Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Historia kariery admirała Wilhelma Franza Canarisa jest niezwykle intrygująca. Jako szef Abwehry (1935–1944), zajmował wysoką pozycję we władzach III Rzeszy, ale zarazem był jednym z przywódców opozycji antyhitlerowskiej. W 1944 roku został zdekonspirowany i stracony. Ale w lipcu 1947 roku wywiad francuski poinformował oficjalnie za pośrednictwem Quai d’Orsai Organizację Narodów Zjednoczonych, że szef Abwehry żyje pod przybranym nazwiskiem w Argentynie. Czyżby więc „śmierć” Canarisa była jeszcze jednym wielkim kłamstwem jego awanturniczego życia?
Ten kolejny tomik z reaktywowanego legendarnego cyklu wydawniczego wydawnictwa Bellona przybliża czytelnikowi dramatyczne wydarzenia największych zmagań wojennych w historii; przełomowe, nieznane momenty walk; czujnie strzeżone tajemnice pól bitewnych, dyplomatycznych gabinetów, głównych sztabów i central wywiadu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 96
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 3 godz. 0 min
Lektor: Jacek Jońca
Ranek pierwszego września 1939 roku był ciepły i pogodny. Na ulicach Berlina od samego świtu gromadziły się tłumy mieszkańców. Oblegano kioski gazetowe, aby zdobyć historyczny dodatek nadzwyczajny z tekstem wielkiej mowy Führera, w której uzasadniał on swoją decyzję zaatakowania Polski; skupiano się przy głośnikach ulicznych, przez które rozlegały się pierwsze, zwycięskie komunikaty z frontu.
Armie generałów Bocka, Lista, Reichenaua i Kleista przekroczyły o świcie granicę polsko-niemiecką. Polacy cofali się na całym froncie, poza kilkoma punktami w pobliżu granicy, których bronili z determinacją i szaleńczą odwagą. Rozpoczęła się druga wojna światowa.
Tego właśnie ranka niski, nienagannie odziany mężczyzna w szarym ubraniu szedł wolno ulicą Wilhelmstrasse, nie zwracając zupełnie uwagi na gwarny i podniecony tłum. Nie myślał zupełnie o rozgrywających się wokół wydarzeniach. Blada, nieruchoma twarz niewiele mówiła o jego przeżyciach wewnętrznych.
Dopiero gdy mężczyzna zatrzymał się przed potężnym i ponurym gmachem Kancelarii Rzeszy, na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. Bez chwili wahania zaczął wstępować po szerokich, granitowych schodach. Niezatrzymywany, minął wyprężoną straż i znikł w mrocznym wnętrzu. Gdyby obserwator z zewnątrz mógł przeniknąć wzrokiem grube mury, z niemałym zdumieniem ujrzałby, jak stojący przed drzwiami do gabinetu Hitlera oficer gwardii SS zastygł w partyjnym pozdrowieniu na widok wchodzącego.
– Heil Hitler, Herr Admiral!
Niski mężczyzna w cywilnym ubraniu został tego dnia mianowany admirałem i przyszedł osobiście podziękować Hitlerowi za nominację. W ponurym gmachu Kancelarii Rzeszy, wśród przedstawicieli generalicji i osób z najbliższego otoczenia Hitlera, człowiek ten czuł się jak u siebie w domu na Schlachtsee.
Był to we własnej osobie admirał Walter Wilhelm Canaris, wnuk greckich emigrantów i były oficer cesarskiej marynarki, który, przez połączenie swoich losów i osobistych planów z polityką NSDAP, dostąpił stanowiska szefa niemieckiego wywiadu wojskowego – Abwehry1.
Admirał Canaris jest bez wątpienia jedną z najbardziej tajemniczych postaci naszych czasów. Pracownicy wielu wywiadów, którzy zetknęli się z nim w latach jego kariery wywiadowczej, mówią, że był on człowiekiem zupełnie pozbawionym skrupułów i wszelkich uczuć ludzkich, gdy w grę wchodziły osobiste ambicje lub interesy Niemiec. Jego biografia zawiera wiele ciemnych, dotychczas niewyjaśnionych faktów, które sprawiły, że w swoim czasie przypisywano mu działalność na rzecz wywiadu amerykańskiego lub brytyjskiego. Hipoteza ta nie znalazła jednak nigdy potwierdzenia w świetle dokumentów dotyczących jego osoby. Jeśli Abwehra w okresie wojny nie pracowała dość skutecznie przeciw zachodnim przeciwnikom Niemiec, intensyfikując jednocześnie działania wywiadowcze przeciwko Związkowi Radzieckiemu, to działo się to zgodnie z planami Canarisa. Pragnął on bowiem doprowadzić do zawarcia odrębnego pokoju na froncie zachodnim i połączenia sił niedawnych przeciwników wojny przeciwko wrogowi nr 1 Trzeciej Rzeszy – komunizmowi. Ponieważ Hitler upierał się przy konsekwentnym prowadzeniu wojny aż do „zwycięskiego końca” na wszystkich frontach, Canaris zaczął łączyć swój plan z zamierzeniami spiskowców, którzy dążyli do przejęcia władzy w Niemczech przez armię. Przyszło mu to tym łatwiej, że od pewnego czasu toczył zacięte boje z kierownictwem SS – Himmlerem i Heydrichem, którzy zmierzali do wyłączenia wywiadu wojskowego z kompetencji Wehrmachtu i utworzenia jednolitego, bardziej ich zdaniem efektywnego w działaniu systemu szpiegostwa pod egidą SS. Canaris, oficer i junkier pruski, wychowany przez byłą armię cesarza Wilhelma, był głęboko przywiązany do tradycyjnej roli wojska w systemie państwowym Niemiec i zakusy obu szefów tajnej policji politycznej, mające na celu pozbawienie armii własnego aparatu wywiadowczego, uważał za zamach na jej i swoje osobiste interesy.
Wydarzenia, jakie nastąpiły w okresie, gdy był szefem Abwehry, oraz jego osobiste plany polityczne doprowadziły z czasem do tego, że znalazł się w niezwykle skomplikowanej sytuacji, która musiała wcześniej czy później spowodować jego upadek.
Początki szpiegowskiej kariery Canarisa, podobnie jak całe jego życie, obfitowały w intrygi i tajemnicze wydarzenia. Po ukończeniu Szkoły Marynarki Wojennej w Kilonii młody, świeżo upieczony aspirant cesarskiej marynarki wojennej został wraz z kilkoma swoimi kolegami zaokrętowany na krążownik „Bremen”. Okręt ten stacjonował na dalekich wodach Ameryki Środkowej i Łacińskiej, strzegąc mienia i życia obywateli niemieckich przed „zakusami” rewolucjonistów. Zdolności młodego aspiranta marynarki cesarskiej oraz łatwość, z jaką przystosowywał się on do zmiany warunków, zjednały mu prędko uznanie zwierzchników i w konsekwencji przyniosły upragniony awans. Nic więc dziwnego, że już w rok później widzimy go jako porucznika i pomocnika dowódcy na okręcie „Bremen”. Przebywając przez pewien czas na wodach obu Ameryk, Canaris miał niezwykłą okazję do przestudiowania przyczyn wydarzeń politycznych, które wstrząsały w tym czasie krajami Ameryki Łacińskiej. Swoje kontakty osobiste wykorzystał do poznania historii i języka krajów o kulturze iberyjskiej. Przydało mu się to potem w jego karierze wywiadowczej. W czasie pobytu na zachodniej półkuli Canaris na polecenie cesarskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych brał udział w kilku tajnych misjach dyplomatycznych, w których ujawniły się po raz pierwszy jego talenty jako szpiega i intryganta. Korzystając z jego pomocy, rząd jednej z republik Ameryki Łacińskiej przeprowadził skomplikowaną grę polityczną, za co Canaris został odznaczony orderem Bolivara. Oficerowie marynarki cesarskiej mówili później o nim, że nigdy nie był tak dobrym marynarzem, jak intrygantem, a Dönitz w Norymberdze oświadczył nawet, że nigdy nie miał przekonania do jego zdolności marynarskich i gdyby miał mu powierzyć dowództwo okrętu, uczyniłby to z wielką obawą.
Niezwykła zręczność i ostrożność w prowadzeniu pertraktacji dyplomatycznych zjednały Canarisowi opinię człowieka, któremu z powodzeniem można zlecić każdą delikatną misję niewymagającą posiadania zbyt wielu skrupułów. W istocie Canaris, przystępując do wykonywania specjalnych misji wywiadowczych lub dyplomatycznych leżących w interesie cesarskich Niemiec, wyzbył się z niezwykłą łatwością wszystkich ludzkich uczuć. Wyrachowany i precyzyjny umysł potrafił doskonale trzymać wszystkie uczucia na uwięzi. Często w gronie swoich najbliższych współpracowników i znajomych powtarzał, że jego własna moralność polega właśnie na jej zupełnym braku. „Przynajmniej nie mam nigdy wyrzutów sumienia” – oświadczył pewnego razu swojemu zwierzchnikowi, dowódcy „Bremena”. Cechy te dominowały przez całe życie w jego psychice.
Po odbyciu stażu na wodach Ameryki Łacińskiej i Środkowej Canaris powraca do Niemiec i zostaje przydzielony do dowództwa dywizjonu torpedowców bazujących na wybrzeżu Morza Północnego. Nie zagrzewa tu jednak długo miejsca. Jego zwierzchnicy pamiętają o nim, uważają, że jest najbardziej odpowiednim człowiekiem do załatwienia kilku ważnych, okrytych tajemnicą spraw, które wywiad marynarki ma do przeprowadzenia na Bałkanach.
Wkrótce potem widzimy go już na krążowniku „Dresden” przebywającym w akwenie Morza Śródziemnego. Nie wiemy na pewno, czym zajmował się wtedy Canaris, możemy jednak przypuszczać, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że znajdował się w swoim żywiole. knując spiski przeciwko Serbom i Czarnogórcom i dostarczając broni terrorystom tureckim. „Dresden” odbywał krótkie rajdy wzdłuż wybrzeży dalmatyńskich, zawijając nocami do osłoniętych zatok, gdzie dokonywano wyładunku tajemniczych skrzyń, a na pokład krążownika wchodzili ludzie z przysłoniętymi twarzami, którzy w nocy długo konferowali z porucznikiem Wilhelmem Canarisem. Przed świtem tajemniczy goście powracali szalupą na ląd, po czym „Dresden” spiesznie wycofywał się poza obręb wód terytorialnych Serbii.
W roku 1913 „Dresden” po krótkim pobycie w Niemczech odszedł do Vera Qruz, aby zastąpić stacjonujący na wodach amerykańskich krążownik „Bremen”. Dowódca „Dresden”, komandor Koehler, któremu dowództwo cesarskiej marynarki oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych powierzyło przeprowadzenie specjalnej misji politycznej w Meksyku, szybko zorientował się, że jego pierwszy oficer, znając doskonale język hiszpański oraz miejscowe zwyczaje, może być mu bardzo pomocny przy załatwieniu powierzonych spraw.
W Meksyku wybuchła rewolucja. Wojska rządowe prezydenta Huerty toczyły zażarte boje z powstańcami o port i miasto Tampico, leżące nad rzeką o tej samej nazwie. Dla lepszej obserwacji zachodzących wydarzeń krążownik „Dresden” zakotwiczył na rzece opodal tego miasta, w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. W pobliżu niemieckiego okrętu znajdowały się jednostki wojenne Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Hiszpanii, strzegące życia i mienia obywateli swoich krajów przed uszczerbkiem, który mogły spowodować działania wojsk obu walczących stron.
Pewnego dnia wieczorem, gdy walki wokół miasta rozgorzały z niebywałą zaciętością, na pokład krążownika przybył parlamentariusz wojsk powstańczych z ultimatum skierowanym do dowódców wszystkich obcych okrętów stacjonujących na rzece Tampico. Powstańcy ostrzegli, że jeśli okręty cudzoziemskie nie opuszczą koryta rzeki, nurt jej zostanie zalany płonącą ropą naftową, wypuszczoną z portowych zbiorników.
– Jesteśmy zdecydowani nie dopuścić do mieszania się w nasze wewnętrzne sprawy – ostrzegł wysłannik wojsk powstańczych, zwracając się do komandora Koehlera. – Jeśli „Dresden” nie opuści w ciągu dwunastu godzin wód terytorialnych Meksyku, odpowiedzialność za konsekwencje, jakie z tego wynikną, spadnie tylko na pana, jako dowódcę okrętu.
Nie zrobiło to jednak na Koehlerze zbyt wielkiego wrażenia. Canaris otrzymał rozkaz odpowiedniego potraktowania „buntownika”.
– Jest pan aresztowany – oświadczył parlamentariuszowi. – Znajdując się na pokładzie krążownika cesarskich Niemiec dopuścił się pan obrazy kraju, który mamy zaszczyt reprezentować na tych wodach.
– Nie powiedziałem nic obraźliwego – bronił się parlamentariusz. – Poza tym chciałbym panu przypomnieć, że na zasadzie odpowiednich postanowień prawa międzynarodowego korzystam z immunitetu nietykalności osobistej…
– Jak dotychczas, nie jest mi nic wiadomo o uznaniu przez rząd Rzeszy Niemieckiej dowództwa rewolucjonistów za rząd legalny – odparł Canaris. – Dla mnie jest pan zwykłym bandytą podległym prawom sądu wojennego.
Tejże samej nocy na polecenie Canarisa parlamentariusz wojsk powstańczych został rozstrzelany, a jego ciało wrzucono do wody.
– Jestem zwolennikiem zdecydowanego działania – przyznał potem Canaris w rozmowie z komandorem Koehlerem. – Naszym celem jest wzniecać psychozę strachu gdziekolwiek się pojawimy.
