Franciszek Pieczka. Portret Przyjaciela - Dariusz Domański - ebook

Franciszek Pieczka. Portret Przyjaciela ebook

Domański Dariusz

0,0

Opis

Franciszek Pieczka – to droga do prawdy, pokory, miłości, lojalności. Choć był mieszkańcem warszawskiej Falenicy kochał swój Godów. Aktor, którego pokochały miliony Polaków, pokazany w odsłonie swojego przyjaciela Dariusza Domańskiego (autora kilkunastu książek o polskich aktorach i Starym Teatrze), ukazuje osobliwą historię widzianą nie przez pryzmat jego wybitnych ról, tylko refleksje osobiste stanowiące świadectwo drogi, która doprowadziła ich do czerpania radości z wspólnej podróży po ścieżkach życia i sztuki.

Pierwsza niezwykła książka z cyklu Portrety Przyjaciół znanego teatrała Darka Domańskiego o Franciszku Pieczce zawiera nie tylko ostatni wywiad z wybitnym aktorem, ale jego oryginalne, pełne dowcipu laudacje o Franciszku, głosy znanych artystów i nie tylko.

„Franciszek Pieczka. Portret Przyjaciela” to pozycja obowiązkowa dla fanów polskiego teatru i kina, miłośników literatury biograficznej oraz osób, które chcą lepiej poznać życie i twórczość jednego z najbardziej cenionych polskich aktorów.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 88

Rok wydania: 2025

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Spis treści

WSTĘP

FRANCISZEK – MÓJ PRZYJACIEL

AKTORSTWO JEST JAK DŻUMA – CIĄGLE PRZEŻYWASZ SWÓJ STAN OBLĘŻENIA

GŁOSY O FRANCISZKU PIECZCE

Z GODOWA DO STAREGO MIASTA

ROZMOWA Z FRANCISZKIEM PIECZKĄ

POSŁOWIE

JESZCZE GARŚĆ REFLEKSJI

PRYSYPKINA MIAŁ ZAGRAĆ FRANCISZEK PIECZKA

LAUDACJA W ZWIĄZKU Z OTRZYMANĄ NAGRODĄ IM. P. GINTROWSKIEGO TEATR POLSKI 2018 R.

PYTANIA O FRANCISZKA PIECZKĘ

KALENDARIUM FRANCISZKA PIECZKI I DARIUSZA DOMAŃSKIEGO

FOTOKRONIKA

ODPOWIEDZI DO „PYTAŃ O FRANCISZKA PIECZKĘ”

Franciszek Pieczka

© Dariusz Domański

© Wydawnictwo Studio ACORD® Bogdan Sylwestrowicz Kraków 2024

STUDIO ACORD®, ul. Korabnicka 34/L7, 32-050 Skawina

Koordynator projektu: Arkadiusz Pietrukowicz

Projekt graficzny i skład: Jacek Orzechowski

Projekt okładki: Jacek Orzechowski

Ilustracje: Archiwum Franciszka Pieczki

Dariusz Domański, Roman Anusiewicz, Wojciech Plewiński

Archiwum Gminy Godów, Hotel Galaxy, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Biblioteka Stare Miasto

Zdjęcie na okładce: Kazimierz Komorowski

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody autora jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich naszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli.

Książka z serii „Portrety Przyjaciół” Dariusza Domańskiego

Dostępne w sprzedaży: Piotr Fronczewski, Maria Malicka, Jan Nowicki, Krzysztof Zanussi

W przygotowaniu: Małgorzata Kożuchowska, Adam Woronowicz,

Anna Seniuk, Barbara Krafftówna...

Wydanie I

e-ISBN 978-83-970103-4-5

Dariusz Domański

Franciszek Pieczka

Portret Przyjaciela

„...odczytać dobro...”

Pamięci Łucjana Wnuka

W Teatrze Powszechnym w Warszawie, 1996 r.

