Scenariusze przedstawień dla dzieci - Monika Krupa - ebook + książka

Scenariusze przedstawień dla dzieci ebook

Monika Krupa

0,0

Opis

Dziewięć inspirujących scenariuszy przedstawień, dzięki którym dzieci odkryją magię teatru.

Zupełnie nowa wersja przygód Kopciuszka, zaskakująca historia kowbojów, którzy wyruszają na poszukiwania Boga, czy nietypowe jasełka w formie teleturnieju – to tylko niektóre z dziewięciu propozycji przedstawień, które spodobają się rodzicom, nauczycielom i... oczywiście dzieciom! Pełne humoru, nowatorskie i uwspółcześnione teksty dostarczą wielu inspiracji i sprawią, że pierwsze próby aktorsko-teatralne staną się niezapomnianą przygodą, a nie nudnym obowiązkiem.
To wartościowa pomoc dydaktyczna dla nauczycieli, którzy nie lubią sztampowych rozwiązań i szukają czegoś nowego!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 78

Rok wydania: 2018

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Gdzie jest Bóg?

Postacie:

Narrator – liczba aktorów opcjonalna

Kowboje – liczba aktorów opcjonalna

Gwiazda

Rybka

Owce – liczba aktorów opcjonalna

Pasterz

Gołębie – liczba aktorów opcjonalna

Piekarz

 

NARRATOR (ŚPIEWA):

Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi…

 

Rozlega się wielkie BUUUUM i nagle rozbłyska światło (nagranie głośnego wybuchu, ewentualnie trzasku spadającej rzeczy).

NARRATOR:

Kowboje zrywają się na równe nogi, biegają, potykają się o siebie. Panika ogarnia całą ekipę.

 

Żywe nagranie, w rytm którego kowboje biegają po scenie, np. główny motyw muzyczny z serialu Bonanza.

KOWBOJ 1:

Co się dzieje, na kamrata, czy to idzie koniec świata?

KOWBOJ 2:

Stado wilków ze ślepiami chce nas pożreć wraz z owcami!

KOWBOJ 3:

Ogień, ogień, wszystko spłonie, wszyscy naraz hyc, na konie!

NARRATOR:

Nagle jeden przytomnieje i już widzi, co się dzieje.

KOWBOJ 4:

Stop! Nie wsiadać na konie, to tylko łuna płonie!

KOWBOJ 1:

Że co proszę, słucham?

KOWBOJ 2:

Zjadł za dużo na kolację…. Teraz ma halucynacje…

KOWBOJ 4:

To patrzajcie, niedowiarki, przecierajcie swe patrzałki, na niebie gwiazda promienieje i światło jej pada na ziemię.

NARRATOR:

Na te słowa wszystkie patrzałki zostały skierowane na owo dziwne coś.

 

Na scenę wchodzi Gwiazda.

GWIAZDA:

Witam, bracia moi mili. Robię wrażenie, prawda?

 

Gwiazda obraca się dookoła w sukience.

KOWBOJ 3:

Ej, Gwiazda, ładnie to budzić uczciwych ludzi w nocy?

KOWBOJ 4:

Podskoczyło mi ciśnienie przez to twoje oświecenie.

GWIAZDA:

Wybaczcie, moi mili, ale jest sytuacja awaryjna i musiałam zejść na ziemię. Musicie znaleźć Boga.

NARRATOR:

Na kowbojów padła trwoga.

KOWBOJE RAZEM:

Boga?

GWIAZDA:

Tak jak rzeczę. Nie inaczej.

KOWBOJ 1:

A nie wydarzyło się to przypadkiem dawno temu?

KOWBOJ 2:

Babcia mi opowiadała, że urodził się dwa tysiące lat temu w stajence.

KOWBOJ 3:

Prawda, też tak słyszałem.

KOWBOJ 4:

Dwa tysiące lat temu? To jaki on jest stary?

GWIAZDA:

Bóg jest wieczny. Tylko jest jeden problem: zgubił się.

KOWBOJ 3:

Gdzie?

GWIAZDA:

Macie go poszukać. Dam wam wskazówki, a jeśli go znajdziecie, powiecie wszystkim ludziom, gdzie mieszka, bo wiele osób go szuka. Niestety, w niebie niechętnie o tym mówią. Podobno ludzie sami muszą go znaleźć czy coś…

KOWBOJ 4:

Jesteśmy odważni, Boga znajdziemy i obwieścimy jego istnienie.

GWIAZDA:

Pierwsza wskazówka oto nadchodzi:

Boga poszukaj gdzieś blisko łodzi.

KOWBOJ 2:

Łodzi?

KOWBOJ 3:

Ale że miasta?

KOWBOJ 4:

Jedziemy zatem do Łodzi i basta.

KOWBOJ 1:

Ale momencik, chwilunia mała, całkiem niegłupia mi myśl zaświtała, Jezus rybakiem był kiedyś zwany, chodźcie nad rzekę, tam zapytamy.

NARRATOR:

Jak wymyślili, tak uczynili, nad rzekę poszli, w wodzie brodzili. Spokój nad wodą, żadnego ducha. Nawet nie przeleci mucha. Zrezygnowani, siedli na brzegu. Aż tu nagle…

RYBKA:

Ojej, ale ludzi, ale momencik, sezonik jeszcze nierozpoczęty. Za łowienie bez pozwolenia możecie trafić wprost do więzienia.

GWIAZDA:

Oni tu służbowo, rybek królowo.

KOWBOJ 1:

Interes mamy. Boga szukamy, a według wskazówki mieszka blisko łódki.

RYBKA:

Boga? A kto to taki?

KOWBOJ 2:

Bóg jest miłością, okazuje swą dobroć każdej istocie, pomaga nawet w największym kłopocie.

RYBKA:

A, to znam. Bóg się nami opiekuje, czasem też łowi nas w sieci, ale to sprawiedliwy podział rzeczy.

KOWBOJ 4:

E, to nie Bóg, to rybak. Ta mała rybka to jakiś dziwak.

NARRATOR:

Nasza ekipa z tropu zbita wzięła za pas swoje kopyta.

 

Rybka zwraca się do widowni i mówi:

RYBKA:

Z ludźmi tak już jest. Gdy są blisko rozwiązania,

chcą swych spraw skomplikowania. A receptą na rozterkę jest po prostu patrzeć sercem.

NARRATOR:

Kowboje ruszyli w dalszą wędrówkę, a myśli mroczne krążyły w makówce. Może wcale Boga nie ma? Może to jest tylko ściema?

GWIAZDA:

Hola, chłopaki, czy was przypadkiem na głuchej prerii nie nazywali „czterej pancerni”? Czy to od serca zawsze mężnego, czy może przypadkiem od łba zakutego?

KOWBOJ 1:

Głodna jesteś? Bo troszkę zaczynasz gwiazdorzyć…

NARRATOR:

Gwiazda przez wzgląd na dobre wychowanie postanowiła przemilczeć powyższe zdanie.

GWIAZDA:

A nie zapomnieliście o czymś?

KOWBOJ 2:

O czym?

GWIAZDA:

O drugiej wskazówce?

KOWBOJ 3:

Już nas raz nabrałaś na łódkę.

KOWBOJ 4:

Wodzisz nas za nosy na manowce.

GWIAZDA:

A wy powinniście zapytać owce.

KOWBOJ 1:

Racja, Jezus pasterzem był wszystkich ludzi, Może ta Gwiazda bez sensu nie mówi.

NARRATOR:

I tak jak stali, tak się zebrali, na halę poszli, owiec szukali.

OWCE RAZEM:

Hej ho, hej ho, jeść siano by się szło.

 

Śpiewają na melodię znanej piosenki krasnoludków.

OWCA 1:

Ej, słyszałyście?

OWCA 2:

Nie, jak jem, to nie słucham.

OWCA 3:

No chyba, że brzuchem.

OWCA 4:

Coś tu idzie, może licho?

OWCA 5:

Też coś słyszę, bądźcie cicho!

NARRATOR:

I tak w środku nocy owce zostały bezpardonowo porażone światłem Gwiazdy. Oj, narobiła sobie ona wrogów w tę jedną noc…

OWCA 1:

Be, be, be! Światło spala mnie!

OWCA 2:

Ty zawsze przesadzasz, panikarzu jeden.

OWCA 3:

Tylko pamiętajcie, nie idźcie w stronę światła!

OWCA 4:

To pewnie kontrola graniczna.

OWCA 5:

To jacyś ludzie, może to nasi? Witamy, kim jesteście i co wy tutaj robicie?

KOWBOJ 1:

Boga szukamy.

OWCA 1:

A kto to jest?

OWCA 2:

Co robi?

OWCA 3:

Jak wygląda?

OWCA 4:

Gdzie mieszka?

OWCA 5:

Boga nie ma.

GWIAZDA:

A właśnie, że jest. Nie kłam, owco!

OWCA 5:

Nie ma, odszedł. Zostawił ludzi i się już dla nich nie trudzi. Nie szukajcie go na marne, nie ma sensu.

NARRATOR:

Wszyscy bardzo zaskoczeni, skąd owieczka tyle wie, patrzą na nią oniemiali. Jak to, Boga nie ma? Nie?

GWIAZDA:

Czorcie! Pokaż no swój róg! Myślisz, że nie odgadł nikt? Nie opuszcza ludzi Bóg. Tyś jest w owczej skórze wilk.

 

Dziecko przebrane ze Owcę 5 ściąga przebranie owcy i zakłada diabelskie rogi.

OWCA 1:

Na me futro wybielone, co to ma znaczyć?

OWCA 2:

Tylko spokój może nas uratować.

OWCA 3:

Be, be, be, wilk nas pożreć chce!

OWCA 4:

Jestem za młody, żeby mnie pożerać. Zjedz ich, jestem taki malutki…

OWCA 5:

Nie mam w planach jedzenia, chcę od Boga ludzi odwodzenia. Jam jest diabeł! I obiecuję szczerze, na Boga już nikt się nie nabierze.

 

Nagle pojawia się pasterz z widłami.

PASTERZ:

Takie żarty, wilku przebrzydły? Uciekaj, bo poczujesz na grzbiecie me widły.

OWCA 5:

Oj, pasterzu mój kochany, nie bądź taki w gorącej wodzie kąpany. Tym bardziej nieświęconej… Może się jakoś dogadamy?

PASTERZ:

Chyba kompletnie oszalałeś albo za długo w piekle imprezowałeś.

OWCA 5:

Impreza to dopiero się zaczyna. Bo dla was Boga już nie ma! Ja znikam wam z oczu, do zobaczenia.

NARRATOR:

Diabeł odwrócił się dwa razy, stuknął kopytkami i zniknął.

OWCA 1:

Ale numer, czarodziej jaki?

OWCA 2:

Może umie inne sztuczki.

OWCA 3:

Chodźmy do cyrku…

OWCA 4:

Coś mi tu brzydko pachnie.

PASTERZ:

To zapach siarki. Diabeł wcale nie odszedł. Będzie podążał za wami i wodził was na manowce.

KOWBOJ 1:

To wszystko nie ma sensu.

KOWBOJ 2:

Gwiazda znowu zrobiła nas w konia.

GWIAZDA:

Jestem gwiazda szkolona, mam pełne wykształcenie. Posiadam stosowne certyfikaty. Pokazać zaświadczenie?

KOWBOJ 3:

Moment, a co z trzecią wskazówką?

GWIAZDA:

To już ostatnia. Nic się nie martw, wędrowniku, Boga znajdziesz w gołębniku.

KOWBOJ 1:

Gdzie?

KOWBOJ 4:

Gołąbkiem pokoju Jezus był zwany, stąd do gołębnika zaraz wyruszamy.

NARRATOR:

I tak już wszyscy, łącznie z owcami, do gołębnika ruszyli… parami. A tymczasem w gołębniku…

 

Gołębie wychodzą do muzyki I Like to Move it i tańczą.

GOŁĄB 1:

Tak jak gruchałem wczoraj, jutro lecę w teren.

GOŁĄB 2:

Znowu ty, a my?

GOŁĄB 1:

Ale na rynek tylko, podobno coś rzucili.

GOŁĄB 3:

Tylko na ludzi trzeba uważać, wszędzie się pchają i, jak mi się wydaje, ziarno nam zjadają.

GOŁĄB 4:

Z tymi ludźmi to tylko problemy… Kiedyś było spokojniej. Ale pocieszające jest to, że strasznie brudzą.

GOŁĄB 2:

I w ten sposób gołębiom się bardzo przysłużą. Ostatnio znalazłem kawałek kanapki i precelka. Oj, wierzcie mi, uczta była wielka. Jadłem tak chyba z pół godziny. Ale mnie ludzie przegonili… Pewnie sami zjedli…

GOŁĄB 4:

Uwaga, panowie. Chyba ktoś się zbliża.

GOŁĄB 3:

Stroszymy piórka i szyk bojowy.

PASTERZ:

Witajcie, bracia nasi najmniejsi.

GOŁĄB 1:

Do kogo on to mówi?

GOŁĄB 2:

To człowiek, oni gadają do siebie.

GOŁĄB 3:

A tego się przypadkiem nie leczy?

GOŁĄB 4:

Dalej, człowiek, przejdź do rzeczy.

KOWBOJ 1:

Z misją do was tu przybywamy.

Od wielu dni Boga szukamy.

GOŁĄB 1:

Wam się ciągle coś gubi.

GOŁĄB 2:

Haha, ale nam to nie przeszkadza, co nie?