Następnego dnia wszystkie okręty opuściły wody Tampico, na miejscu pozostał tylko „Dresden”. Historia oficjalna cesarskiej marynarki wojennej milczy o tym wydarzeniu, wiadomo jednak, że krążownik, ingerując brutalnie w sprawy wewnętrzne Meksyku, wspierał ogniem swoich dział natarcia wojsk rządowych na pozycje powstańcze. Pomoc ta nie zdała się jednak na nic. Rewolucjoniści odnieśli zwycięstwo, w lipcu 1914 roku rząd Huerty upadł i Canaris otrzymał tajne polecenie, aby dopomóc prezydentowi w ucieczce z kraju. Canaris w przebraniu miejscowego plantatora udał się wraz z kilkoma ludźmi na ląd, w miejsce gdzie ukrywał się przed powstańcami Huerta, i dopomógł mu przedostać się na pokład „Dresden”, który następnie przewiózł go na Jamajkę.
Po wykonaniu tej misji „Dresden” udał się na wody Haiti, aby spotkać się z krążownikiem „Karlsruhe”, który obejmował po nim służbę w tym rejonie. „Dresden” wyruszył do Niemiec, lecz w czasie rejsu zaskoczył go na pełnym morzu wybuch pierwszej wojny światowej.
Komandor Koehler po naradzie z Canarisem postanowił pozostać na tych wodach i prowadzić wojnę piracką przeciwko statkom alianckim. Jednakże, poza zatopieniem kilku mniejszych statków i okrętów strażniczych, nie osiągnął on zbyt wielkich sukcesów. Sytuacja krążownika odciętego od baz macierzystych wydawała się krytyczna, ponieważ zapasy paliwa były na wyczerpaniu. W październiku 1914 roku udało mu się jednak niespodziewanie połączyć w pobliżu Wyspy Wielkanocnej z silnym zespołem admirała von Spee i wraz z nim wziąć następnie udział w bitwie morskiej pod Coronelem, gdzie flota brytyjska poniosła straszną porażkę. Admiralicja brytyjska zrobiła jednak wszystko, co było tylko w jej mocy, aby pomścić doznaną klęskę i uratować prestiż Royal Navy. Siły brytyjskie dopadły zespół admirała von Spee w pobliżu Falklandów 8 grudnia 1914 roku i zadały mu druzgocący cios. W bitwie ocalał tylko jeden krążownik niemiecki. Był to właśnie „Dresden”. Przez całą zimę okręt niemiecki krył się przed pościgiem brytyjskim w fiordach i zatoczkach Ziemi Ognistej. Zapasy żywności i paliwa topniały jednak w przerażającym tempie i „Dresden” musiał w końcu opuścić swoje bezpieczne schronienie, aby uzupełnić braki w zaopatrzeniu w jednym z portów chilijskich. W pobliżu Masa Tierra został zaskoczony przez brytyjski krążownik „Glasgow”, który dziwnym zbiegiem okoliczności był jedynym okrętem brytyjskim ocalałym z pogromu pod Coronelem.
Komandor Koehler, zdając sobie sprawę z nikłych szans ucieczki, upoważnił Canarisa do przeprowadzenia pertraktacji z dowódcą brytyjskiego krążownika. Canaris udał się szalupą na okręt nieprzyjacielski, gdzie z wrodzoną sobie zręcznością zwrócił uwagę dowódcy „Glasgowa”, komandora Luce na to, że „Dresden” znajduje się na chilijskich wodach terytorialnych i że jego ostrzeliwanie i zniszczenie będzie sprzeczne z przepisami prawa międzynarodowego. Ale wywody te nie wywarły żadnego wrażenia na flegmatycznym Angliku, tak jak podobne argumenty nie znalazły zrozumienia u Canarisa podczas pamiętnej historii na rzece Tampico.
– Mam rozkaz zniszczyć „Dresden”, gdziekolwiek go spotkam, i uczynię to. Pozostałe sprawy zostaną uregulowane wspólnie przez dyplomatów Wielkiej Brytanii i Chile – stwierdził chłodno Luce.
Canaris powrócił z krążownika „Glasgow” z brytyjskim ultimatum domagającym się natychmiastowego opuszczenia okrętu niemieckiego przez załogę. Była to pierwsza porażka, pierwsze poważne niepowodzenie, jakie spotkało Canarisa w jego dotychczasowej karierze. Mylił się jednak bardzo sądząc, że będzie ono ostatnie.
Po zatopieniu „Dresden” Canaris wraz z całą załogą został internowany przez władze chilijskie na wyspie Quiriquina. Bezczynność obozowego życia w tym samym czasie, gdy jego koledzy ginęli na froncie, była według jego pojęć niegodna honoru pruskiego oficera. Nic więc dziwnego, że przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowił uciec. Wielu jego obozowych kolegów myślało o podobnym przedsięwzięciu, lecz żaden z nich nie zdobył się na tyle odwagi, aby swoje zamiary wprowadzić w czyn.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Słowo Abwehr znaczy po niemiecku obrona. Abwehra zajmowała się jednak nie tylko kontrwywiadem, ale także wywiadem. [wróć]