W państwie środka - Krzysztof Siwczyk - ebook

W państwie środka ebook

Krzysztof Siwczyk

0,0

Opis

Tom, który mówi wiele o współczesnym świecie, unikając bezpośredniego dialogu z jego powierzchownością. Autor tworzy bogaty, żywotny krajobraz intelektualny, wykraczający poza ograniczenia etykiet takich jak postmodernizm. To poezja, która stawia na subtelność i wieloznaczność, prowokując czytelnika do interpretacyjnego wysiłku. Siwczyk podejmuje próbę buntu wobec zakrzepłej literackiej tradycji, szukając nowych form wyrazu i świeżych perspektyw. W centrum pozostaje jednak człowiek – zagubiony w złożoności świata, a jednocześnie aktywnie poszukujący jego sensu. W państwie środka zachęca do intelektualnej wędrówki, w której nie ma jednoznacznych odpowiedzi, a każda ścieżka prowadzi do nowych pytań. To tom otwarty, wielowarstwowy i inspirujący, który odważnie eksploruje granice współczesnej poezji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 31

Rok wydania: 2025

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



W PAŃSTWIE ŚRODKA

Z końcem

Leży nagi przygotowany do mycia z końcem

dnia, który podchodzi pod wasze okna.

Nie podchodź zbyt blisko, bo światło

jakie pada mu prosto na twarz

zasłania cienie pod jego oczami

i operuje w okolicy ust bez pamięci.

Dużo zrobiliście na rzecz błogiej pamięci.

Dużo podobnych historii karmi się swym końcem.

Dużo za mało, jeśli spojrzeć trzeźwymi oczami

na zasłaniane w pośpiechu okna,

które pokazują zupełnie nową twarz

w chwili, gdy odjąć im marne światło.

Miło jest o was wiedzieć, gdy odbite światło

wiedzie was na oślep do granic pamięci,

za którymi nie czeka na was żadna twarz.

Nie możecie tego widzieć, ale waszym końcem

zachwycone są wszystkie jasne okna,

które śnią o was z otwartymi oczami.

Nic innego nie kryje się za tymi oczami,

nic doskonalszego ponad popiół i sztuczne światło!

Nie pytajcie, co na to rozbite okna.

Wystarczy odrobina dziur w pamięci

i wszystko układa się przed końcem,

który sprokuruje wam niema twarz.

Nie ma bladego pojęcia, co to twarz

patrząca na niego błagalnymi oczami.

Nie kojarz się specjalnie z jego końcem,

skoro w lepszym czasie zgaśnie twoje światło

i z goła nic nie zostanie ci w pamięci

poza widokiem z wypaczonego okna.

Możesz teraz uchylić wasze okna,

zamknąć za sobą noc i obmyć twarz.

Na wszelki wypadek złap go za rękę, gwoli pamięci.

Raz jeden uwierz w niego i z zamkniętymi oczami

pomyśl, że to tylko źle ustawione światło

i słowo, które niewiele znaczy przed końcem.

Możecie przecież zejść się z lepszym końcem. Okna

rzucą wam od niechcenia światło w twarz!

Przyszłość świecić będzie za was oczami bez pamięci.

Bawić i uczyć

Życie nie zwraca na siebie uwagi,

chociaż z karnawałem bywa inaczej.

Zwłaszcza ciało wygląda zabawnie

pod światło i w pełnym mroku.

Chociaż z karnawałem bywa inaczej

pożegnanie wypada żałośnie.

Pod światło i w pełnym mroku

zajmuje pierwsze lepsze miejsce.

Pożegnanie wypada żałośnie

według relacji zblazowanej strony.

Zajmuje pierwsze lepsze miejsce

po wyśmianiu innych deklaracji.

Według relacji zblazowanej strony

wszystko upada z lekka komicznie.

Po wyśmianiu innych deklaracji

pozostaje zapaść się pod ziemię.

Wszystko upada z lekka komicznie

skoro zdradza dramatyczne objawy.

Pozostaje zapaść się pod ziemię

bez obawy o prawdę i gnój.

Skoro zdradza dramatyczne objawy

lepiej oddać się w posiadanie.

Bez obawy o prawdę i gnój

sparzyć się na wiarę i słowo.

Lepiej oddać się w posiadanie, gdy

życie nie zwraca na siebie uwagi.

Sparzyć się na wiarę i słowo, bo

zwłaszcza ciało wygląda zabawnie.

Bez

Lament tkanek. Nic specjalnego już nie wymyśli.

Ewentualnie udacie się waszym planom. Przez wzgląd na zasady.

Szczerze oddane, wasze szczęście. Bredzi bez namaszczenia.

Serce moje, zgotuję ci jakiś los. Przychylny i gorzki.

Notorycznie w sobie. Zanosząc prośby i błagania.

Emisja wygasa. Cień nadziei spoczywa w spokoju zakładu.

Skorumpowane światło prowadzi tam. Bywa i tak.

Słono za to płacząc? Żartów bez.

Życie na manewrach

Chodzi ponad wszelką wątpliwość o coś newralgicznego.

Zdumiewa łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje.

Nic tutaj nie ma prawa rozkwitnąć ponad miarę.

W metryce urodzenia zawiodła lokalizacja.

Zdumiewa łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje,

odkąd żadną miarą nie sposób zmierzyć cudu

dyskretnej interwencji wielkich słów w świecie

dziecinnych wzruszeń małego fantasty.

Nic tutaj nie ma prawa rozkwitnąć ponad miarę,

pomimo kilogramów rozsądku, informacji, pielęgnacji

wspomnień, odleżyn i tego, co się generalnie ma.

W metryce urodzenia zawiodła lokalizacja

i chociaż nic nie trwa wiecznie, bywa że ciągnie się

latami.

Narracje

Dla Róży Filipowicz, z prośbą o uwagę

Pozwól wybrzmieć włosom i paznokciom do końca,

o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.

Zdziebko zbledli od chwili zasadniczych zmian

w polu obserwacji witalnych sił marnienia,

o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.

Momentalnie reglamentuje się sadło i marzenia

w imię znakomitych tradycji zapominania o przeznaczeniu,

o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.