Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Między Placem Bohaterów a Rechnitz. Austriackie rozliczenia to książka o odkłamywaniu historii. Znalazły się w niej rozmowy z Elfriede Jelinek, Gerhardem Rothem, Peterem Turrinim i Ulrichem Seidlem, a także rozmowy o Thomasie Bernhardzie i Wernerze Schwabie. To twórcy austriaccy, którzy wkładali palec w ranę, mówiąc o tym, co wyparte i zapomniane. Również za ich sprawą austriackie społeczeństwo po kilkudziesięciu latach uśpienia zbiorowego sumienia mitem „pierwszej ofiary Hitlera”, dokonywało rewizji pamięci i przejmowało odpowiedzialność. Kulminacją narodowej histerii rozliczeniowej stała się pamiętna prapremiera ostatniej sztuki Thomasa Bernharda Plac Bohaterów (Heldenplatz). Dwadzieścia lat później Elfriede Jelinek w Rechnitz (Anioł Zagłady) opowie przejmująco o sile i bezsile przypominania.
Książka o austriackich rozliczeniach z przeszłością stwarza pretekst do dyskusji o funkcjonowaniu historii w pamięci zbiorowej również w kontekście polskich debat historycznych z ostatnich lat. Droga od amnezji do amnestii jest trudna, bo prowadzi przez bolesne przypomnienia, ale bez nich nie ma wybaczenia i ostatecznie: zapomnienia.
Integralną częścią książki jest dramat Elfriede Jelinek Rechnitz (Anioł Zagłady)w tłumaczeniu Moniki Muskały. Rechnitz to miejscowość w Burgenlandzie, gdzie pod koniec wojny dokonano masakry 200 robotników przymusowych (w większości węgierskich Żydów) podczas przyjęcia na zamku hrabiny Margit von Betthyány. Uczestniczyli w niej lokalni notable z Gestapo i SS. Grobów nigdy nie odnaleziono, winni nigdy nie zostali osądzeni. W sztuce Rechnitz (Anioł Zagłady) Jelinek oddaje głos posłańcom, którzy relacjonują tamte wydarzenia. Jednak odsłaniając kolejne fakty, zaciemniają oni, relatywizują lub podważają prawdziwość poprzednich. To sztuka o złudności przypominania historii poprzez jej zagadywanie, a także o perwersji języka debat publicznych, w których roztrząsa się moralne ekscesy, zbrodnie i ludobójstwa.
• • •
Pasjonujące jest w tej książce wyjście poza sztukę, która rozliczenie, co prawda, umożliwia, ale zarazem niesie pokusę łatwego rozgrzeszenia. W Między Placem Bohaterów a Rechnitz działa bowiem osobliwy mechanizm, w którym przypomnienie automatycznie wyzwala odruch zapominania. Autorka przenikliwie eksponuje jego działanie, pokazując jak anamneza dopomina się o amnestię, prowokującą ostateczną amnezję.
Wiele bym dał, żeby polskiego czytelnika Bernharda czy Jelinek przyłapać na gorącym uczynku bilansowania austriackich rozliczeń. Już widzę, jak kojarząc wątki i wczytując się w świetnie zaprojektowaną panoramę, co jakiś czas z ulgą konstatuje, „ach, jak dobrze, że to nie my, że to nie ja”, by za chwilę siebie samego dopytać, „czy aby na pewno?”. - Janusz Margański
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 534
Rok wydania: 2017
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
liniateatralna
19
pod redakcjąIGI GAŃCZARCZYK
W dyskusji o najnowszej kulturze wciąż brakuje wnikliwych i interdyscyplinarnych opisów zjawisk, które na trwałe zmieniły oblicze współczesnego teatru. W równym stopniu dotyczy to sylwetek najwybitniejszych twórców, których dorobek stanowi filary nowoczesnej myśli teatralnej, jak i analizy przemian zachodzących we współczesnym teatrze oraz jego – wciąż marginalizowanych – związków ze sztuką performansu, nowymi mediami, sztukami wizualnymi czy tańcem. Legendy XX-wiecznego teatru w większości nie doczekały się dotychczas w Polsce gruntownego opracowania. W ramach serii pojawią się książki poświęcone najbardziej znanym twórcom teatralnym, reżyserom i dramatopisarzom, a także cykl publikacji z szeroko rozumianej kultury wizualnej i teorii sztuki – jako inspirujący kontekst dla teatru i dowód na istnienie jego nieco innej tradycji.
