Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Tom, który mówi wiele o współczesnym świecie, unikając bezpośredniego dialogu z jego powierzchownością. Autor tworzy bogaty, żywotny krajobraz intelektualny, wykraczający poza ograniczenia etykiet takich jak postmodernizm. To poezja, która stawia na subtelność i wieloznaczność, prowokując czytelnika do interpretacyjnego wysiłku. Siwczyk podejmuje próbę buntu wobec zakrzepłej literackiej tradycji, szukając nowych form wyrazu i świeżych perspektyw. W centrum pozostaje jednak człowiek – zagubiony w złożoności świata, a jednocześnie aktywnie poszukujący jego sensu. W państwie środka zachęca do intelektualnej wędrówki, w której nie ma jednoznacznych odpowiedzi, a każda ścieżka prowadzi do nowych pytań. To tom otwarty, wielowarstwowy i inspirujący, który odważnie eksploruje granice współczesnej poezji.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 31
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
W PAŃSTWIE ŚRODKA
Z końcem
Leży nagi przygotowany do mycia z końcem
dnia, który podchodzi pod wasze okna.
Nie podchodź zbyt blisko, bo światło
jakie pada mu prosto na twarz
zasłania cienie pod jego oczami
i operuje w okolicy ust bez pamięci.
Dużo zrobiliście na rzecz błogiej pamięci.
Dużo podobnych historii karmi się swym końcem.
Dużo za mało, jeśli spojrzeć trzeźwymi oczami
na zasłaniane w pośpiechu okna,
które pokazują zupełnie nową twarz
w chwili, gdy odjąć im marne światło.
Miło jest o was wiedzieć, gdy odbite światło
wiedzie was na oślep do granic pamięci,
za którymi nie czeka na was żadna twarz.
Nie możecie tego widzieć, ale waszym końcem
zachwycone są wszystkie jasne okna,
które śnią o was z otwartymi oczami.
Nic innego nie kryje się za tymi oczami,
nic doskonalszego ponad popiół i sztuczne światło!
Nie pytajcie, co na to rozbite okna.
Wystarczy odrobina dziur w pamięci
i wszystko układa się przed końcem,
który sprokuruje wam niema twarz.
Nie ma bladego pojęcia, co to twarz
patrząca na niego błagalnymi oczami.
Nie kojarz się specjalnie z jego końcem,
skoro w lepszym czasie zgaśnie twoje światło
i z goła nic nie zostanie ci w pamięci
poza widokiem z wypaczonego okna.
Możesz teraz uchylić wasze okna,
zamknąć za sobą noc i obmyć twarz.
Na wszelki wypadek złap go za rękę, gwoli pamięci.
Raz jeden uwierz w niego i z zamkniętymi oczami
pomyśl, że to tylko źle ustawione światło
i słowo, które niewiele znaczy przed końcem.
Możecie przecież zejść się z lepszym końcem. Okna
rzucą wam od niechcenia światło w twarz!
Przyszłość świecić będzie za was oczami bez pamięci.
Bawić i uczyć
Życie nie zwraca na siebie uwagi,
chociaż z karnawałem bywa inaczej.
Zwłaszcza ciało wygląda zabawnie
pod światło i w pełnym mroku.
Chociaż z karnawałem bywa inaczej
pożegnanie wypada żałośnie.
Pod światło i w pełnym mroku
zajmuje pierwsze lepsze miejsce.
Pożegnanie wypada żałośnie
według relacji zblazowanej strony.
Zajmuje pierwsze lepsze miejsce
po wyśmianiu innych deklaracji.
Według relacji zblazowanej strony
wszystko upada z lekka komicznie.
Po wyśmianiu innych deklaracji
pozostaje zapaść się pod ziemię.
Wszystko upada z lekka komicznie
skoro zdradza dramatyczne objawy.
Pozostaje zapaść się pod ziemię
bez obawy o prawdę i gnój.
Skoro zdradza dramatyczne objawy
lepiej oddać się w posiadanie.
Bez obawy o prawdę i gnój
sparzyć się na wiarę i słowo.
Lepiej oddać się w posiadanie, gdy
życie nie zwraca na siebie uwagi.
Sparzyć się na wiarę i słowo, bo
zwłaszcza ciało wygląda zabawnie.
Bez
Lament tkanek. Nic specjalnego już nie wymyśli.
Ewentualnie udacie się waszym planom. Przez wzgląd na zasady.
Szczerze oddane, wasze szczęście. Bredzi bez namaszczenia.
Serce moje, zgotuję ci jakiś los. Przychylny i gorzki.
Notorycznie w sobie. Zanosząc prośby i błagania.
Emisja wygasa. Cień nadziei spoczywa w spokoju zakładu.
Skorumpowane światło prowadzi tam. Bywa i tak.
Słono za to płacząc? Żartów bez.
Życie na manewrach
Chodzi ponad wszelką wątpliwość o coś newralgicznego.
Zdumiewa łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje.
Nic tutaj nie ma prawa rozkwitnąć ponad miarę.
W metryce urodzenia zawiodła lokalizacja.
Zdumiewa łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje,
odkąd żadną miarą nie sposób zmierzyć cudu
dyskretnej interwencji wielkich słów w świecie
dziecinnych wzruszeń małego fantasty.
Nic tutaj nie ma prawa rozkwitnąć ponad miarę,
pomimo kilogramów rozsądku, informacji, pielęgnacji
wspomnień, odleżyn i tego, co się generalnie ma.
W metryce urodzenia zawiodła lokalizacja
i chociaż nic nie trwa wiecznie, bywa że ciągnie się
latami.
Narracje
Dla Róży Filipowicz, z prośbą o uwagę
Pozwól wybrzmieć włosom i paznokciom do końca,
o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.
Zdziebko zbledli od chwili zasadniczych zmian
w polu obserwacji witalnych sił marnienia,
o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.
Momentalnie reglamentuje się sadło i marzenia
w imię znakomitych tradycji zapominania o przeznaczeniu,
o jakim opowiadają bez przerwy wszystkie narracje.