie odróżniają jej od rzeczywistości.
A stąd już prosta droga na dno… o ile go jeszcze nie sięgnęli.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 163
Rok wydania: 2025
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Łukasz Gołębiewski
Melanże z żyletką
Współistotne jest mi wszystko, co sprawia, że jestem w niezgodzie ze światem. Bardzo niewielu rzeczy nauczyłem się przez doświadczenie. Zawsze wyprzedzały mnie moje rozczarowania.
Można sobie wszystko wyobrazić i wszystko przewidzieć, z wyjątkiem tego, jak nisko można upaść.
Przeznaczeniem każdego jest realizacja kłamstwa, jakie ucieleśnia, osiągnięcie stanu, w którym jest się już tylko zużytym złudzeniem.
Wyznania i anatemy, Emil Cioran
Gruby mężczyzna, szczupła dziewczyna
W domu grubego
Ona zdejmuje swoje ryże rajstopy
A on, śliniąc się, pyta:
Do której chodzisz szkoły?
Ile masz lat?
Jak masz na imię?
Ona nie mówi nic[1]
Wołali na nią Zuzka, ale ja wolę ksywkę Żyletka, bo lubiła się chlastać. Jak jej się nudziło, brała nóż i cięła sobie ręce, nogi, piersi, brzuch. Dobrze, że nie chlastała się na twarzy. Cięła się delikatnie, tak żeby nie zrobić sobie krzywdy. Po prostu lubiła mieć ciało w pajęczynach strupów i szram. Jedni robią sobie tatuaże, inni się tną. Taki świat.
Nie wiedziałem o tym. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją zakrwawioną na kanapie, serio się przejąłem.
– Po chuj to zrobiłaś?
– Bo ja tak lubię.
– Lubisz? To rób to gdzie indziej, nie w moim mieszkaniu!
Trzasnąłem drzwiami i zszedłem na dół do monopolowego. Kupiłem pół litra bolsa i paczkę czerwonych spike’ów. Najbardziej lubiła to pić. Najbardziej lubiła to palić. Dzień upływał jej na paleniu papierosów i piciu gorzały. Chlastała się tylko w nocy.
Wróciłem do mieszkania, wsadziłem do lodówki pół litra, rzuciłem paczkę szlugów, powiedziałem „cześć” i ponownie trzasnąłem drzwiami.
Po chwili przyszedł SMS: „Czemu mi na to pozwalasz? Na zabijanie…”. Tylko spokojnie – pomyślałem. „Bo to twoje życie, więc decyduj o nim sama” – odpisałem i wsiadłem do samochodu. Odpaliłem już silnik, kiedy przyszła następna wiadomość: „Sama nie dam rady… A ty mogłeś mnie wziąć za łeb chociaż…”. Ciekawe jak? – tak też jej napisałem. „Normalnie… ale łatwiej mi wódkę kupić… ”.
Z lekka się wkurwiłem. Nie lubię, jak mi ktoś tak wywala prawdę prosto w oczy, w dodatku prawdę, którą świadomie od siebie odpycham od wielu dni.
Pognałem z powrotem do mieszkania.
Leżała tak, jak ją zostawiłem, tylko z petem w dłoni.
– Wczoraj wypiłaś ostatnią butelkę, więc kupiłem następną. Nie zmarnuje się.
– Nie chcę wódki.
– Teraz nie chcesz, ale co będzie za godzinę?
– Dzisiaj nie piję.
Ha, ha. Mieszkaliśmy razem od kilku miesięcy i nie było dnia, żeby nie piła.
– Powodzenia. Dać ci jakieś plastry, bandaże? – Wskazałem na krwawe szramy.
– Po co? Umyję się, to wystarczy.
– Pewnie wystarczy. Zrobiłaś to na złość? – zadałem głupie pytanie.
– Może po to, żeby cię zranić, może żeby sprawdzić, ile sama wytrzymam, a może by się ukarać? Wybierz właściwą odpowiedź, a niepotrzebne skreśl.
Chyba każda z tych opcji była możliwa. Ukarać mnie chciała za to, że miałem wrócić o drugiej w nocy do domu, a nie wróciłem. O 2:40 wysłała mi SMS: „nie ma cię chuju”. O 2:50 zaczęła się chlastać – systematycznie, rana przy ranie. A czy coś sobie udowodniła? W to wątpię. Do bólu była przyzwyczajona.