GOŁĄB 3:

Nie, nie, nie, gołębie cieszą się.

GOŁĄB 4:

A Boga można zjeść?

KOWBOJ 2:

Nie, to jest osoba, która kocha każde stworzenie.

KOWBOJ 3:

Może go widzieliście?

GOŁAB 1:

A kocha gołębie?

KOWBOJ 4:

Oczywiście.

GOŁĄB 2:

A karmi gołębie?

WSZYSCY:

Tak!

GOŁĄB 3:

A broni gołębi?

WSZYSCY:

Tak!

GOŁĄB 4:

To znamy.

WSZYSCY:

Nareszcie!

GOŁĄB 1:

Przychodzi tu do nas z ziarnem, sprząta nasz domek i broni przed intruzami.

PASTERZ:

To nie Bóg, to gołębiarz…

WSZYSCY:

O nie, znowu….

NARRATOR:

I nastała cisza pomiędzy kamratami. Każdy zaczął rozmyślać: czy nie ma Boga z nami?

GWIAZDA:

Nie no, dość tego, co to za jasełka?

OWCA 1:

Przecież na końcu powinien być happy end.

OWCA 2:

Czy ktoś czytał do końca scenariusz?

OWCA 3:

Wydaje się jakiś czarny.

OWCA 4:

Nie wierzę, żeby autor był taki marny.

PASTERZ:

No to może z innej beczki. Osłodzimy swe smuteczki. Nie pomogą już wskazówki, chodźmy wszyscy na kremówki.

GOŁĄB 1:

Mądrze gada ludzki człek.

GOŁĄB 2:

Sam nie lepiej bym to rzekł.

GOŁĄB 3:

Gdy ci nie w smak to, co masz,

na jedzonko przyszedł czas!

GOŁĄB 4:

Dość zwiedzania już okolic, czas na przysmak wprost z Wadowic.

NARRATOR:

Nieoczekiwany zwrot akcji zaprowadził naszych bohaterów wprost do piekarni. I może od puenty nie jestem specem, ale zwała się ona… „U pana Boga za piecem”.

PIEKARZ:

Witam miłych wędrowców, co was tu sprowadza?

WSZYSCY:

Kremówki!

PIEKARZ:

Oj, niestety… nie ma, wyszły.

WSZYSCY:

No nie…

KOWBOJ 1:

Co za pech! Kremówek nie ma i Boga też.

PIEKARZ:

Jak to nie ma Boga? O czym wy mówicie?

GWIAZDA:

Od wielu dni po świecie chodzimy i Go szukamy, a Jego jak nie ma, tak nie ma.

PIEKARZ:

Jeśli chodzi o Boga, to jestem specem. Wszakże jesteście u Niego za piecem.

PASTERZ:

Chwytliwa nazwa, przyciąga konsumentów.

PIEKARZ:

Moi mili, jeśli szukacie Boga, to dobra gwiazda was przywiodła.

GWIAZDA:

Ha, a nie mówiłam?

PIEKARZ:

On tutaj jest.

NARRATOR:

Wszyscy aż zaniemówili i swoje oczy na piekarza zwrócili. Czekają jak zaczarowani – czy Bóg stoi tu za drzwiami?

Muzyka – motyw przewodni z serialu Z archiwum X.

PIEKARZ:

Moi drodzy, już tłumaczę: Boga nie da się zobaczyć. On już mieszka między wami, rozejrzyjcie się sercami. Poszukiwań waszych nadszedł czas. Wszak Boga w sobie ma każdy z nas.

KOWBOJE:

Nasza misja zakończona. Szukaliśmy wszędzie, na prerii i w niebie, zamiast po prostu zajrzeć w głąb siebie.

OWCA 5 VEL DIABEŁ:

Jaki morał z tejże bajki, zapytacie teraz? Nie szukaj Boga daleko w niebie. Po prostu nie trzeba – On sam znajdzie ciebie.

Scenariusze przedstawień dla dzieci

Wydanie pierwsze, ISBN: 978-83-8147-160-2

 

© Monika Krupa i Wydawnictwo Novae Res 2018

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczytjakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazuwymaga pisemnej zgody wydawnictwa Novae Res.

 

REDAKCJA: Magdalena Marciniak

KOREKTA: Anna Wawrzyniak-Kędziorek

OKŁADKA: Paulina Radomska-Skierkowska

KONWERSJA DO EPUB/MOBI:Inkpad.pl

 

WYDAWNICTWO NOVAE RES

ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia

tel.: 58 698 21 61, e-mail: [email protected], http://novaeres.pl

 

Publikacja dostępna jest w księgarni internetowej zaczytani.pl.