WSTĘP

Któż nie pamięta słów piosenki „Ballady o pancernych”, AgnieszkiOsieckiej – Deszcze niespokojne. I niezwykłej załogi Rudego 102. Jako chłopiec byłem fanem tego serialu. Z załogi najbardziej intrygował mnie Gustlik Jeleń. Właśnie takiego go zapamiętałem jaki jest na zdjęciu Kazimierza Komorowskiego, silnego, młodego, radosnego Franciszka Pieczkę, który swoją postacią budził zachwyt i wnosił do filmu prawdziwe poczucie humoru, choć serial był wojenny, to rola Gustlika wywoływała nie raz salwy śmiechu. To na cmentarzu, kiedy wychodził zza trumny, to, gdy kroił jajko na talerzu, czy rzucał ziemniakiem. To była rola, która pokazała kunszt aktorstwa komediowego. Franciszek znany jako doskonały aktor charakterystyczny nadawał swym bohaterom nie tylko rys rodem z teatru greckiego. Tak samo był wielkim tragikiem, jak i wielkim komikiem.

Dlatego, gdy na podwórkach bawiliśmy się z kolegami i odtwarzaliśmy role pancernych, ja byłem Gustlikiem. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z tego, że kiedyś poznam Gustlika – Franka Pieczkę i będę mu w jego ostatniej dekadzie życia towarzyszyć, nie tylko jako widz jego pięknych dokonań na polu aktorstwa, ale przede wszystkim jako jego przyjaciel.

W tej miniaturze, chce zatrzymać czas dla mnie ważnej dekady, w której Franciszek odegrał jedną, a być może najważniejszą rolę, ucząc mnie tych wartości, które sam wyniósł, jak zawsze podkreślał z domu rodzinnego, z Godowa.

Franciszek w roku 1953

PS. To zdjęcie z okładki dostałem od Franciszka Pieczki 18 listopada 2012 r. Taką napisał datę wraz z dedykacją dla mojej córki Anety. Pamiętam, jak popatrzył na zdjęcie, uśmiechnął się i powiedział: „Człowiek się trochę zmienił, a może to byłoby dobre na okładkę zdjęcie”… Wtedy pracowaliśmy z Franciszkiem nad naszą książką. Zatem teraz ten konterfekt Franciszka jest na okładce.

Z Franciszkiem w domu w Falenicy, 2017 r.

Franciszek - mój Przyjaciel

Motto

„To, co Darku zrobiłeś dla teatru, aktorów, reżyserów, to jest nie do przecenienia. To jest moje obiektywne stwierdzenie i ja dziękuje losowi, że mnie z Tobą zetknął…”

„A ja dziękuję Franku za wszystkie spotkania i wskazówki, jak należy żyć, by zasłużyć sobie na miano przyzwoitego człowieka. Tego mnie uczyłeś...”

Wracaliśmy z Frankiem Pieczką i Basią Krafftówną z Festiwalu „Dwa Teatry” z Sopotu. W ramach zakupionego biletu w pociągu przygotowano poczęstunek, po jego konsumpcji Franek rzekł: „Darku czuje się jak pies, który zjadł muchę.” Czy Franek Pieczka lubił opowiadać anegdoty? Czy raczej był poważnym aktorem? Nie, miał wielkie poczucie humoru. Podczas tego wyjątkowego Festiwalu, który zgromadził wiele wybitnych indywidualności ze świata teatru i radia na gali rozdania nagród siedziałem obok Franciszka. Nie zapomnę z jakim wdziękiem i kulturą wprowadziła Franka na scenę, prowadząca uroczystość Małgosia Kożuchowska.

Od odejścia Franciszka Pieczki minęło trochę czasu, jednak stale Franek powraca w swej mądrości, uczciwości i radości do świata, do nas żywych.

Franciszek, Basia Krafftówna, Warszawa, 2016 r.

Ktoś może powiedzieć i sam Franek tak myślał, że każdy człowiek pozostawia po sobie jakiś ślad. Daje świadectwo swojego przywiązania do tradycji, do miejsc, z których się wywodzi, do pracy. Właśnie do pracy, którą zawsze wykonywał sumiennie i z pełnym oddaniem i wielkim talentem.

Już wiele napisano o Franciszku i zapewne jeszcze napisze, bo o takich osobach trzeba pisać, stawiać ich kolejnym pokoleniom za wzór dobroci, pewnej szlachetności, pokory i pracowitości. Te wszystkie jego cechy obserwowałem w mojej blisko 10 letniej przyjaźni z Franciszkiem, która zaczęła się w roku 2012.

To miało miejsce w Godowie, w rodzinnej śląskiej wiosce, w której przyszedł Franciszek na świat 18 stycznia 1928 roku. Ta data będzie w kronikach Godowa wyznaczać spotkania człowieka, dla którego to miejsce będzie zawsze święte. Kiedy jechałem do Godowa zastanawiałem się jak wygląda Gustlik. Zobaczyłem wysokiego mężczyznę z uśmiechem i powagą należną starszej osobie.

Dożynki w Gminie Godów – Hotel Dacol, Petrovice, 2012 r.

Miałem tremę przed spotkaniem. Nie pamiętam dobrze naszej pierwszej rozmowy, ale wiem, że nawiązałem w niej do Krakowa, który wzbudził wtedy jeszcze w Panu Franciszku duże zainteresowanie. We wspomnieniu pojawiła się Nowa Huta, Teatr Ludowy i Stary Teatr. Tak naprawdę dwa teatry, w których stworzył swoje największe kreacje aktorskie (Lennie w „Myszach i ludziach” J. Steinbecka, „Woyzeck” G. Büchnera).

Dedykacja Franciszka

Franciszek pisze dedykacje na książce – Hotel Boss, Warszawa, 2013 r.

Nie było wtedy czasu na dłuższą rozmowę, ale od tego spotkania wszystko się zaczęło. Trwająca i rozwijająca się znajomość, mogę powiedzieć i następnie przyjaźń. A Franciszek mimo swej pokory i pięknego podejścia nie tylko do swoich fanów, bo nie wszystkich darzył przyjaźnią i zaufaniem, był takim Ab imo pectore uśmiechniętym do życia człowiekiem, a przy tym był Arbiter elegantiarum - ten przydomek Petroniusza definiuje Franciszka. A przyjaźń dla niego wiele znaczyła. Była jak zobowiązanie, nie wiele osób było w kręgu jego przyjaciół. Mnie udało się stać jedną z najbliższych mu osób i zastanawiam się, co zobaczył we mnie Franciszek, że tak szybko stałem się jego przyjacielem, powiernikiem, z którym wiele spraw nie tylko zawodowych konsultował. Wiele z jego ust usłyszałem komplementów, których nie będę wszystkich przytaczał, są dostępne w internecie. Kiedy do nich wracam, mam takie wrażenie, że stałem się istotną częścią rodziny Franciszka wraz z moją żoną Jolą.

To był listopad, tego samego roku 2012, szare jesienne dni, kiedy pojechałem do Falenicy kolejnego miejsca, które było drugim domem Franciszka. Praca nad naszą książką przebiegała tak harmonijnie, że trudno było mi uwierzyć, że moje sugestie przyjmie z tak wielką pokorą. Nie miałem przyznam do tej pory takiego bohatera, który zdawał się na moje wszystkie koncepcje, odpowiadając na pytania i nie kwestionując niczego, co wymyśliłem. Czułem, że mamy dobre porozumienie i że powstaje między nami linia, która połączy Godów z Falenicą i Krakowem.

Właściwie to nie był taki tradycyjny wywiad, ale raczej opowieść Franciszka o jego życiu rodzinnym i artystycznym. Był raczej oszczędny w słowach, nie miał ambicji by dokładnie analizować swoją drogę, ta lakoniczność wypowiedzi była jego firmowym znakiem. Uważał bowiem, że aktor wypowiada się poprzez swoje role, dokonania, a nie przez własne opowiadania. Od tego są krytycy, teatrolodzy. I czy aktorzy mają tak naprawdę wiele do powiedzenia, tak sądził w swej skromności i miał wiele w tym racji.

Jednak świat domaga się by lubiani, cenieni aktorzy prowadzili dyskurs z nie tylko z widzem, ale i czytelnikiem. Jest jakaś przemożna chęć pisania portretów aktorów, jeśli bohater może podzielić się doświadczeniami, które czegoś nas nauczą, to jest sens takiej pracy, ale nie wszyscy mają to coś w sobie, to, co jest warte przekazania i zatrzymania w kadrze pamięci. Franciszek należy do tej rzadkiej grupy ludzi i artystów, którzy zawsze mają wiele do zaoferowania. Można się od niego było nauczyć pięknych cech, które posiadał. Zastanawiałem się długo, co Franciszek uzupełni w mojej rozmowie. Okazało się, że nic, nie chciał autoryzacji, która jest obowiązującym standardem, nie chciał żadnej konsultacji i to był dla mnie znak, że nasza przyjaźń pogłębia się, a zaufanie rośnie.

Basia i Franek – Hotel Boss, 2013 r., 85 urodziny Franciszka

W następnym roku, w kwietniu, miała miejsce promocja naszej książki wraz z 85 urodzinami aktora. Przygotowałem wtedy dla Franciszka w Hotelu Boss w Falenicy benefis z udziałem jego przyjaciół artystów, z gminą Godów i rodziną. To było kolejne wyzwanie. Jak je odbierze mój bohater, jaka będzie reakcja na książkę? Czy program, który wymyśliłem będzie dobrze przyjęty przez Franciszka? Nie było żadnych krytycznych uwag, zaakceptował wszystko, wyrażając swoje podziękowanie, zachwyt był pełny, nad programem i książką. Od tego momentu czułem coraz większą więź z Franciszkiem, a on czuł taką samą ze mną. Widziałem jego wzruszenie podczas występu zespołu „Śląsk”, (podobnie był wzruszony kiedy byliśmy potem razem w siedzibie Zespołu „Śląsk” w Koszęcinie, chłonął niepowtarzalny klimat pieśni) czy, gdy śpiewał na rozpoczęcie benefisu jego krajan, tak jak i on honorowy obywatel Godowa – Zbyszek Wodecki. Wiele osób uświetniło tę uroczystość, m.in. Basia Krafftówna, Wiesław Gołas, Witold Pyrkosz, Włodek Press, Marta Lipińska, Maciej Englert, Olo Łukaszewicz, Maniuś Dziędziel, Maciek Wojtyszko, a także aktorzy z serialu „Ranczo” – Czarek Żak, Bogdan Kalus, Sylwester Maciejewski, Piotr Pręgowski z reżyserem Wojciechem Adamczykiem na czele.

Franciszek z Wiesławem Gołasem – Hotel Boss, 2013 r.

Franciszek zaproponował mi, dziękując za wieczór, abym został jego może nie menedżerem, ale osobą zajmującą się spotkaniami, wyjazdami, sprawami artystycznymi. Nie powiem byłem dumny z tej propozycji i nie sądziłem, że od tej chwili będę towarzyszył Franciszkowi w jego właściwie wszystkich spotkaniach – galach, festiwalach, benefisach i urlopach. Bo razem z Frankiem i jego rodziną spędzaliśmy wiele czasu w różnych zakątkach Polski, nie tylko w Godowie, ale i w Górach czy nad morzem. Jednym z pięknych naszych wyjazdów był Złoty Potok w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, gdzie gościli nas moi znajomi, gospodarze niezwykłego Hotelu Kmicic.

Franciszek ze Zbyszkiem Wodeckim – Hotel Boss, 2013 r.

Jeździliśmy razem do Białki Tatrzańskiej, do Państwa Czerników, w okresie zimowych ferii, gdzie my z Frankiem spacerowaliśmy, a jego wnuki oddawały się białemu szaleństwu czyli nartom. Te wspólne wypoczynki najbardziej nas zbliżyły. Przyznam się, że nie miałem nigdy takiego, w ciągu mojej blisko 30 letniej pracy dla teatru takiego, oddanego przyjaciela. (Była nim w latach 1981-1992 wielka aktorka Maria Malicka, a potem, wielka Basia Krafftówna). Kiedy po benefisie w Warszawie na drugi dzień wracałem do Krakowa, zadzwonił Franciszek. W głosie wyczułem ponowne jego wzruszenie, mówił o książce z pełnym uznaniem.

Od tej chwili rozmawialiśmy często telefonicznie, przynajmniej raz lub dwa razy w tygodniu, miło mi było słyszeć jego głos w słuchawce. Zawsze oddzwaniał.