Poszła do wanny, ja wyszedłem. Zawsze wychodziłem.
Ma dziewiętnaście lat
I biegnie skrajem lata
Próbuje dogonić swój cień
Zamieszkała ze mną tuż przed maturą. Od tamtej pory z łóżka wstawała tylko do kibla, lodówki, no czasami też do knajpy. Do szkoły już nie wróciła. Kupiłem jej telewizor, żeby się nie nudziła. Siedziała i gapiła się na westerny. Twierdziła, że uwielbia filmy z Clintem Eastwoodem i książki Charlesa Bukowskiego. Lubiła mocnych facetów.
Kiedy następnym razem pocięła sobie nadgarstki harcerską finką, nie zwracałem na to uwagi. Była czwarta nad ranem. Porządni ludzie o tej porze śpią. Ja po potężnej dawce alkoholu spałem od dwóch godzin. Zazwyczaj chodziłem spać przed nią, z zatyczkami w uszach, żeby nie słyszeć, jak tłucze kolejne kieliszki. Co tydzień trzeba było kupować nowy komplet szkła.
Przyszła mnie obudzić.
– Zobacz, co sobie zrobiłam.
– Spadaj, chcę spać.
Nie poszła. Zaczęła wycierać zakrwawioną rękę o mój policzek. Odwróciłem się twarzą do poduszki. Wyszła. Spałem dalej.
Po pewnym czasie wróciła z wielkim nożem w dłoni. Jezu, jeszcze mi utnie kutasa – pomyślałem i spróbowałem odebrać jej ostrze. Była pijana, zła, nieobliczalna. Uderzyłem ją w twarz. Zaśmiała się.
– Uderz jeszcze raz – wycedziła. Prask. – Jeszcze. – Prask. – A teraz weź mnie od tyłu.
Na to nie miałem ochoty. Rozpłakała się. Była już piąta rano. Przytuliłem ją i zacząłem uspokajać. Zasnęła z głową wtuloną w moje ramię. Zostawiłem ją i poszedłem sprzątać potłuczone kieliszki.
Ojciec wyszedł zarabiać pieniądze
Matka wyszła wydawać pieniądze
Biologiczny ojciec siedział w więzieniu. Odszedł, kiedy miała pięć lat, i na szczęście już nie wrócił. O dzieciństwie opowiadała różne smutne historie. Jak się upiła, to zaczynała płakać i wciąż na nowo relacjonowała swoje życie. Nie było przyjemnie tego słuchać. Czasem ludzie naprawdę mają przesrane.
Miała dobry kontakt z ojczymem, traktował ją jak własną córkę. Wielki, kościsty facet, z długimi włosami, w różowych okularach. Wesoły, łagodny, tyle że nieczęsto miał pracę. Tyrał dorywczo na budowach, naprawiał samochody, robił, co popadnie. Mieszkała z dziadkami, rodzicami i dwójką rodzeństwa: siedem osób plus królik w trzech pokojach. Matka, atrakcyjna blondynka, piła; zresztą często piły razem. Równie rzadko, co skutecznie, ingerowała w życie córki. Cały dom utrzymywali z emerytury dziadków. Na wiele tego nie wystarczało. Czasem ludzie naprawdę mają przesrane.
Moja mała Żyletka, dziewczynka pędząca ku przepaści. Raniła z uśmiechem, płakała, gdy głaskałem jej włosy. Wroga każdemu, kto jej dobrze życzył. Ciepła unikała jak zarazy.
– W domu nikt mnie nigdy nie przytulał – powiedziała mi kiedyś, jakby tłumacząc, dlaczego się odsuwa.
Moja mała Żyletka nie przyjmowała miłości, wystarczał jej alkohol i dach nad głową. Tolerowała mnie, bo dawałem jedno i drugie. Kolejne dni z lodówką pełną alkoholu. To był jej świat. A z nudów tworzyła nowe światy, wymyślała życiorysy i zdarzenia. Czasem jej się to wszystko mieszało – fantazja z rzeczywistością. Sama nie łapała się w tym, co wcześniej mówiła, sama nie łapała się w tym, kim naprawdę jest.
Zróbmy to szybciej
Podejrzewam, że zrobisz we mnie więcej dziur
Niż jakikolwiek mężczyzna
Ona tak myśli, ale nic nie mówi
Nie wiem, które z nas miało bardziej destrukcyjny wpływ na drugie. Ja jej dawałem alkohol, ona mi swoje młode ciało. Pożerałem je łakomie. Piękne młode ciało. Mężczyźni to kanibale.
Pochowałem wszystkie noże i żyletki, nawet nożyczki – tak na wszelki wypadek. Zapomniałem jednak o młotku. W furii zaczęła nim kiedyś rozwalać drzwi.
– Po co to robisz? – spytałem, głupio jak zwykle.
– Zamek się zacina.
Każda odpowiedź jest dobra. Odebrałem młotek i wyrzuciłem do śmieci. Wiedziałem, że za kilka dni znowu coś wymyśli. Wciąż dostarczała nowych atrakcji.
– Powinnaś się leczyć.
– Już to robiłam.
– I?
– Psychiatrzy to idioci.
Podobała mi się jej lakoniczność. Nie warto mówić za dużo.
Ma krótkie i szalone linie papilarne
Nosi obcisłe dżinsy, pali popularne
Kiedy ją poznałem, opowiadała, że gra w punkrockowym zespole. Kiedy ją poznałem, opowiadała wiele niestworzonych historii. Lubiła zmyślać. Olewałem to. Sam lubię. Jej tyłeczek ślicznie wyglądał w czarnych obcisłych dżinsach. Leżała półnaga, z butelką piwa przy ustach, z potarganymi włosami, świadoma ponętnego ciała, świadoma tego, że narasta we mnie pożądanie.
Mówiła, że gra na wiolonczeli. Mówiła, że gra na gitarze. Mówiła, że jest wokalistką. Nigdy nie słyszałem, żeby choćby cokolwiek nuciła. Przyniosła do mnie gitarę i nigdy nie otworzyła pokrowca. Czasem na niej spała. Spała gdziekolwiek. Tam gdzie akurat upadła.
Kiedy patrzę się na nią
Ona leży koło mnie
Tak swobodna i wolna
Mruży oczy do słońca
Wokół niej gęstnieje tłum
Miała cholernie dużo wdzięku. Przyciągała samców swoim niewinnym uśmiechem. Lecieli jak ćmy do światła. Wisiało mi to. Młodość ma swoje prawa. A ją moja obojętność wkurzała. Chciała, żebym był zazdrosny. Chciała, żebym bił ją po twarzy. Szukała wciąż zwady. Za stary jestem na to.
Trzasnęła drzwiami z całej siły. Wypadła klamka. Po chwili wróciła.
– Pozwalasz mi tak wychodzić w nocy?
– Wiem, że daleko nie dojdziesz.
– A gdyby mi się coś stało?
– W każdej minucie coś się dzieje.
– Nie kochasz mnie.
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo po co mam kochać?
– Bo tak chcę.
– A ja chcę spać.
– Jak pójdziesz spać, to rano już mnie nie będzie.
– Aha.
Znowu trzasnęła drzwiami. Miałem nadzieję, że nie wróci. Wróciła po dwóch minutach.
– Nadal cię nie obchodzę?
– Obchodzi mnie, żeby się wyspać.
– Chcę, żebyś mnie kochał.
– Będę cię kochał jutro rano, jak mi teraz pozwolisz spać.
Wróciła do łóżka i cichutko zasnęła, wtulona. Wiem, że pewnej nocy znowu wyjmie nóż.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
[1] Wszystkie cytaty w tym rozdziale za: Gloria, Van Morrison; tekst polski: Grabaż i Marcin Świetlicki
Melanże z żyletką
ISBN: 978-83-8373-499-6
© Łukasz Gołębiewski i Wydawnictwo Novae Res 2025
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.
REDAKCJA: Maria Bickmann-Dębińska
KOREKTA: Agnieszka Łoza
OKŁADKA: Karolina Urbaniak
Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
Grupa Zaczytani sp. z o.o.
ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia
tel.: 58 716 78 59, e-mail: [email protected]
http://novaeres.pl
Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek