Gry zstępne - Katarzyna Ryrych - ebook + książka

Gry zstępne ebook

Katarzyna Ryrych

0,0
37,60 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.
Dowiedz się więcej.
Opis

Brawurowa opowieść o Oazie, domu niespokojnej starości, który obala wszelkie mity!

Nonszalancki Hrabia, seksowna eksbaletnica, tajemnicza Góra Lodowa, uduchowiona Poetessa… Nie, żadne z nich nie potrafiłoby zamordować z zimną krwią.

Chociaż w domu na szczycie górującego nad miastem wzgórza wszystko jest możliwe.

Bo kto powiedział, że starzy ludzie mogą wyłącznie czekać na śmierć, że skazani są tylko na wspomnienia, a jedynym tematem ich rozmów powinny być lekarstwa, źle dopasowana proteza i nieregularny stolec?

Drodzy Czytelnicy, nic bardziej mylącego. A może właśnie oni mają w sobie więcej energii, niż potraficie sobie wyobrazić? Ukryci za maskami, strzegący swojej często burzliwej i nie do końca zgodnej z prawem przeszłości, potrafią kochać, żartować, kpić z siebie, a jednocześnie prowadzić filozoficzne dyskusje o sensie ludzkiego żywota.

Pomimo że oczekuje się od nich gotowości na godne pożegnanie ze światem, mieszkańcy Oazy prowadzą swoje chytre gry, kpią z regulaminu i wiodą ukryte życie na własnych zasadach.

Katarzyna Ryrych, autorka m.in. sag „Czarna walizka” i „Kobiety z rodziny Wierzbickich”. Ma również na swoim koncie kilkadziesiąt książek dla dzieci i młodzieży, za które zdobyła wiele prestiżowych nagród. Szuka tematów niekonwencjonalnych, niezgranych fabuł, zaskakujących narracji – jak w życiu. Wielu bohaterów jej książek to ludzie, których napotkała na swojej drodze.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 245

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Copyright © Katarzyna Ryrych, 2025

Projekt okładki

Ilona Gostyńska-Rymkiewicz

Zdjęcie na okładce

© /Adobe Stock

© Frank/Adobe Stock

Redaktor prowadząca

Anna Derengowska

Redakcja

Ewa Witan

Korekta

Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-8391-646-0

Warszawa 2025

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

[email protected]

Mojemu mężowi Krzysztofowi,

dziękując za Hrabiego

ROZDZIAŁ 1

Państwo nie szanujecie nikogo.

Głos doktor Kevorkian załamał się dramatycznie.

– Nawet samych siebie. To… to po prostu jest… obrzyd­liwe.

Dziesięć par oczu – brązowych, szarych, błękitnych, jasnych i zamglonych spoczęło na płaskiej, chudej postaci lekarki.

– O co chodzi? – zapytał siedzący na wózku mężczyzna, ale ironiczny grymas na jego twarzy świadczył o tym, że doskonale wie, co mówiąca ma na myśli.

Długie, wąskie stopy doktor Kevorkian błyskawicznie pokonały odległość dzielącą ją od stołu dla personelu do wózka.

– Proszę, panie Marianie – powiedziała, wręczając mu kartkę.

Ten zamrugał oczami i sięgnął ręką do kieszonki flanelowej koszuli.

– Wygląda na wiersz – stwierdził – ale niestety, nie mam okularów.

Odwrócił się i podał kartkę siedzącemu najbliżej.

– Czy mam to przeczytać?

Starszy pan w pikowanej bonżurce założył na nos okulary w cienkiej, złotej ramce.

– Tak, tak! – pisnęła staruszka, której długie, siwe włosy były ciasno ściągnięte w niewielki koczek z tyłu głowy. – Bardzo proszę, Hrabio.

Mężczyzna chrząknął i zaczął czytać głębokim, ciepłym głosem, który zawsze wywoływał u Michaliny lekki dreszcz.

– Dom seniora

Wieczór już zapadł. Dawno po kolacji,

ktoś jeszcze czyta przy słabej żarówce.

Babcia rozważa tajemnice Stacji,

siostra tłumaczy je siwej staruszce.

Tylko w kąciku sali numer cztery

łysy jegomość wierci się i sapie.

Nie mogąc zasnąć, mruczy: Do cholery,

gdzieżeś się podział, stary bożku Priapie…

Pogasły światła. Słychać mamrotanie,

Starcze westchnienia i popierdywania.

Jedni już kończą odmawiać litanię,

Innym nie uda się zasnąć do rana.

– Całkiem dobre metrum – stwierdziła siedząca w fotelu drobna starsza dama o włosach w kolorze subtelnego błękitu. – Dzisiaj już niewielu uprawia gatunki klasyczne.

Doktor Kevorkian spojrzała na nią z wyrzutem.

– Myślałam… Miałam nadzieję, że chociaż pani… – zaczęła.

– Nie widzę niczego niestosownego w odrobinie humoru – przerwała jej błękitnowłosa dama. – Ostatecznie wiersz dotyczy takich jak my. A pani…

Michalina ukryła uśmiech. Ona, pomyślała spoglądając dyskretnie na lekarkę, zapewne ledwie przekroczyła trzydziestkę, a jest po prostu stara. Rozpaczliwie stara.

Zakładając, że w ogóle kiedykolwiek była młoda. Być może urodziła się już taka.

Czego nie można powiedzieć o mieszkańcach Wschodniego Skrzydła.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI