19,00 zł
Usta w spienionym wodopoju
Znów usiądziemy, wrócą czasy
Goją się rany przy postoju.
Zastygam w chłodny nocy azyl
Jak żołnierz Boga wzięty w jasyr
Żydowski żeglarz w porcie gojów.
Jestem motyla czarne skrzydło
Zwichnięte z nieopanowania
Wzbijać się chciałem do latania
W szklistej nadziei jasne widmo.
Mijam kałużę zubożały
W życiu, kochaniu bez ochoty
Mówią mi: uwierz, bądź wytrwały
Ja! Z oberwanym skrzydłem motyl!
Mam tożsamości może cztery
Podała chustkę mi niewiasta
Gdy w kącie klęły oficery
Uciekał nocą Chrystus z miasta.
Żyję na przekór sobie, bywam
Tam gdzie się budzi stara wiara
A ja na skrzydle tylko pływam
Już nawet modlić się nie staram.
Wybacz mi smutną dobrotliwość
I powab łzawy łatwowiernych
Słów, co jak z cudzych kieszeń perły
Zebrałem we własną wątpliwość.
Widziałem święte obrazy
Spalone pochodnie – Matki
Boskie, bose sieroty
Chmur dymu do nieba statki.
Jestem jak Tomasz, dotknąłem
Cierpienia, czy wierzę? Nie wiem
Miłuję, kochać należy
Kogo? Nie jestem pewien.
Ebooka przeczytasz w dowolnej aplikacji obsługującej format:
Rok wydania: 2018