1
20-lecie. Teatr polski po 1989
2
Luk Van den Dries, Corpus Jan Fabre. Obserwacja procesu twórczego
3
Wojciech Klimczyk, Wizjonerzy ciała. Panorama współczesnego teatru tańca
4
Fragment mojego życia. Rozmowy z Bernardem-Marie Koltèsem (1983 – 1989)
5
Graham Saunders, „Kochaj mnie lub zabij”. Sarah Kane i teatr skrajności
6
Georges Didi-Huberman, Strategie obrazów. Oko historii 1
7
Christoph Schlingensief: sztuka bez granic
8
Rimini Protokoll. Na tropie codzienności
9
Marcin Kościelniak, Prawie ludzkie, prawie moje. Teatr Helmuta Kajzara
10
Helmut Kajzar, Koniec półświni. Wybrane utwory i teksty o teatrze
11
Dorota Semenowicz, To nie jest obraz. Romeo Castellucci i Socìetas Raffaello Sanzio
12
Robin Detje, Castorf. Prowokacja dla zasady
13
Nie widzę piękna w świecie bez człowieka. O teatrze Jana Lauwersa i Needcompany
14
Świadomość ruchu. Teksty o tańcu współczesnym
15
García. Resztki świata
16
Tim Etchells, Tak jakby nic się nie wydarzyło. Teatr Forced Entertainment
17
Heiner Goebbels, Przeciw Gesamtkunstwerk
18
Andrew Quick, The Wooster Group. Brulion
19
Monika Muskała, Między „Placem Bohaterów” a „Rechnitz”. Austriackie rozliczenia
PAMIĘĆ USTĘPUJE
Był ciepły marcowy dzień. Na Heldenplatz, placu Bohaterów w Wiedniu, od rana zbierali się ludzie. Potężny ryk „Sieg Heil” z kilkuset tysięcy gardeł grzmiał nad miastem. Ze zbitego tłumu wynoszono omdlałe kobiety. Hitler się spóźniał. Ale cóż znaczyło kilka godzin – przecież w Austrii czekano na niego od lat.
Kiedy o świcie 12 marca 1938 roku nad Wiedniem pojawiły się niemieckie samoloty, nikt nie odebrał tego jako ataku. Wkraczające oddziały powitano kwiatami i swastykami. Kilka godzin później Hitler w odkrytym mercedesie przejechał triumfalnie austriacką granicę niedaleko Braunau, gdzie się urodził. Oto spełniało się jego marzenie, które wyjawił już w 1924 roku na pierwszych stronach Mein Kampf: by jego ojczysta Austria włączona została do „Wielkogermańskiej Rzeszy”. Na drodze przejazdu do Wiednia pozdrawiali go rozentuzjazmowani rodacy. Z czcią zbierali ziemię, po której przetoczyły się koła samochodu Führera.
Siedem lat później na placu Bohaterów wiedeńczycy sadzili kartofle, żeby podreperować nędzne zaopatrzenie w żywność. Z nieba sypały się bomby i ulotki podpisane przez dowódcę zbliżającego się Trzeciego Frontu Ukraińskiego, marszałka Tołbuchina, zwiastujące Austriakom rychłe wyzwolenie spod „niemieckiego jarzma”. W deklaracji moskiewskiej z 1943 roku zagwarantowano Austrii status „pierwszej ofiary Hitlera”. U schyłku wojny Austriacy mogli wskoczyć na wóz aliantów i świętować z nimi zwycięstwo nad faszyzmem.
O NICZYM NIE WIEDZIAŁAM
Hermann Broch, pisarz i eseista, nazwał czasy narodowego socjalizmu masowym obłędem. Uważał przy tym, że Austria i Niemcy mogłyby stać się najmoralniejszymi krajami w historii, gdyby wstrząs wywołany zbrodniami nazizmu był wystarczająco silny. Tymczasem w Austrii problem winy i odpowiedzialności rozwiązano za pomocą prostego podziału: winni byli członkowie NSDAP (niebagatelne pół miliona w sześcioipółmilionowym kraju), reszta społeczeństwa – odgórnie uniewinniona – nic nie chciała wiedzieć o prześladowaniach, deportacjach i zbrodniach. A przecież w aryzacji skwapliwie uczestniczyli nie tylko obywatele z legitymacją partyjną, ale i szarzy zjadacze chleba, którzy chwalili sobie politykę ekonomiczną Rzeszy.
Charakter powojennej zbiorowej amnezji doskonale oddaje odpowiedź pewnej prostej kobiety z prowincji, zapytanej, jak przeżyła czasy nazizmu: „O niczym nie wiedziałam. Zawsze o siódmej kładłam się spać”.
Alianci mieli listy członków partii i według tych list prowadzili w 1945 roku aresztowania. Świadek epoki wspomina, że gorączkowe zabieganie po wojnie o „poręczenie odciążające” porównywalne było tylko z tłokiem w 1938 roku, kiedy wiedeńskie kierownictwo NSDAP nie mogło sobie poradzić z liczbą wniosków o przyjęcie do partii: „Żeby wtedy otrzymać niski numer członkowski, kandydaci prosili zaprzyjaźnionych »nielegalnych« o potwierdzenie, że pracowali dla partii jeszcze przed 1938 rokiem[1]. Ten niski numer oczywiście robił w 1945 roku złe wrażenie, dlatego też prosili tych samych przyjaciół o potwierdzenie, że nie pracowali dla partii z przekonania, tylko z powodów zawodowych, ekonomicznych i tym podobnych”[2].
Deklaracja moskiewska uśpiła sumienie Austriaków na dziesięciolecia. Efekty denazyfikacji przeprowadzonej według listy adresów, a nie w głowach zaczadzonego ideologią społeczeństwa, wykazała przeprowadzona przez Amerykanów w 1948 roku ankieta: ponad czterdzieści procent Austriaków nadal uważało narodowy socjalizm za dobrą ideę, tyle że źle wprowadzoną w życie.
W pozbyciu się ciężaru odpowiedzialności dopomógł Austriakom także pewien rodzaj schizofrenii: byli winni jako Niemcy, a nie jako Austriacy, popełnili zbrodnie w imię Rzeszy, a nie w imię Austrii. To Niemiec, który siedział w Austriaku, kazał mu pójść za Hitlerem i omamił „germańską religią”. Po wojnie nad Dunajem nastała koniunktura na austriacki patriotyzm. W wyidealizowanej historii, w mitach i legendach, z podstawowym oczywiście mitem habsburskim, odnajdowano stereotyp szczęśliwej Austrii, do którego w żaden sposób nie pasował germański narodowy socjalizm z jego konsekwencjami w postaci komór gazowych i krematoriów.
O przeszłości najnowszej milczano, próbowano wymazać ją ze świadomości. Jeden z aforyzmów Nietzschego dobrze charakteryzuje tę słabość pamięci: „Uczyniłem to – powiada moja pamięć. Nie mogłem tego uczynić – powiada moja duma i pozostaje nieubłagana. W końcu pamięć ustępuje”[3].
W atmosferze milczenia dorastało pokolenie urodzonych w czasie wojny. Milczano w domach i w szkołach, bo jak tu wytłumaczyć dzieciom, że ich rodzice dali się porwać ideologii, która usprawiedliwiała ludobójstwo? Żeby nie zaogniać konfliktu pokoleń, w szkołach jeszcze wiele lat po wojnie pomijano historię najnowszą. „Zdawałem maturę w 1961 roku. Nauka historii zakończyła się na roku 1881, a nauka literatury na Rilkem” – wspomina pisarz Gerhard Roth.
Pisarze nie mogli o niczym przypominać, bo nie było ich w kraju: wyemigrowali w 1938 roku, jak większość artystów, intelektualistów, naukowców (między innymi Robert Musil, Elias Canetti, Karl Popper, Sigmund Freud). Zostali poeci ojczyźniani, których spiżowy styl odpowiadał gustowi Hitlera. To właśnie głównie ich książki, niewzruszenie opiewające piękno alpejskiego Heimatu, wydawano i czytano po wojnie.
Służenie tradycji, krzepienie serc, umacnianie narodowego ducha – oto czego wtedy oczekiwano od pisarzy. Traumatyczne doświadczenie I Republiki pouczało, że konflikty i jawna krytyka destabilizują i mogą stanowić zagrożenie dla egzystencji państwa (w 1934 roku w zacietrzewionych sporach parlament austriacki sam się rozwiązał, co zapoczątkowało czteroletnią dyktaturę Frontu Ojczyźnianego). Jeszcze do niedawna pisarzom, którzy krytycznie próbowali rozprawić się z rzeczywistością, stawiano w Austrii zarzut „kalania gniazda”.
PRZYPISY
[1] W latach 1934 – 1938 NSDAP była w Austrii zabroniona. „Nielegalnymi” do dziś nazywa się przedwojennych członków NSDAP.
[2] J. Haslinger, Politik der Gefühle. Ein Essay über Österreich, Darmstadt 1987. Wszystkie przytoczenia tekstów obcojęzycznych, o ile nie podano inaczej, w tłumaczeniu autorki.
[3] F. Nietzsche, Poza dobrem i złem, tłum. P. Pieniążek, Kraków 2005, s. 71.