9,99 zł
Basia z zapałem zabiera się do wypełniania tego, co przez rodziców zostało nazwane obowiązkami domowymi. Jednak nie wszystkie czynności okazują się tak fascynujące, jak myślała – choćby to nudne i trudne sprzątanie. Mimo niechęci nie poddaje się i gorliwie pomaga przy pracach.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 9
Poniedziałek: wyjmowanie naczyń ze zmywarki.
W pierwszym dniu kalendarzowego lata Basię obudziło słońce. Leżała przez chwilę i nasłuchiwała – w domu panowała cisza. Wstała i zaczęła obchód. Zajrzała do Janka. Leżał zwinięty w kłębek, starannie otulony kocem i cicho posapywał przez sen. Basia uznała, że to nawet zabawne tak zwiedzać dom całkiem samotnie. Zupełnie jakby się było odkrywcą! Przemknęła w kierunku pokoju rodziców. Szła na palcach, bo każdy odkrywca musi uważać na dzikie zwierzęta czające się za rogiem. Drzwi lekko skrzypnęły, gdy zaczęła je otwierać. Mama uniosła potarganą głowę i spojrzała na Basię nieprzytomnym wzrokiem.
– Która godzina? Piąta?! Miej litość, Basiu, pracowałam pół nocy! Połóż się jeszcze i daj mi pospać.
Głowa Mamy opadła na poduszkę. Basia podeszła bliżej. Dziwne. Znowu spała. Tata, z rozrzuconymi na boki rękami, też spał i nawet trochę chrapał. Basia złapała go za nos, żeby sprawdzić, czy przestanie. Tata zacharczał, złapał powietrze ustami i przewrócił się na bok. Basia z nadzieją zajrzała do stojącego w rogu pokoju łóżeczka. Franek spał z uśmiechem na pyzatej buzi i jedną różową stópką wystającą spod kołdry. Wyglądało na to, że Basię czeka samotny ranek. A ponieważ nie lubiła być głodna, postanowiła zacząć od śniadania.
Poszła do kuchni. Na drzwiach lodówki wisiały poprzyczepiane magnesami rysunki, notatki Mamy – pełne wykrzykników i podkreśleń, i kolorowe kartki z listą obowiązków każdego z członków rodziny. Basia dobrze wiedziała, że na jej kartce pod poniedziałkiem zapisane jest: „wyjmowanie naczyń ze zmywarki”. Otworzyła zmywarkę i znalazła w niej dwa kubki i dwa talerzyki. Wyglądały na brudnawe, ale Basia wyjęła je i schowała na miejsce. Bardzo zadowolona ze spełnienia obowiązku, otworzyła lodówkę i zaczęła myszkować w poszukiwaniu jedzenia. Wyjęła jogurt, masło, rzodkiewki i pęto suszonej kiełbasy. Postanowiła zrobić sobie ucztę. Aha! Jeszcze sałata dla Kajetana. Basia starała się pamiętać, że do jej codziennych obowiązków należy karmienie żółwia. Kajetan gdzieś się zawieruszył, więc położyła sałatę w kącie i zaczęła szykować śniadanie.
poszła się bawić.
Godzinę później wstał Tata. Kiedy wszedł do kuchni, pod kapciami zachrzęściły mu resztki niepozmiatanych kulek czekoladowych. Na tłustym od masła stole leżały niedojedzone kawałki bułki, liście rzodkiewkowe, kulki zwiniętego papieru i nadgryziona kiełbasa.
– Basiu! – zawołał Tata. – Chodź tu natychmiast!
Basia przybiegła prawie od razu.
– Czy widzisz, w jakim stanie zostawiłaś kuchnię? – zapytał Tata. – Będziesz musiała to teraz posprzątać.
Basia była zdumiona. Przecież dzień sprzątania jest w czwartek!
Wtorek: zabawa z Frankiem przez godzinę.
We wtorki po przedszkolu Basia miała bawić się z Frankiem.